Steam Machine z zewnątrz przypomina niewielkich gabarytów sześcian, w który upchnięto całkiem konkretne podzespoły. Na tyle wydajne, że producenci deklarują możliwość gry w rozdzielczości 4K przy płynnych 60 klatkach na sekundę. Sercem urządzenia jest procesor bazujący na AMD Zen 4 z niestandardowym układem graficznym AMD RDNA 3 z 8 GB pamięci VRAM.
Do Steam Machine przez ostatnie miesiące zdążyła dokleić się łatka 'salonowego komputera'. Nie jest to pejoratywne określenie, a definicja bardzo uniwersalnego sprzętu, który po prostu podpinamy pod telewizor w salonie i zatapiamy się w masie ukochanych gier wideo. Taki przynajmniej jest zamysł samego Valve.
Steam Machine miał trafić na rynek w pierwszej połowie tego roku, ale niepewna sytuacja na rynku pamięci i dysków zainicjowały poślizg w czasie. Jednocześnie producenci z Valve zaktualizowali swój cennik, zwiększając ceny Steam Decka o 680 i 780 zł za podstawowy i bogatszy model przenośnej konsoli. Aktualnie za Steam Deck 1 TB OLED trzeba w Polsce zapłacić 3879 zł.
Niestety drożyzna, która dotknęła Steam Decka, nie napawa optymizmem szerokiej społeczności. Analityk technologiczny Brad Lynch przekazał kilka ciekawych informacji. Napisał na swoim profilu X, że dwa miesiące temu zasłyszał szacowaną cenę startową nadchodzącego Steam Machine.
Była ona wciąż wyższa niż dzisiejsze ceny Steam Decka
Skoro lepsza wersje Steam Decka kosztuje 949 dolary, niewykluczone, że Steam Machine przeforsuje granicę… 1000 dolarów. Jeśli plotki te się sprawdzą, to hybrydowy pecet-konsola będzie towarem luksusowym w świecie gier wideo.










