Naziści, tropikalna wyspa, zimne drinki

Najnowsza produkcja byłego Irrational Games już wkrótce trafi do europejskich sklepów.

Jej świętujący sukces autorzy, po kilku głębszych postanowili podzielić się z prasą swoimi najbardziej szalonymi pomysłami.

Na temat swojego tytułu wypowiada się senior designer Joe McDonagh. Opowiada on jak to we wczesnych fazach projektowania gra przechodziła drastyczne i często dość niespodziewane transformacje.

"Każde studio ma swoją własną dynamikę a my wierzymy, że oryginalne gry wymagają dużej ilości iteracji, powtórzeń i gwałtownych zwrotów kierunku, w którym się podąża. Takie działanie może być przerażające. Nie da się jednak usiąść nad projektem i powiedzieć "to będzie gra XYZ i ona będzie fajna". Bioshock dla przykładu zaczął się od pomysłu tropikalnej wyspy pełnej nazistów. W sumie ma się do czynienia z dużą ilością reżyserowania, nadawania kierunku, ale przez większość czasu kiedy sprawisz, że coś zaczyna działać po chwili zdajesz sobie sprawę, że to rozwiązanie jest do wyrzucenia. Wtedy zaczyna się jego obrabianie. Czasami najlepsze rzeczy zdarzają się przez przypadek jak rocket jump w Quake'u" - opowiada projektant.

Reklama

Najwyraźniej dobrym posunięciem było porzucenie pomysłu o tropikalnej wyspie wypełnionej gorliwymi wyznawcami nadejścia Nowego Porządku Świata. Trochę żałujemy, że w Bioshock nie znajdziemy gorących kobiet i orzeźwiających drinków, ale z tego co możemy wyczytać w sieci ich zamiana na tajemnicze miasto Rapture i przerażające eksperymenty z DNA wyszła wszystkim na dobre. Przekonamy się zresztą o tym już za tydzień kiedy gra znajdzie się w polskich sklepach.

Valhalla.pl
Dowiedz się więcej na temat: naziści | wyspa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama