Pure Football

Ubi najwyraźniej zna wartość swego piłkarskiego dzieła, bo pomimo starań z naszej strony nie chciało wysłać nam egzemplarza Pure Football do recenzji. Żeby przekonać się, czego boi się wydawca, wybraliśmy się więc do sklepu...

No dobra - wiedzieliśmy już wcześniej, że nie jest to produkcja, która mogłaby pod jakimkolwiek względem konkurować z seriami FIFA i PES. Pure Football to zupełnie inne spojrzenie na piłkę - takie, jakie niegdyś reprezentowała seria FIFA Street. Krótkie mecze rozgrywane są tu pięciu na pięciu, na małych boiskach usytuowanych w dziwnych miejscach (fabryka, port, szklarnia itp.).

Reklama

Wbrew amerykańskiemu podtytułowi (tam gra nazywa się Pure Futbol: Authentic Soccer) produkcja Ubi nie ma absolutnie nic wspólnego z realizmem, będąc w istocie prostą, płytką kopanką przywodzącą na myśl salony gier z nadmorskich kurortów.

Celuj w białe

Pure Football oferuje zagrania i obłożenie przycisków typowe dla gier piłkarskich: podania na dobieg, dośrodkowania, wślizgi, naciskanie rywala przy piłce, zwody pod prawą gałką pada. Te ostatnie są niezbyt przydatne - każda próba dokazywania w pobliżu rywala kończyła się stratą piłki, AI zaś stosowało je niezwykle rzadko (i chyba tylko na najwyższym poziomie trudności). Szkoda, bo spodziewałem się właśnie rozgrywki opartej na "skillu" i efektownych sztuczkach.

Smaczkiem nadającym grze nieco rumieńców jest system nazwany pure. Strzelając i dośrodkowując, ładujesz umieszczony u stóp piłkarza wskaźnik siły. Puszczenie przycisku na zielonej jego części zaowocuje celnym zagraniem. Jeżeli przytrzymasz za długo, wjedziesz na czerwone pole i piłka poleci w... nie, nie w trybuny, bo widzów tu nie ma. Pomiędzy polami zielonym i czerwonym jest jeszcze krótki biały pasek, który pozwala oddać potężny, czysty strzał lub wykonać idealną centrę. Ubi najwyraźniej zna wartość swego piłkarskiego dzieła, bo pomimo starań z naszej strony nie chciało wysłać nam egzemplarza Pure Football do recenzji. Żeby przekonać się, czego boi się wydawca, wybraliśmy się więc do sklepu.

Po dobrych dośrodkowaniach włącza się prosta minigierka, w której musisz przepchnąć rywala, by oddać strzał (gdy ty dośrodkowywałeś) lub zażegnać niebezpieczeństwo pod własną bramką. Strzelając celnie, ale nieskutecznie, ładujesz wskaźnik pure, który po wypełnieniu sprawia, że najbliższe uderzenie będzie potężną bombą niezależnie od tego, kiedy puścisz przycisk. Choć na boisku nie ma sędziego, PF temperuje zapędy gracza, odnotowując brutalne wejścia i - niezależnie od tego, gdzie następują faule - zasądzając karnego po przekroczeniu ich limitu.

Tournée po Europie

Sercem trybu single jest całkiem fajnie zrobiona kampania, w której tworzy się drużynę i jej kapitana, a następnie rusza w trasę po Europie, odblokowując kolejne miejscówki i rozgrywając w nich różne mecze i miniturnieje (czasem według zwykłych zasad, czasem bez zegara, za to do trzech bramek, czasem w jeszcze innej konwencji). Po drodze zdobywa się punkty, za które należy rozwijać opisanego paroma cechami kapitana, i pozyskuje dla swej drużyny znanych zawodników. To ostatnie wymaga wykonywania w czasie meczów określonych zadań - np. by zdobyć Casillasa, należy sprowokować i obronić rzut karny.

Element ten to wielki plus, bo mocno urozmaica rozgrywkę, wprowadzając przy okazji motywujące nagrody - miło jest podejść do finałowego turnieju z Čechem, Ferdinandem, Xavim i Torresem w składzie. Właśnie turniej finałowy jest zwieńczeniem kariery, wcześniej zaś masz 28 wirtualnych dni, by wywindować się w rankingu i w ogóle do tej imprezy załapać.

Dowiedz się więcej na temat: wydawca | FIFA | dzieła | football

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje