Najpierw, słowo o tym czym w ogóle jest SDL. Simple DirectMedia Layer to wieloplatformowa biblioteka programistyczna zaprojektowana w celu zapewnienia niskopoziomowego dostępu do sprzętu audio, klawiatury, myszy, dżojstika i grafiki poprzez OpenGL oraz Direct3D. W skrócie, jeśli jakiś sprzęt sprawia problemy, to najłatwiej rozwiązać je właśnie korzystając z komunikacji przez SDL, który ma "najlepszy dostęp" do danego akcesorium. To również dzięki SDL wiele akcesoriów działa na różnych systemach operacyjnych, choć nie na każdym z nich istnieje odpowiednie, pełnoprawne oprogramowanie producenta.
Testerzy, którzy mieli okazję sprawdzać nową wersję sterowników ze wsparciem bibliotek SDL potwierdzają, że kontroler jest w pełni funkcjonalny - mapowanie sterowania, touchpady, haptyczna informacja zwrotna, żyroskopy i gałki - wszystko działa tak jak powinno.
Do rozwiązania pozostają jedynie małe problemy z samymi touchpadami oraz kilka bolączek stricte związanych ze Steamem, które występują też na Steam Decku. Chodzi o sytuację, w której uruchomienie gry spoza Steam, ale jednak przez Steam jako klienta sprawia, że SDL jest ignorowane, a trzymanie Steama uruchomionego w tle może skutkować podwójnie odbieranymi sygnałami.
Steam Controller, który w swojej nowej wersji zadebiutował w zeszłym miesiącu jest pierwszym padem / kontrolerem Valve zaprojektowanym by działać z grami na Steam na komputerach PC. Jego największym wyróżnikiem w porównaniu do innych padów jest para touchpadów, z którymi mieliśmy już do czynienia w Steam Decku. Dają one złudzenie gry za pomocą myszy zamiast klasycznych gałek. Co do samych analogów, to w Steam Controllerze mamy do czynienia z gałkami magnetycznymi z technologią TMR, a całość zasilana jest baterią o pojemności 8,39 Wh - co ma się według zapewnień Valve przekładać na ponad 35 h korzystania. A do tego podobno krzyczy jak się go upuści.












