Scribblenauts

Studio 5th Cell swym pomysłem oczarowało niemal wszystkich. Idee stworzenia gry, w której to sam gracz będzie rozwiązywał problemy na własną rękę, a nie podążał ścieżką wyznaczoną przez twórców, pojawiają się od dawna, jednak nikt nie podjął się zrealizowania w pełni tego ambitnego zadania.

Scribblenauts miało to zmienić - w końcu hasło reklamowe, w wolnym tłumaczeniu brzmiące jak "Wpisz cokolwiek. Rozwiąż każdy problem", do czegoś zobowiązuje. Ale jak to ze sloganami z materiałów prasowych bywa, nie należy uznawać ich za stuprocentowe odzwierciedlenie rzeczywistości. I choć Scribblenauts częstokroć jest na tyle frustrujące, że ma się ochotę stylusem rozwalić ekran dotykowy ze złości, to wciąż jest to jedna z fajniejszych gier jakie ukazały się na przenośnej konsolce Nintendo. Zresztą, sprawdźcie sami poniżej.

Reklama

Pomysłowy Dobromir spotyka zaczarowany ołówek

Głównym bohaterem jest mały Maxwell, ubrany w idiotyczną czapeczkę przypominającą grzebień koguta, z wiecznie założonymi słuchawkami na uszach oraz dumnie prezentującą się gwiazdką zawieszoną na naszyjniku. Fabuły nie ma tu żadnej, bowiem Scribblenauts to platformówka, w której każdy poziom oznacza inne, niepowiązane z resztą leveli zadanie. Te dzielą się na dwa typy: action oraz puzzle. Pierwszy rodzaj to poziomy typowo platformowe, w których musimy znaleźć sposób, by dostać się do gwiazdki, która najczęściej znajduje się na drugim końcu planszy. Znacznie ciekawszym jest drugi typ, w którym musimy rozwiązać jakąś zagadkę, by w zamian pojawiła się wspomniana już gwiazdka będąca przepustką do ukończenia danego poziomu. Brzmi banalnie? Jak najbardziej, jeśli pod uwagę nie weźmie się drobnego, acz diabelnie ważnego szczegółu w tej grze - tutaj, żeby cokolwiek zdziałać, należy użyć swej wyobraźni i każdy przedmiot mogący pomóc w ukończeniu zadania jaki nam przyjdzie do głowy wpisać do gry, by pojawił się on na ekranie. Bardziej obrazowo można to wyjaśnić na podstawie starszych dobranocek. Kto oglądał Pomysłowego Dobromira i Zaczarowany ołówek ten bez problemu załapie, jaki mechanizm panuje w tej grze. Kto nie oglądał, ten trąba.

Ograniczenia wyobraźni

Słownik w Scribblenauts to narzędzie, bez którego nic byśmy nie zrobili. Wedle zapewnień autorów zawiera on ponad 20 000 wyrazów, przy czym należy im wierzyć na piękne oczy, bowiem nie byliśmy w stanie użyć w grze wszystkich możliwych słów. Nie ma co się bowiem oszukiwać - spora część wyrazów w grze jest kompletnie bezużyteczna, ot, pojawią się w wersji zmaterializowanej na planszy i nic użytecznego nie da się z nimi zrobić. Poza tym nie należy zapominać o istnieniu synonimów. Takie zwykłe "TV" lub nowoczesne "HD" nie robią grze żadnej różnicy - po wpisaniu obu haseł pojawią się dwa takie same odbiorniki telewizyjne. Z drugiej strony mamy sporo haseł wieloznacznych. Po wpisaniu "woda" gra zapyta, czy chodzi nam o wodę w postaci płynnej czy może o butelkę wody mineralnej.

Gra ma jednak pewne ograniczenia w doborze słownictwa, o czym informuje nas w świetnie zrealizowanym samouczku, przedstawiającym podstawowe mechanizmy rozgrywki w bardzo przystępny sposób. Nie można tu używać znaków towarowych bądź nazw chronionych prawami autorskim, o wulgarnym i nieprzyzwoitym bądź niepoprawnym politycznie języku można zapomnieć, podobnie jak o przyzywaniu postaci istniejących w rzeczywistości, choć od tego są akurat wyjątki. Można przywołać Alberta Einsteina czy Abrahama Lincolna, ale już Chuck Norris nie znalazł się w gronie wyróżnionych person.

Ostatnim ograniczeniem jest zaś, jak to górnolotnie nazwali spece od marketingu, nasza wyobraźnia, choć dużo trafniejszą tezą jest ograniczenie naszego słownictwa. W końcu na co dzień nie wykorzystujemy w pełni całej palety słów zawartej w Scribblenauts, więc z pewnością niejednokrotnie, by kreatywnie rozwiązać postawione przed nami zadanie, trzeba będzie szybko przekartkować listę zakurzonych haseł znajdujących się w naszej głowie bądź sięgnąć po słownik.

Dowiedz się więcej na temat: rozgrywki | sterowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje