Twitch to prawdziwy gigant branży streamingowej, który przyciąga ponad 240 milionów ludzi z całego świata. Platforma działa nieustannie od wielu lat, choć na swojej drodze przeszła sporo metamorfoz, z czasem odbijając nieco od swoich korzeni nawiązujących oczywiście do gier wideo.

Serwis należący do Amazona ma teraz spory problem. Hakerzy wykradli dane 40 tys. streamerów Twitcha, a ich zdobycze trafiły na sprzedaż za pośrednictwem for internetowych. Z analiz Cybernews.com wynika, że cyberprzestępcy wzbogacili się o:
- Nazwy użytkowników
- Adresy URL
- E-maile
- Statusy weryfikacji kont na Twitchu
- Informacje z liczbą obserwujących na kanałach
- W niektórych przypadkach pełne imiona i nazwiska
Eksperci przeanalizowali całą sprawę i wystosowali kilka prawdopodobnych teorii. Istnieje szansa, że hakerzy skompilowali zestawy danych, gromadząc informacje z publicznych profili streamerów. Sugeruje to fakt, że część danych nie jest szczególnie tajna. Nie wiadomo tak naprawdę, czy wyciekłe dane są aktualne.
Druga, gorsza teza, wskazuje na uzyskanie dostępu do interfejsu programowania aplikacji (API). Dostęp do Twitcha wymaga specjalnego tokena, więc w tym przypadku doszłoby do dużego nadużycia. "Na przykład oszust znający tożsamość twórcy na Twitchu, jego prawdziwe imię i nazwisko, wielkość widowni i adres e-mail kontaktowy ma znacznie łatwiejszy punkt wyjścia, aby podszywać się pod menedżera marki. Atakujący mogą również podszywać się pod przedstawiciela platformy Twitch i wysyłać użytkownikowi fałszywą prośbę o weryfikację konta, aby zdobyć jego dane uwierzytelniające" - piszą analitycy ds. cyberbezpieczeństwa z Cybernews.
Streamerzy, ale także zwykli użytkownicy Twitcha, powinno zachować szczególną ostrożność. Zaleca się stosowanie silnych haseł do kont i korzystanie ze skutecznego oprogramowania antywirusowego. Czat platformy jest dosyć dobrze odgórnie zabezpieczony, ale należy bezwzględnie unikać klikania w podejrzane linki od nieznanych osób.











