W skrócie
- Geoff Pritchett wymienił swoje Audi R8 na kolekcję kart Pokemon TCG, której wartość szacowana jest na około 140 tysięcy dolarów, czyli ponad 531 tysięcy złotych.
- W skład pakietu wchodzą fabrycznie zamknięte zestawy oraz pojedyncze karty z ery Sun & Moon, których oficjalna dystrybucja została już dawno zakończona.
- Nowy właściciel zapowiedział nagranie materiału wideo, w którym dokładnie przedstawi i przeanalizuje finansową wartość nabytej przez siebie kolekcji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Audi R8 za Pokemona
- Co kryje kolekcja Pritchetta?
- Karty droższe niż sportowy samochód?
- Różne oblicza ryzyka
Geoff Pritchett zamienił przyciągające wzrok Audi R8 na potężną kolekcję kart z systemu Pokemon Trading Card Game (TCG). W skład transakcji weszły całkowicie nowe, fabrycznie zamknięte zestawy oraz pojedyncze karty z rozszerzenia Sun & Moon, które nie jest już wydawane w oficjalnej dystrybucji. Łączną wartość całego pakietu oszacowano na około 140 tys. dolarów (ponad 531 tys. zł).
Kolekcjoner poinformował o wymianie na prawdopodobnie największej grupie zrzeszającej fanów, kolekcjonerów i graczy Pokemon Trading Card Game - "Pokemon Cards Buy Sell, Deals, Drops and News" na platformie Facebook. Do wpisu dołączył zdjęcia samochodu stojącego obok stosów pudełek, segregatorów i pojemników wypełnionych kartami. Brzmi nierealnie, ale wydarzyło się naprawdę, o czym sami przekonacie się w dalszej części tekstu.
Audi R8 za Pokemona
Początkowo Pritchett planował oddać samochód za pojedynczą holograficzną kartę z postacią Charizarda z 1999 roku, która wyceniana jest na około 149 tys. dolarów (ponad 556 tys. zł), ale ostatecznie zdecydował się na inną ofertę.
W zamian za Audi R8 otrzymał rozbudowaną kolekcję składającą się z 437 kart, w tym fabrycznie zamkniętych talii o wartości ponad pół miliona złotych. W swoim wpisie Pritchett podał bardziej szczegółowe wyliczenie, według którego transakcja obejmowała całkowicie nowe, zapieczętowane zestawy warte 75 tys. dolarów (prawie 280 tys. zł) oraz pojedyncze karty wyceniane na kolejne 65 tys dolarów (ok. 242 tys. zł).
"W końcu udało mi się sfinalizować transakcję i wymienić moje Audi R8 na ogromną kolekcję kart Pokemon. Całość obejmuje fabrycznie zamknięte produkty o wartości 75 000 dolarów oraz pojedyncze karty wyceniane na 65 000 dolarów. Wszystkie pochodzą z ery Sun & Moon. Po dość wyczerpującej podróży czeka mnie jeszcze mnóstwo przeglądania, katalogowania i porządkowania. Jeśli szukacie zamkniętych pudełek, boosterów lub pojedynczych kart, dajcie znać! Zamierzam również nagrać materiał poświęcony całej transakcji
Były już właściciel nie podał do informacji, jakie dokładnie Audi R8 brało udział w wymianie, ani w jakim stanie znajdował się samochód (kondycja i przebieg). Patrząc na zdjęcie z pewnością potwierdzić można, że była to pierwsza generacja R8, ale biorąc pod uwagę fakt, że mowa o amerykańskim rynku trudno jednoznacznie ocenić dokładną wersję i cenę.
Co kryje kolekcja Pritchetta?
Skąd taka wysoka wartość transakcji? Przejęte przez Pritchetta karty pochodzą w dużej mierze z serii Sun & Moon, której karty były drukowane w latach 2016-2019. Wszystkie wydania z tej generacji od dawna nie są już drukowane. W 2019 roku zastąpiły je zestawy oparte na grach Pokemon Sword & Shield. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, produkty, które przestają pojawiać się w oficjalnej dystrybucji, stają się coraz trudniej dostępne, co wpływa na rosnące zainteresowanie kolekcjonerów.
Jak można zauważyć na udostępnionych zdjęciach znajdują się wysokie stosy zamkniętych produktów z systemu Pokemon TCG. Na fotografiach widać także segregatory z kartami oraz pojemniki przeznaczone do przechowywania kolekcji. Na jednej z nich dostrzec można, że zbiorze znalazły się między innymi, zawierające wszystko, co trzeba do stworzenia pełnej talii, kolekcjonerskie wydania tzw. Elite Trainer Boxów (jedna holograficzna karta rzadka, kilkadziesiąt zwykłych kart Pokemonów i energii oraz inne akcesoria) oraz boostery. Pozostałą część kolekcji tworzą pojedyncze karty.
Karty droższe niż sportowy samochód?
Jak ujawnił w rozmowie z redakcją "Polygon" nowy, szczęśliwcy nabywca, w rzeczywistości jego "zdobycz" może być warta więcej niż oddany samochód, a to za sprawą m.in. bardzo rzadkich, zawierających błędy wydawnicze kart z takimi postaciami, jak: Rayquaza VMAX #218 i Umbreon VMAX #215. Pritchett przyznał, że nadal ma wiele kart do przejrzenia i uporządkowania, ale jeszcze przed ostateczną wyceną całości stwierdził że zakupione karty mogą tak naprawdę być droższe o około 18 procent, co pozwoliłoby osiągnąć kwotę nawet 165 tys. dolarów (ok. 615 tys. zł). Jednak to tylko luźne domysły - po konkrety właściciel odesłał do będącego w trakcie realizacji filmu dokumentującego przeprowadzoną wymianę, w którym zamierza pokazać cały zbiór.
Pomimo tego, że transakcja miała się opłacić, Pritchett wcale nie zamierza całkowicie wyprzedawać się z kart. W rozmowie z redakcją "Polygon" stwierdził, że pomimo, iż nie jest spekulantem, nie wierzy w pęknięcie bańki na rynku karcianek.
W ostatnich latach karty Pokemon stały się częstymi przedmiotami poważnych aukcji. Ceny boosterów pochodzących z poprzednich generacji czy rzadkich pojedynczych kart ciągle rosną, ale nie tylko, bo wysokie stawki osiągają również egzemplarze pochodzące z nowszych zestawów, w tym aktualne serii Pokemon Scarlet & Violet.
Przykładów nie trzeba szukać daleko - jedną z najwyższych transakcji pozostaje ta sfinalizowana w lutym 2026 roku, w której wyjątkowa karta Pikachu Illustrator z 1998 roku należąca do Logana Paula, sprzedana została za astronomiczne 16 492 000 dolarów (ok. 65,9 mln zł).
Różne oblicza ryzyka
Historia inwestycji w kolekcję kart Pokemon TCG dla wielu osób może wydawać się abstrakcyjna. W końcu kto, poza fanami marki BMW, chciałby pozbyć się z garażu takiego wozu? Jednak luksusowy samochód to nie tylko prestiż, ale też wysokie koszty utrzymania, które trzeba regularnie ponosić w nadziei, że maszyna będzie dobrze służyć i za kilkadziesiąt lat może pozwoli odzyskać część wkładu. Tymczasem zwrot poniesionych wydatków na kolekcję może (ale też nie musi) nastąpić znacznie szybciej.
Pod warunkiem, że wraz z upływem czasu zyskają one na wartości. Niezależnie od indywidualnych preferencji Pritchett podjął własną decyzję. Czy okaże się opłacalna? Okaże się w przyszłości. Pierwsze wnioski będzie można wyciągnąć po zapoznaniu się z treścią zapowiedzianego filmu, który w pełni poświęcony ma zostać finansowej analizie uporządkowanego zbioru. Czekamy z niecierpliwością.











