Fantasy Wars

Ta premiera w naszym kraju przesuwała się i przesuwała. Kolejnymi opóźnieniami Cenega doszlusowała do niezbyt chlubnej czołówki mistrzów obsuwy, ale wreszcie gra Fantasy Warstrafiła na rynek. Do tego od razu jako Złota Edycja, czyli dopieszczona i wzbogacona o świetny dodatek. Na szczęście nie jest to produkt aspirujący do najwyższej półki graficznej, a więc coś, co starzeje się szybko.

Strategiczna gra oparta na heksach dobrze znosi upływ czasu - inna sprawa, że potencjalni klienci znoszą to znacznie gorzej. Cóż, jak mawiają orkowie: "Lepiej późno niż toporem między oczy"...

Reklama

Heksy w 3D

Fantasy Wars to produkcja nawiązująca do starych, sprawdzonych standardów upowszechnionych przez serię Panzer General. Starsi gracze zapewne pamiętają też coś takiego jak Fantasy General, czyli udaną próbę przeniesienia drugowojennej strategii do świata fantasy. Fantasy Wars w zasadzie mogłaby być kontynuacją tamtej gry. Świat i fabuła są inne, ale założenia rozgrywki bliźniacze. Mapa podzielona jest na heksy, w ramach których przesuwamy oddziały i bohaterów. Poszczególne pola zapewniają rozmaitym wojskom lepsze możliwości obrony albo ataku. Piechota, na przykład, znacznie skuteczniej odpiera wroga ukryta w lesie, lecz konnica w analogicznych warunkach zbiera cięższy łomot. Proste i oczywiste - na początek. Każdy z typów oddziałów (a mamy ich mnóstwo) posiada dodatkowo najróżniejsze specjalne zdolności. Część z nich przypisano mu od startu (pancerz dla ciężkiej piechoty), a inne możemy dodać, gdy uzyskuje doświadczenie (zdjęcie karnych modyfikatorów za przekraczanie rzek). Pewne wojska skuteczniej zwalczają inne, ale nie na zasadzie kamień-nożyce-papier, tylko w oparciu o swe cechy specjalne. Ponieważ jednostek jest sporo, tajniki ich wszystkich zaawansowanych zdolności poznajemy dopiero po dłuższym czasie - de facto po kilkukrotnym przejściu każdej z kampanii.

Tym, co zdecydowanie odróżnia Fantasy Wars od jej poprzedniczki, okazuje się oprawa graficzna. Zamiast żetonów na mapie stoją piony, wykonane w 3D, gdy zbliżamy kamerę, owe piony zamieniają się w całe oddziały złożone z różnorodnych figurek. Animowany jest ich ruch, ale nie tylko. Ponieważ walka odbywa się od razu na mapie strategicznej, najazd kamery pozwala nam obserwować starcia. Jak na heksową strategię widok jest oszałamiający. Szarżująca kawaleria, wojownicy wchodzący do zwarcia, łucznicy wspierający pierwszą linię, rozmaite efekty czarów... Oczywiście, nie jest to grafika oparta o najnowsze technologie, ale i tak wszystko razem wygląda ślicznie. Przede wszystkim dzięki dopracowanym modelom, bardzo przypominającym figurki z bitewniaków (z silnym wskazaniem na Warhammer Fantasy Battle).

Kampanii ci u nas dostatek

Sama podstawowa gra dostarczała trzy kampanie. Aby odblokować ostatnią, poświęconą elfom i krasnoludom, należy najpierw ukończyć dwie podstawowe. Opowiadają one o dwóch stronach tego samego konfliktu - ludziach i orkach, a ich linie fabularne doskonale się uzupełniają, by razem z trzecią stworzyć wreszcie jeden spójny obraz wielkiej wojny. Dodatek dorzuca jeszcze dwie kolejne kampanie, rozgrywające się odrobinę później. Najpierw dowodzimy siłami elfów, a potem ludzi. Dodatkowo, kończąc wybrane misje z najlepszą możliwą punktacją (o tym więcej za chwilę), odblokowujemy bonusowe scenariusze, dotyczące rozmaitych wydarzeń historycznych. W nich nie kierujemy swoją armią z kampanii, a konkretnymi siłami przygotowanymi przez autorów. Te misje należą do najtrudniejszych w grze - co nie dziwi o tyle, że odblokowywane są w nagrodę za ekstremalnie dobrą grę. Tak, jakby twórcy stwierdzili: "Taki z ciebie kozak? No to zobaczmy, jak sobie z tym poradzisz!".

Będąc już przy temacie kampanii i tworzenia armii: to kolejny element nawiązujący do Fantasy General. W kolejnych misjach wystawiamy swoje siły, które - jeśli przeżyją - będą do wykorzystania w dalszych starciach. Ponieważ oddziały wraz z doświadczeniem uzyskują bezcenne zdolności, ich strata to poważny cios dla armii. Zwłaszcza że budżet nie powala - przy konieczności uzupełniania strat może zabraknąć finansów na ulepszenia, których możliwość pojawia się wraz z postępami w kampanii. Dodatkowe wojska można dokupić, ale też i otrzymać gratis. Pod warunkiem, że ukończy się scenariusz z odpowiednio dobrymi wynikami. W ten sposób dochodzimy do kluczowego zagadnienia - rodzajów zwycięstwa, czyli kolejnego elementu zaczerpniętego z serii Panzer General.

Złoto dla zuchwałych

Można lubić lub nie limity czasowe w grach. Większość graczy raczej za nimi nie przepada. Jednakże rodzaj ograniczenia obecny w Fantasy Wars należy do najmniej stresujących. Otóż mamy narzucony pewien limit tur, w którym musimy się zmieścić, by zwyciężyć.

Dowiedz się więcej na temat: szczęście | zdolności | oddziały | wars

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje