Spis treści:
- Żywe długopisy
- (Nie)bezpieczny wkład
- Gadżet, który podzielił internet
- Niewielki przedmiot biurowy, ogromne emocje
W skrócie
- W sieci pojawiło się nagranie prezentujące długopis z żywymi pasożytami w przezroczystej obudowie, które wywołało falę reakcji internautów.
- Długopis, w którym umieszczono nicienie Anisakis pozyskiwane z ryb i zanurzone w olejku herbacianym, trafił do sprzedaży w lokalnych sklepach w Japonii, a jego produkcja zależy od dostępności surowca.
- Produkt wzbudził kontrowersje w mediach społecznościowych, pojawiły się zarówno ironiczne komentarze, jak i pytania o legalność oraz krytyka dotycząca traktowania pasożytów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na pierwszy rzut oka przedmiot, który wywołał ostatnio tak wiele szumu w sieci, nie różni się od klasycznego wyposażenia biurowego. A jednak! Właśnie ten długopis przyciągnął uwagę ludzi na całym świecie. Powód skrywa się w jego obudowie, w środku umieszczono żywe pasożyty, które można oglądać dzięki transparentnej obudowie. Nietypowy projekt powstał ładnych kilka lat temu, ale dopiero teraz znów zrobiło się o nim głośno, prawdopodobnie na fali popularności najnowszej części Resident Evil: Requiem, która zadebiutowała pod koniec lutego 2026 roku.
Żywe długopisy
Historia tego nietypowego gadżetu ma swój początek w prefekturze Kochi w Japonii. To tam pewien hobbysta stworzył długopis, w którym umieścił żywe pasożyty, rodzaj nicieni, które można obserwować przez przezroczystą obudowę.
Jeżeli wydaje wam się, że produkt był jedynie czystą ciekawostką, która nigdy nie wyszła poza etap pomysłu, to muszę wyprowadzić was z błędu. "Żywe długopisy" trafiły do sprzedaży w jednym z lokalnych sklepów specjalizujących się w handlu świeżymi rybami - cena za egzemplarz ustanowiona została na poziomie około 950 jenów (ok. 22 zł).
Pomimo tego, że pomysł wyglądał jak wyjętego prosto z laboratoriów fikcyjnej korporacji Umbrella Corporation, z czasem przedmiot zwrócił uwagę innej, zdecydowanie bardziej rzeczywistej firmy Tada Suisan, zajmującej się m.in. połowem i sprzedażą wyselekcjonowanych gatunków ryb, w tym tuńczyka. Po tym, jak zobaczył reakcje w internecie, prezes firmy, Takuhiro Tada, postanowił spróbować własnej produkcji. Pasożyty wykorzystywane przez jego spółkę pochodzą z ryb, które przedsiębiorstwo samo zdobywa, co wiąże się z ograniczoną liczbą egzemplarzy i zmienną dostępnością, która jest zależna od sezonu.
Jak zauważyła redakcja "Dexerto", prezes firmy Tada Suisan w jednym z wywiadów dla "Asahi News" wyjaśnił, że skala produkcji tych nietypowych długopisów pozostaje ściśle uzależniona od dostępności surowca:
Liczba produkowanych przez nas długopisów zależy od wielkości połowów tuńczyka. Czasami produkujemy ich około dwudziestu dziennie, a innym razem przez tydzień nie powstanie ani jeden
Pomimo tego, że cena zdążyła nieznacznie wzrosnąć do 1 100 jenów (ok. 25 zł), jak do tej pory, w samym 2026 roku, firmie udało się wypuścić na rynek ok. 900-1 000 egzemplarzy.
(Nie)bezpieczny wkład
Produkt przypomina nieco fiolki z wirusem-T widoczne w kultowych horrorach z serii Resident Evil.

W produkcjach koncernu Capcom patogen po dostaniu się do ludzkiego (i nie tylko) krwiobiegu, zamieniał swoich nosicieli w zombie.
Czy długopis Tada Suisan jest równie niebezpieczny? Tylko i wyłącznie jeśli ktoś zdecyduje się otworzyć i wypić jego zawartość, ale spokojnie, nawet w takiej sytuacji organizm człowieka nie zmutuje do poziomu finałowego bossa z Resident Evil. W środku biurowego akcesorium zamknięty został Anisakis - rodzaj pasożytniczych nicieni.
Naturalnie występują w różnych gatunkach ryb i mogą przedostać się do organizmu człowieka, jeśli spożyje się zakażoną rybę w stanie surowym lub niedogotowanym. W takich przypadkach mogą wywołać chorobę znaną jako anisakioza, objawiającą się m.in. silnymi bólami brzucha, nudnościami i wymiotami. Pasożyty w długopisach zanurzone zostały w olejku herbacianym, dzięki czemu organizmy pozostają widoczne. Na nagraniach widać, jak poruszają się wewnątrz obudowy podczas pisania.
Gadżet, który podzielił internet
Po ponownym pojawieniu się nagrań w mediach społecznościowych w tym roku reakcje internautów były natychmiastowe. Wiele osób, prawdopodobnie zaznajomionych z marką Resident Evil, nie szczędziło ironii i czarnego humoru:
Nieźle, Umbrella. Nie kupimy tych pasożytniczych długopisów!
Wszystko jest fajne, dopóki nie obudzisz się z pustym długopisem
Jednak z drugiej strony nie brakowało także głosów określających pomysł jako dziwny lub niezrozumiały.
[…] Nawet jeśli to pasożyt, żywa istota nie zasługuje na takie życie
Może i jest to kreatywna praca, ale szczerze mówiąc, ja odpuszczam
Pojawiły się też pytania o legalność i sens sprzedaży takiego produktu.
Czy to nie powinno kwalifikować się pod okrucieństwo wobec zwierząt?
Niewielki przedmiot biurowy, ogromne emocje
Długopis z żywym pasożytem, który przywodzi na myśl skojarzenia z rekwizytem z uniwersum Resident Evil, trudno uznać za zwykły gadżet. Jak widać po komentarzach w sieci - dla jednych to osobliwa ciekawostka, dla innych pomysł, który nigdy nie powinien ujrzeć światłą dziennego. Niezależnie od oceny projekt z Kochi trafił do "masowej" produkcji i po latach skutecznie przyciągnął uwagę.
Pomimo tego, że wiele osób deklaruje, iż nigdy nie sięgnęłoby po taki przedmiot, potężne zainteresowanie pokazuje, jak niewiele potrzeba, by nawet proste akcesorium użytku codziennego stało się globalnym fenomenem.











![Kultowe gry z lat 90. Czy rozpoznasz je po jednym obrazku? [QUIZ]](https://i.iplsc.com/000MSIXHSJEABPO8-C401.webp)
