Infinite Undiscovery

Infinite Undiscovery jest nową grą action RPG, która ukaże się na konsoli Xbox 360 we wrześniu tego roku. Za dzieło odpowiedzialne są dwie jednostki powszechnie znane ze swoich produkcji japońskich RPG. Square Enix żadnemu graczowi nie trzeba przedstawiać...

...bo nie można nazywać siebie graczem, nie wiedząc, czym jest Final Fantasy. tri-Ace jest natomiast domem dwóch znanych konsolowych serii, Star Ocean oraz Valkyrie Profile. Oba studia zawarły rozejm, zwarły szyki i wspólnie zakasały rękawy do pracy.

Reklama

Do ciekawostek należy jednak to, że oryginalnie Infinite Undiscovery miał zostać wydany przez Microsoft we współpracy z tri-Ace. Ostatecznie jednak zdecydowano, że Square Enix posiada w temacie większe doświadczenie, i przekazano projekt do studia lepiej znającego tajemnice gatunku. Niemniej Microsoft wciąż posiada prawa do gry.

Po pierwsze świat

W grach RPG, szczególnie w tych z japońskim rodowodem, możemy spodziewać się niezwykle bogatego i fantastycznego świata (często połączonego z postaciami w stylu gadających grzybów i kaktusów ubranych w kapelusiki, ale tego najprawdopodobniej tu unikniemy). Dlatego by wyróżnić się spośród innych produkcji, w Infinite Undiscovery musi być coś szczególnego.

Otóż świat, w który wnikniemy w czasie gry, stoi na granicy wielkiego nieszczęścia - co nie jest akurat żadną nowością. W odróżnieniu od naszej rzeczywistości świeci tam nie tylko słońce, ale również księżyc, który dodatkowo wysyła pewne promieniowanie, wykorzystywane przez ludzi w różnych zbożnych celach. Wszyscy żyją dostatnio i szczęśliwie - do czasu, gdy pojawia się Zakon Łańcuchów (Order of Chains), który wiąże księżyc magicznymi łańcuchami, mocując go do swojej świątyni, i blokuje wysyłany przez niego blask. Brzmi to kosmicznie (chyba "komicznie" - przyp. PlushowegoMisia) i niesamowicie, ale takie rzeczy dzieją się w japońskich opowieściach, więc należy mieć umysł otwarty i nie dziwić się za bardzo.

Gracz będzie obserwował wydarzenia z perspektywy wędrownego grajka, Capella, który pewnego razu zostaje omyłkowo wzięty za kogoś innego i uwięziony przez Zakon. Jak się ostatecznie okazuje, pomylono go ze sławną awanturniczą postacią, jaką jest Sigmund the Liberator (po polsku Zygmunt Oswobodziciel nie brzmi niestety tak heroicznie). Podobieństwo Capella do Sigmunda jest na tyle mocne, że na jego ratunek rusza Aya, poszukiwaczka przygód, która szybko się orientuje, że popełniła błąd, jednak nie pozostawia głównego bohatera gry samemu sobie. W ten sposób Capell rusza w drogę, by odkryć, dlaczego Zakon zatrzymał księżyc dla siebie, dlaczego jest bliźniaczo podobny do Sigmunda i dlaczego tylko on może ocalić świat.

To świat się kręci wokoło bohatera

Capell nie jest oczywiście zwyczajnym chłopczykiem z fletem w ręce. Bardzo szybko okazuje się, że posiada niezwykłą zręczność w machaniu mieczem i robi to bardzo skutecznie bez żadnego treningu. Z biegiem czasu Capell odkryje w sobie również inne umiejętności, o których autorzy nie chcą jeszcze mówić, by nie psuć zabawy.

Infinite Undiscovery zaskoczy kilkoma rzeczami. Przede wszystkim światem żyjącym własnym życiem w czasie rzeczywistym. Jeśli zechcemy uleczyć siebie lub inną postać, zmienić coś w ekwipunku czy zobaczyć statystyki i mapy, będziemy zmuszeni przejść do trybu obozowiska. Haczyk tkwi jednak w tym, że wraz z zatrzymaniem się drużyny na odpoczynek nie zatrzymuje się świat, czego skutki są oczywiste.

Dowiedz się więcej na temat: 360 | W.E. | Square | zakon | Księżyc | xbox 360 | zabawy | świat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje