Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Crackdown 2

Pierwsza część Crackdown uderzyła w 2007 roku. Za produkcję odpowiadało studio Realtime Worlds, którego założycielem jest niejaki David Jones, współtwórca wielkiego hitu Grand Theft Auto. Już to powinno wystarczyć posiadaczom Xboksów 360 za rekomendację...

...i najwyraźniej wystarczyło, bo gra znalazła miliony nabywców na całym świecie. Twórcom udało się, nie bez kilku potknięć, wykreować atrakcyjny i otwarty świat, w którym toczyliśmy boje z trzema gangami (dla przypomnienie: południowo-amerykańskie Los Muertos, rosyjski Volk oraz azjatyckie Shai-Gen). Pracując na zlecenie Agencji i wykorzystując nadnaturalne zdolności naszego bohatera, musieliśmy oczyścić miasto z szumowin wszelkiego rodzaju, co momentami łatwe nie było, ale w miarę rozwoju umiejętności naszego herosa stawało się coraz prostsze. Wszystko za sprawą zaaplikowanych mu wszczepów nanotechnologicznych oraz modyfikacji genetycznych, które z człowieka uczyniły prawdziwą maszynę do zabijania, zdolną mierzyć się z Supermanem i jego kolegami po fachu...

Reklama

Choć Crackdown zachwycił wielu graczy, niektórym jednak tytuł ten nie przypadł do gustu. Głównie za sprawą sporej monotonii w wykonywaniu ciągle tych samych czynności, sporej dawki umowności, komiksowej wręcz zręczności głównego bohatera, który posyłał przeciwników kopniakami na metry w górę. Jednak zdolności do kompleksowej rozwałki, skoków na 10 metrów i gonitwy po dachach pozazdrościł w jakiś czas potem Agentowi z Crackdown bohater Prototype i powstała gra dość podobna, ale o wiele bardziej dojrzała. Jednego wszakże Crackdown odmówić nie można. Silnik gry umożliwiał generowanie znakomitych efektów eksplozji, w których dodatkowo uczestniczyć mogło sporo obiektów (samochody, budynki, przeciwnicy itp.). Taaaak... to bez wątpienia robiło wrażenie i robi zresztą do tej pory.

Nie powinna nas zatem dziwić zapowiedź włodarzy szkockiego studia Rufian Games, które - nawiasem mówiąc - utworzyli byli pracownicy Realtime Worlds, że w Crackdown 2 dostaniemy to wszystko, co decydowało o grywalności jedynki w zwiększonej dawce. Zanim jednak rozpoczniemy wyliczankę, tego co i w jaki sposób poszerzono, warto zatrzymać się na sekundę nad kwestią samej historii. Zresztą akurat w przypadku TEGO tytułu fabuła może wydać się o tyle istotna, że w "jedynce" w zasadzie... trudno było o niej mówić. Mieliśmy po prostu za zadanie wykończyć wspomniane gangi i tak się finalnie stało. A zatem co teraz? Co tym razem szykują dla nas twórcy?

Z mutantem ci do twarzy

Akcja drugiej części toczyć się ma w dziesięć lat po zakończeniu wydarzeń znanych z "jedynki". Nasz heros nadal pracuje, wykonując mokrą robotę dla Agencji. Teraz jednak nie walczy z gangsterami, a przynajmniej nie do końca. Otóż za sprawą genetycznych eksperymentów, jakie przeprowadzała jedna ze zbrojnych grup (a konkretnie dr Baltazar Czernenko, dyrektor naukowy w Shai-Gen), w Pacific City pojawiły się zdeformowane i groźne niczym skrzydlate bestie z Avatara mutanty (określane jako dziwolągi - freaks). Na ulice wylegają po zmroku i strach wówczas umówić się na piwo z kolegami, jeśli oczywiście kwintesencją naszej wieczornej zabawy nie jest punkt "dać się zaszlachtować i wszamać przez mutki". Za dnia mutanci kryją się w wydrążonych przez siebie tunelach, które także trzeba będzie spenetrować. Poza mutantami siłę, z jaką tym razem przyjdzie nam się mierzyć będzie organizacja o wdzięcznej nazwie Cell. To w zasadzie gang złożony z ludzi, którzy mimo ataku mutantów przeżyli w mieście, ale nie przynależą do Agencji i przestali pokładać w niej nadzieje na ocalenie. Można o nich mówić, że są rebeliantami. Mało tego - to właśnie Cell przyczyniło się do upadku programu Agent, wykurzając Agencję niemal ze wszystkich części miasta. Ostatnim bastionem stało się dla niej The Agency Tower. I dopiero kiedy członkowie Cell musieli stawić czoła mutantom, Agencja mogła wznowić swój program.

Autorzy Crackdown 2 obiecują, że tym razem wszystkiego będzie w grze więcej i będzie lepsze. Dla przykładu - jeśli w "jedynce" na terenie Pacific City zlokalizowanych było blisko 500 budynków, po którym nasz agent mógł śmigać, to tym razem liczba ta zostanie podwojona. Rzecz jasna nie obejdzie się przy tym bez poszerzenia terenu działań, choć z drugiej strony możemy być pewni, że trafimy też w znane "miejscówki".

Dowiedz się więcej na temat: umiejętności

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje