Na przestrzeni ostatnich lat kontrolery do gier wideo nie doczekały się wyraźnej rewolucji w systemie działania. Wszystko tak naprawdę sprowadza się do komfortu użytkowania, uchwytu i własnych preferencji z ewentualnym uwzględnieniem m.in. takich technologii jak efekt Halla.
To, co szykuje Sony, może na dobre odmienić oblicze i podejście do cyfrowej rozrywki. Jeden z gigantów przemysłu gier wideo opatentował intrygujące urządzenie. Według opisu i charakterystyki jest to pad wybrakowany w fizyczne przyciski znane chociażby z kontrolerów DualSense.
Zamiast tego na większości powierzchni urządzenia znajdziemy duży ekran dotykowy. Dzięki niemu gracze według preferencji mogliby dostosować mechanizm działania d-pada, drążków i przycisków akcji. Takie działanie pozwoliłoby na dowolną implementację wirtualnych przycisków w uwzględnieniu ich rozmiaru czy nawet całkowitego pominięcia niektórych z nich.

Taka funkcjonalność to już najwyższy możliwy poziom personalizacji, jaki można oddać w ręce użytkowników. "Istnieje potrzeba, aby kontrolery do gier umożliwiały różne konfiguracje i dostosowywały rozmiar dłoni bez konieczności dostosowywania czy produkcji rozmiaru kontrolera. Ze względu na rozmiar fizycznych elementów sterowania, sterowanie w grze może być ograniczone. Dodatkowo, dodanie kontrolerów może zwiększyć rozmiar kontrolera. Istnieje potrzeba i chęć umożliwienia ulepszeń i modyfikacji kontrolerów do gier" - czytamy we wniosku patentowym.
Warto jednak mieć na względzie, że od złożonego patentu do wcielenia w życie gotowego produktu jest bardzo daleka droga. Giganci technologiczni dosyć regularnie patentują nowe rzeczy, ale nie wszystko finalnie trafia do klientów. Czasami po prostu jest to forma torowania sobie pewnej drogi bądź myślenia daleko wybiegającego w przyszłość - czasami nawet kilkanaście lat.












