Gdzie jest mój Deck?
Kto zajrzy do amerykańskiej witryny sklepu Steam, odniesie wrażenie, że Steam Deck nigdy nie istniał. Zarówno wariant OLED z dyskiem 512 GB, jak i wersja 1 TB są oznaczone jako "niedostępne". Podobna sytuacja ma miejsce w Japonii, co pokazuje, że nie jest to odosobniony przypadek. Co ciekawe, europejskie magazyny, w tym brytyjski, wciąż dysponują zapasami, ale nikt nie wie, jak długo ten stan się utrzyma.
Zaledwie miesiąc temu Valve oficjalnie zakończyło produkcję starszych modeli z ekranem LCD. Teraz, gdy zniknęły również wersje OLED, oferta sprzętowa firmy w USA po prostu wyparowała. Jedynym pocieszeniem jest informacja z japońskiego oddziału, który zapowiada uzupełnienie stanów magazynowych pod koniec lutego.
Winowajca? Sztuczna inteligencja
Skąd te nagłe braki? Wszystkie tropy prowadzą do jednego podejrzanego: globalnego kryzysu na rynku pamięci RAM. Ceny komponentów, zwłaszcza kości DDR5, poszybowały w górę w zawrotnym tempie. Głównym winowajcą jest nienasycony apetyt centrów danych, które masowo wykupują pamięć do trenowania i obsługi modeli sztucznej inteligencji.
Ten rynkowy "RAMageddon" to nie jest już tylko teoria spiskowa fanów pecetów. Problemy z dostępnością i cenami komponentów odbijają się na całej branży technologicznej. Odczuwają to producenci konsol, twórcy gier, a w konsekwencji - my, gracze. Valve nie jest jedyną firmą, która przez to cierpi - przenośna konsola po prostu jako pierwsza zniknęła z półek.
Konsekwencje dla graczy i... Steam Machine
Problem dotyka Valve na wielu frontach, a braki Steam Decka mogą być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Firma sama przyznała, że niestabilna sytuacja na rynku komponentów utrudnia prace nad ich kolejnym dużym projektem sprzętowym, czyli nową konsolą stacjonarną, roboczo nazywaną "Steam Machine 2". Przedstawiciele Valve wprost komunikują, że na ten moment nie są w stanie podać ani przybliżonej daty premiery, ani nawet widełek cenowych.
Analiza ekspertów nie napawa optymizmem. Mat Piscatela, znany analityk branżowy, przewiduje, że cena nowej konsoli od Valve może sięgnąć nawet tysiąca dolarów. Jego zdaniem, firma mogłaby zejść do poziomu 700-800 dolarów, ale tylko jeśli zgodziłaby się dokładać do każdej sprzedanej sztuki. Kryzys na rynku RAM nie ominie też kolejnych produktów - każdy gamingowy sprzęt będzie droższy i trudniej dostępny.
Czas zacząć odkładać zaskórniaki, bo tanio już było...
Czy wiesz, że...
Zanim Steam Deck podbił rynek, Valve testowało dla niego zupełnie inną nazwę. Wczesne pliki kodu platformy Steam ujawniły, że wewnętrznie urządzenie było określane jako "SteamPal", co można przetłumaczyć jako "Steamowy Kumpel".











