Pou

No i znów łza się w oku kręci, jak zawsze, kiedy recenzuję produkcję, przywołującą wspomnienia beztroskich lat dzieciństwa. Wszystko stanie się jasne, kiedy powiem, że Pou – darmowa gra studia Zakeh stworzona z myślą o mobilnym systemie operacyjnym Android, jest jednym z wielu klonów Tamagotchi – popularnej przed laty zabawki stworzonej w Kraju Kwitnącej Wiśni, która pozwalała zaopiekować się mniej lub bardziej fantastycznym stworkiem.Jeśli nie kojarzycie – przybliżę ideę: wybieraliśmy sobie ulubione zwierzątko i dbaliśmy o zdrowie i dobre samopoczucie zwierzaczka. Karmiliśmy, poiliśmy, kąpaliśmy, bawiliśmy się, leczyliśmy, a nawet sprzątaliśmy uroczą, parującą kupkę, będącą, jak głosi pewna reklama telewizyjna, twardym dowodem dobrej formy naszego pupila... W każdym razie wykonywaliśmy wszystkie te czynności, a stworzonko rosło i rosło, aż w końcu Tamagotchi lądowało w szufladzie lub pod łóżkiem, gdyż nie chciało nam się dalej ciągnąć tej nudnej na dłuższą metę zabawy i nasz stworek oczywiście ginął śmiercią tragiczną, z głodu, od choroby lub, co gorsza, przywalony stertą własnych odchodów...Wydaje mi się, że dość jasno określiłem mój prywatny stosunek do japońskiej zabawki, którą jeszcze kilkanaście lat temu szpanowało na podwórku każde polskie dziecko.A teraz na mojego Samsunga trafiła Pou – wypisz wymaluj Tamagotchi, tyle że brzydsze, znacznie bardziej abstrakcyjne, ale tak samo nudne... Cóż.Jak już wiecie Pou umożliwia nam otoczenie opieką stworka o nazwie pou. Zwierzątko jest kosmitą, z wyglądu przypominając połaczenie gruszki i ziemniaka, do tego w ubraniu i z głupawym uśmiechem. W zależności od potrzeb pou, lawirujemy pomiędzy czterema pomieszczeniami: kuchnią (tu karmimy), laboratorium (tu leczymy, kąpiemy i podajemy dopalacze, zwiększające statystyki stwora), sypialnią (tu uzupełniamy energię pou) i pokojem zabaw, zdecydowanie najciekawszym miejscem, ponieważ tutaj czekają na nas cztery minigierki, dzięki którym zarabiamy monety, które następnie możemy wydać na dopalacze.Minigry są naprawdę świetne! Wśród nich autorzy przygotowali uproszczone klony tak znanych produkcji jak Doodle Jump czy Bejeweled. Ponadto możemy również swobodnie spadać, próbując złapać jak najwięcej monet oraz łapać spadające z nieba posiłki, uważając jednocześnie, aby nie pochłonąć czegoś, z czym delikatny żołądek pou sobie nie poradzi, na przykład podkowy...Niestety, choć Pou jest produkcją darmową, bez skorzystania z opcji mikrotransakcji daleko nie zajedziemy. Specjalne posiłki, wspomniane już mikstury (dopalacze), zabawki i ubranka kosztują i to sporo. Minie sporo czasu zanim zarobimy odpowiednio dużo monet, aby w pełni zaspokoić wszystkie potrzeby pou, dlatego bez nastawienia się na dokonywanie przelewów w zasadzie nie ma sensu siadać do gry.Zresztą, szczerze mówiąc, i tak stanowczo odradzam pobieranie aplikacji, głównie ze względu na wyjątkowo obrzydliwą oprawę wizualną programu. Wystarczy rzucić okiem na screeny, aby przekonać się, że mamy do czynienia z najbardziej prymitywną, pozbawioną gustu odmianę minimalizmu graficznego, na jaką tylko możemy się natknąć w Google Play!Produkcja studia Zakeh nie tylko nudzi, ale też brzydko wygląda, a na dodatek uporczywie stara się wyciągnąć z nas pieniądze. Pou mówię stanowcze nie! Moim zdaniem, aby dobrze się bawić przy tej wyjątkowo słabej inkarnacji hitu z epoki przedsmartfonowej, trzeba być naprawdę zagorzałym miłośnikiem Tamagotchi. Pytanie brzmi, czy tacy użytkownicy jeszcze się gdzieś uchowali?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje