Na Steam Machine czekaliśmy znacznie dłużej niż początkowo planowało Valve. Kryzys na rynku komponentów, drożejące pamięci i nośniki danych doprowadziły do opóźnienia premiery hybrydowego peceta. Wtem po wielu miesiącach poznaliśmy oficjalne ceny za poszczególne egzemplarze urządzenia.
Steam Machine w podstawowej wersji 512 GB bez kontrolera kosztuje… 4389 zł. Na najbogatszą wersję sprzętu z dyskiem 2 TB i kontrolerem trzeba wydać 6048 zł. To nie są małe pieniądze jak na komputer, który ledwo sobie radzi z wymagającymi i nowoczesnymi produkcjami gamingowymi.
Jason Schreier, dziennikarz Bloomberga, przekazał sporo ciekawych wieści. Valve jest rzekomo zadowolone z wyników sprzedaży swojego kompaktowego komputera. Sprzedaż idzie lepiej niż mogłoby się sprzedawać, a po Steam Machine czekają długie kolejki w procesie rezerwacyjnym.
Dziennikarz dysponujący wielu wewnętrznymi informacjami ze świata gier wideo nie ma wątpliwości, że dla Valve jest to duży sukces. Schreier przyznaje, że firma Newella nie skupia się na bezpośredniej rywalizacji z Xboxem czy PlayStation. Zamiast tego koncentruje się na wzmocnieniu ekosystemu gier komputerowych i ekspansji SteamOS na inne sprzęty.
Steam Machine faktycznie był chodliwym towarem w momencie premiery. Lista rezerwacyjna pękała w szwach, a co za tym idzie, nie wszystkim chętnym udało się uzyskać dostępu do kupna komputera z oficjalnej dystrybucji. Do gry weszli nawet spekulanci odsprzedający produkt po kilkukrotnie wyższej cenie na rynku wtórnym.
Valve odrobiło lekcję względem kilkunastu lat wstecz, kiedy to na sklepowych półkach pojawiła się pierwsza iteracja Steam Machine. Bieżąca wersja to bestseller, abstrahując już od możliwości i wydajności tego sprzętu…










