Drożeje wszystko, co związane z technologią. Ceny swoich konsol podniosło Sony, Microsoft, a także Nintendo. Drastyczną dla graczy decyzje podjęli również przedstawiciele Valve, którzy jasno przyznali, że nowe ceny Steam Decka 'odzwierciedlają obecny stan w kwestii kosztów komponentów i innych trudności logistycznych wpływających na branżę w sposób globalny'.
W konsekwencji Steam Deck 512 GB OLED podrożał z 2599 do 3279 zł (wzrost o 680 zł). Bogatsza wersja Steam Decka 1 TB OLED podrożała zaś z 3099 do 3879 zł, co w tym przypadku oznacza zwyżkę o aż 780 zł.
Jak można było się spodziewać decyzja ta istotnie wpłynęła na wybory i preferencje konsumentów. W 2025 roku Steam Deck nieustannie znajdował się w czołowej piątce bestsellerów na platformie Valve, co obrazowało, że mamy do czynienia z bardzo rozchwytywanym handheldem.
Mało kto kupuje już Steam Decka. Jeszcze dwa miesiące temu to bestsellerowa konsola
Po korekcie cenowej doszło do sporych przetasowań. Steam Deck z okolicy podium trafił w okolice… top15 bestsellerów Steama. Wydawać by się mogło, że to stanowi tak naprawdę niewielką zmianę. Analitycy z Boilingsteam wyliczyli jednak, że sprzedaż spadła z pułapu 11-18 tys. sztuk / tygodniowo na 1,4-3 tys. sztuk / tygodniowo. Mamy więc do czynienia z całkowitym załamaniem popytu na gamingowy sprzęt. Jeśli wierzyć wyliczeniom to szacunki wskazują na spadek przychodu ze sprzedaży o nawet… 82%.

Do tej pory Steam Deck oferował niezrównaną proporcję jakości do ceny. W aktualnym rozrachunku urządzenie od firmy Gabe'a Newella znacznie utraciło na opłacalności, zwłaszcza, że konsumenci mają do wyboru już teraz cały szereg innych handheldów na rynku - na czele z modelami ASUS ROG Ally X, Lenovo Legion czy MSI Claw.
Jeśli branżowy kryzys podzespołów utrzyma się na dłużej, Valve będzie musiało zweryfikować swoją strategię - w przeciwnym razie bezkompromisowa konkurencja szybko zagospodaruje lukę po dawnej koronie królów opłacalności.











