Pierwsza tegoroczna podwyżka zaczęła się bardzo niewinnie od kilkunastoprocentowych wzrostów na poszczególny egzemplarze kart NVIDIA GeForce. W maju podwyżki sięgnęły topowych najbardziej wydajnych modeli takich jak RTX 5090, a więc zwyżki dotknęły głównie ten najwyższy segment.
Sytuacja od tamtej pory w żadnym calu nie uległa poprawie. Trzecia zapowiadana podwyżka ma wynieść od 20 do nawet 30% i nie dotyczy już flagowych urządzeń, a praktycznie wszystkich kart graficznych od NVIDII - takie rewolucyjne wieści przekazał tajwański dobrze poinformowany dziennik Economic Daily.
NVIDIA rzekomo zostało zmuszona do podjęcia takich decyzji przez… Samsunga, który podniósł ceny pamięci DRAM na samym początku tego kwartału. Na rynkach zagranicznych już można dostrzec pokłosie korekt cenowych kart graficznych. Przykładowo za NVIDIĘ GeForce RTX 5070 Ti trzeba było zapłacić ok. 1375 dolarów jeszcze dwa tygodnie temu. Aktualnie to wydatek na poziomie dobijającym do 1600 dolarów.
Reakcja dystrybutorów kart graficznych i partnerów NVIDII nie była obojętna. Doszło do niemałej paniki wśród chińskich podmiotów, którzy masowo wycofali niektóre swoje produkty z oferty sprzedaży.
Co to oznacza dla przeciętnego gracza?
Wizja budowy lub modernizacji komputera PC w najbliższych miesiącach staje się dla wielu barierą nie do przejścia. Eksperci rynkowi przewidują, że podwyżki cen układów z serii GeForce RTX 5000 oraz starszych modeli napędzą popyt na rynku wtórnym, który i tak błyskawicznie reaguje na negatywne doniesienia. Dla konsumentów szukających oszczędności jedyną alternatywą mogą okazać się teraz konkurencyjne układy od AMD lub Intela, choć i tutaj dochodziło już do zwyżek cenowych.
Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że NVIDIA przywróciła do życia leciwy model RTX 3060 w wersji 12 GB RAM. Chodzą plotki, że pięcioletnie urządzenie znajduje całkiem sporo nabywców…











