Streaming ewoluuje i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Trendy i upodobania na poszczególnych platformach się zmieniają i taki stan rzeczy obowiązuje w zasadzie od samych początków tej branży. Dość wspomnieć, że obecnie transmitowanie na żywo coraz rzadziej kojarzy się z grami wideo, czyli fundamentem, na którym tak naprawdę ten sektor wyrósł i zyskał ogrom popularności.
Michael "shroud" Grzesiek, czyli jeden z najpopularniejszych internetowych twórców, wdał się w szerszą dyskusję ze swoimi widzami. Tematem przewodnim rozmowy był obecny kształt streamingowej branży. Legenda Counter-Strike'a jakiś czas temu przyznała, że pozyskiwanie nowych widzów na kanale jest znacznie trudniejszym zabiegiem. Nierzadko wymaga to poszukiwania nowych środków dystrybucji treści - najczęściej za pośrednictwem TikToka oraz YouTube'a.

"shroud" zauważył jeszcze jedno niepokojące według niego zjawisko. Mniejsi twórcy gromadzący na swoich transmisjach kilkuset widzów mogą zmagać się z problemem "milczącego czatu". Zdaniem Kanadyjczyka o polskich korzeniach coraz mniej osób angażuje się w rozmowy ze streamerem na rzecz bierniejszego oglądania livestreama.
Ten problem nie dotyczy z kolei większych kanałów liczących fanów w tysiącach, a nawet dziesiątkach tysięcy, bowiem w takich przypadkach zawsze na czacie odbywa się konkretny ruch. Z kolei dla mniejszych twórców niski poziom aktywności fanów może okazać się przygnębiający - według emerytowanego już esportowca.
Konkluzja prowadzi do jednego wniosku: jeszcze kilka lat temu społeczność Twitcha była żywsza i bardziej zaangażowana w działalność poszczególnych twórców. "shroud" przywołał bardzo wyrazisty i dobitny przykład, kiedy to gildie z całego świata np. z WoW-a wyruszają na BlizzCon, by przenieść kontakt z wirtualnego do realnego życia i spędzić wspólnie czas z ludźmi, z którymi do tej pory głównie obcowało się w sieci.










