Niestety trudy branży technologicznej dają się we znaki wszystkich producentom sprzętu elektronicznego. Rozwój sztucznej inteligencji, a co za tym idzie drożyzna i niedobory pamięci, odciskają piętno na wielu różnych płaszczyznach. Niedawno ceny swojego gamingowego sprzętu podniosło Sony.
Teraz do bezwzględnych działań zmuszone zostało Nintendo. Oficjalnie Switch 2 podrożeje w Europie o 30 euro. Do tej pory cena wynosiła 469,99 euro, a więc po korekcji cennika we wrześniu, trzeba będzie zapłacić 499,99 euro. Większe stawki obejmą także rynek amerykański, a najgorzej na tym wszystkim wyjdzie region japoński, gdzie tamtejsi klienci będą płacić więcej już za kilka tygodni.
Inwestorzy brutalnie zareagowali na te wieści. Ceny akcji Nintendo spadły o 12%, co jest bezprecedensową sytuacją. Rzadko zdarza się, by gigant z Kraju Kwitnącej Wiśni notował spadki. Prezes Nintendo, Shuntaro Furukawa, przeprosił wszystkich za wzrosty cenowe, jednocześnie nadmieniając, że te zwyżki i tak nie są pokryć wszystkich rosnących kosztów produkcji.
W specjalnym oświadczeniu sternik japońskiego hegemona zaadresował przyszłość Nintendo Switcha 2. A ta… ma jawić się w naprawdę jaskrawych barwach. Producentowi zależy przede wszystkim na tym, by zapewnić tej konsoli bardzo długi cykl życia - przynajmniej na takim poziomie jak pierwszy oryginalny 'Pstryczek'. Przypomnijmy, że Switch debiutował w 2017 roku, a nowsza generacja pojawiła się dopiero po ośmiu latach.
Dalsza ścieżka rozwoju Switcha 2 silnie skorelowana jest z 'przygotowywaną solidną ofertą oprogramowania' przez Nintendo. Firma w ten sposób chce zwiększyć wartość sprzętu, tak by nawet wzrosty cenowe urządzenia nie były dotkliwe w odniesieniu do nadciągających interesujących gier na tę platformę.










