Battleforge

Obojętnie jak bardzo byście byli zespoleni ze swoimi komputerami, na pewno zdarzyło się Wam, chociażby przez przypadek, zagrać w karty. Obojętnie, czy był to brydż, poker, czy też partyjka w Magic: The Gathering - wiecie o co chodzi.

Trzymacie kilka kartoników, inni trzymają swoje, trochę bajzlu na stole, w powietrzu wisi napięcie, a każdy chce wygrać. Są też jakieś kolorowe znaczki i rysunki. Do klasycznych gier wystarczają normalne, znane każdemu Panu Mietkowi talie kart - do skompletowania jednak dobrej talii w karcianych grach bitewnych potrzeba znacznie więcej: czasu, samozaparcia i pieniędzy.

Reklama

Kilka słów o papierze

W historii komputerowej rozrywki było już kilka gier przenoszących rozgrywki karciane na wirtualny grunt. Wszystkie one były niestety jedynie ciekawostkami na tle innych, wiodących w swoim czasie, strategii. Żadna też nie zaskarbiła sobie takiej popularności jak papierowe karcianki. Teraz przychodzi pora na nowe dziecko studia Phenomenic, pracującego pod szyldem EA. Grę, która będzie miała z karcianymi bitewniakami wspólnego o wiele więcej niż wszystkie dotychczasowe produkcje. Również jako pierwsza ma szansę przyciągnąć rzesze fanów kolorowych kartoników.

Czemu tego wcześniej nie zrobiono?

Battleforge może narobić wiele zamieszania w skostniałym światku RTS'ów. Wszystko to dzięki prostej jak drut koncepcji, co do której można się dziwić, że jeszcze nikt nie zastosował jej na szeroką skalę. Battleforge będzie grą strategiczną przeznaczoną do zabawy w sieci. Osadzone w klimatach mrocznego fantasy bitwy będą mogły być toczone nawet przez dwunastu graczy jednocześnie. Inaczej niż w przypadku innych pozycji strategicznych rozwiązana zostanie sprawa armii, której przywódcą zostanie gracz. Otóż każdy wyposażony zostanie w wirtualną talię podzieloną na różne rodzaje kart - jednostki, przedmioty, czary itp. Rozpoczynając walkę, inaczej niż w większości RTS'ów, okazuje się, że nie otrzymujemy bazy do rozbudowy, a jedynie talię, dzięki której przywołamy wojska, rzucimy miażdżące zaklęcie i dokonamy wszystkich innych działań. To oczywiście obwarowane zostanie pewnymi ograniczeniami związanymi z kosztami użycia danej karty oraz terenem, na którym można ją zastosować. Bezsensowna byłaby możliwość przywoływania oddziałów tuż przy armii wroga, chyba że znajdzie się ona akurat na terenie, którym władamy. Takie "ominięcie" mechaniki gry polegającej na drzewach technologicznych i ekonomicznych sprawia, według twórców gry, że potyczki stają się dużo bardziej dynamiczne i płynne. Istota zabawy polega na błyskawicznym obmyślaniu taktyki i dostosowywaniu się do nowych okoliczności, niż na długotrwałym planowaniu i zręczności we wciskaniu przycisków na czas.

Robimy zamianę?

Początkowo posiadać będziemy jedynie startową talię, jednak w Battleforge zostanie rozwinięta cała masa opcji pozwalających na nabywanie nowych, silniejszych i akurat potrzebnych atutów. Przede wszystkim uruchomiony zostanie wirtualny targ, na którym gracze będą mogli się nie tylko wymieniać kartami, ale także sprzedawać i kupować je od siebie wzajemnie za prawdziwe pieniądze. Z całej posiadanej talii do każdej potyczki będziemy musieli kompletować zestawy dwudziestu kart.

Raz z kimś, raz samemu

Jak już wspomnieliśmy, Battleforge pomyślany został głównie do gry w sieci. Nie oznacza to jednak, że zabraknie misji, które gracze będą mogli przechodzić w pojedynkę.

Dowiedz się więcej na temat: karty

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje