Jako wieloletni fan marki nie mogłem przejść obok tego faktu obojętnie i w sierpniu tego roku zdecydowałem się na zakup w przedsprzedaży nowego C64 Ultimate, nazwanego Starlight Edition - ze względu na bardzo efektowne podświetlenie LED-owe. I już teraz mogę Wam powiedzieć jedno - to urządzenie to coś więcej niż sentymentalna podróż; to próba zdefiniowania na nowo, czym może być 8-bitowy komputer w trzeciej dekadzie XXI wieku. Szalone? Niekoniecznie - ten pomysł naprawdę może się udać.
Reaktywacja marki: od fanów dla fanów
Historia powrotu Commodore pod szyldem Commodore International Corporation to bardzo ciekawa, a jednocześnie nieco zawiła opowieść. Po upadku Commodore w 1994 roku, przez lata prawa do logotypów i nazwy krążyły między podmiotami, które nie miały pomysłu na ich godne wykorzystanie, a sprawy nie ułatwiał fakt, że samych logotypów było kilkadziesiąt. Natomiast scena fanów retro cechuje się tym, że powstaje w niej całe mnóstwo oddolnych inicjatyw - i tak też było w tym przypadku. W domach i garażach fanów marki powstawało mnóstwo akcesoriów i komponentów, którymi można było ulepszyć kultowe "chlebaki".

Jednak każdy, kto chciał legalnie i oficjalnie oznaczyć swój produkt logiem Commodore musiał wejść w dość niekorzystną umowę z holenderską firmą, która była głównym i najważniejszym właścicielem do większości znaków towarowych. Wtedy pojawił się jutuber, na co dzień zajmujący się tematyką retro, a prywatnie również ogromny miłośnik Commodore - Christian "Perifractic" Simpson. Postanowił on skontaktować się z Holendrami i zaproponować im deal, który nadal szanował by ich prawa do marki, ale dawał korzystniejsze warunki mniejszym producentom akcesoriów. Jakiż był jego szok, gdy w odpowiedzi nie tylko pojawiła się wola współpracy, ale wręcz sugestia chęci odsprzedania mu… całej firmy. Okazało się bowiem, że Holendrzy obserwowali poczynania Perifractica na scenie retro i stwierdzili, że będzie on najlepszą osobą, która może kontynuować spuściznę Commodore.
Kilka miesięcy później pojawiła się informacja o zupełnie nowym produkcie od wskrzeszonej firmy, prowadzonej przez Perifractica oraz grupy inżynierów, których Christianowi udało się sprowadzić z oryginalnej firmy i kilku innych takich "mniejszych" projektów, o których wspomniałem wcześniej. Perifractic otrzymał nawet "błogosławieństwo" syna Jacka Tramiela - założyciela firmy. Oczywiście na Ultimate plany nowego Commodore się nie kończą - Perifractic chciałby m.in. stworzyć linię komputerów dla szkół i innych placówek, takich jak domy dziecka, szpitale, domy opieki i wszelkie inne miejsca, które mogą być zainteresowane zakupem relatywnie tanich komputerów, które mogą w jakiś sposób uprzyjemnić pobyt ich mieszkańcom.
Technikalia
Zamiast iść na skróty i oferować programową emulację (która zawsze niesie ze sobą pewne opóźnienia i niedokładności), zdecydowano się na "odtworzenie" oryginalnej architektury wewnątrz nowoczesnego układu FPGA AMD Xilinx Artix-7. Dzięki temu C64 Ultimate nie "udaje" starego komputera - on fizycznie zachowuje się jak oryginał na poziomie logicznym, cykl po cyklu. W ten sposób otrzymaliśmy pełnoprawny retro-sprzęt z gwarancją, wsparciem i licencjonowanym oprogramowaniem oraz kilkoma niezbędnymi w XXI wieku funkcjami (jak np. nowoczesne porty), który jednak zachowuje w największym możliwym stopniu ducha oryginału - czyli taki, na który fani czekali od lat 90.

Edycja Starlight vs reszta rodziny: Co kryje pudełko?
Edycja Starlight, której stałem się posiadaczem to bez wątpienia najbardziej widowiskowy wariant w obecnej ofercie. Jest to model, który w pełni celebruje nowoczesną technologię zamkniętą w retro-formie, odchodząc od klasycznego, szarego plastiku na rzecz przezroczystej obudowy oraz efektownego podświetlenia LED, bez którego przecież żaden szanujący się sprzęt do grania nie może się dzisiaj obyć.
Zawartość opakowania Starlight Edition:
Jednostka C64 Ultimate: W tej wersji obudowa jest całkowicie przezroczysta, co w połączeniu z podświetleniem RGB daje niesamowity efekt. Co unikalne, Starlight posiada pierwszą na świecie przezroczystą płytkę PCB klawiatury - dzięki temu światło diod przenika przez całą konstrukcję, oświetlając wnętrze komputera. Niestety, niesie to ze sobą pewien minus - przezroczysta płytka PCB jest bardziej elastyczna niż barwione odpowiedniki, co sprawia, że klawiatura lekko się ugina. Commodore informuje o tym od początku na swojej stronie internetowej, ale niestety jest to najczęściej powtarzający się zarzut przy okazji testów i wrażeń użytkowników.
USB "The Very Second": Pendrive 64 GB stylizowany na kasetę magnetofonową, zawierający w przypadku Starlight ok. 100 licencjonowanych gier, dema i muzykę w formacie SID. To jeden z kilku detali, który od razu przywołuje wspomnienia z dzieciństwa i zabaw oryginalnym Commodorkiem.

Instrukcja: 250-stronicowe kompendium wiedzy, które przypomina najlepsze podręczniki techniczne z lat 80. Zawiera nie tylko szczegóły techniczne i manual użytkownika, ale także - wzorem oryginalnych instrukcji dla Commodore 64 - proste przykłady programów w BASICu, które można napisać na C64.
Akcesoria: Przezroczysty zasilacz 12V z wymiennymi wtyczkami dla różnych regionów, wysokiej jakości kabel HDMI, obsługujący ARC oraz zestaw kolekcjonerskich naklejek.
Do komfortowej rozgrywki warto wyposażyć się oczywiście w joystick, ale ten nie jest dołączany do zestawów - trzeba go kupić osobno.
Pozostałe edycje to:
BASIC Beige: propozycja dla purystów. Klasyczna, beżowa obudowa "Breadbin", brak podświetlenia RGB i standardowa klawiatura mechaniczna oferują wrażenie najbardziej zbliżone do posiadania klasycznego C64. W tej wersji liczba gier i multimediów na pendrive USB wynosi ok. 50.
Founders Edition: Wersja kolekcjonerska w kolorze bursztynowym (amber) z 24-karatowymi, pozłacanymi emblematami i unikalnym certyfikatem autentyczności. Niestety, ta najdroższa wersja również cierpi na problem uginającej się klawiatury z racji zastosowania przezroczystej płytki PCB dla lepszego efektu wizualnego.

Kupując sprzęt tej klasy, oczekujemy, że dotrze do nas w nienaruszonym stanie - zwłaszcza przy przezroczystej obudowie Starlight, na której widać każdą mikroryskę. Sposób pakowania C64 Ultimate zasługuje na wysoką ocenę, choć nie obyło się bez problemów.
Przesyłka przychodzi w podwójnym kartonie. Zewnętrzny "shipper" chroni właściwe pudełko produktowe, które stylem graficznym niemal 1:1 naśladuje opakowania Commodore z lat 80. Wewnątrz komputer spoczywa w piance technicznej EPE. Każde akcesorium ma swoje dedykowane miejsce, a nawet pudełeczko, a sama jednostka jest owinięta w folię antystatyczną. Dbałość o te detale sprawia, że proces rozpakowywania jest rytuałem, który buduje pozytywne pierwsze wrażenie. Rytuał ten psuje jedna rzecz - wszystkie elementy, które mogłyby się przesuwać wewnątrz pudełka zabezpieczono klejem na gorąco, który nie dość, że trudno się odrywa to jeszcze pozostawia nieestetyczne "gluty". O ile większość "dodatków" została w coś zapakowana, więc ucierpiały co najwyżej kartoniki, o tyle pudełko "kasety USB" zostało potraktowane klejem bezpośrednio, więc wymagało dodatkowego wyczyszczenia (protip: oliwa świetnie się sprawdza).
Potęga drzemiąca w FPGA
Jak już wspomniałem, C64 Ultimate łączy stare z nowym w sposób na jaki fani czekali od lat. Sercem układu jest wspomniany chip FPGA, wspierany przez 128 MB pamięci DDR2 RAM. Z tej puli system rezerwuje część na emulację kluczowego rozszerzenia: REU (RAM Expansion Unit). REU to kultowy dodatek z lat 80., który zwiększał pamięć RAM komputera (oryginalnie modele 1700/1750/1764). W C64 Ultimate funkcja ta jest wbudowana i pozwala na rozszerzenie pamięci do niebotycznych w kontekście retro-gamingu 16 MB. Dzięki technice DMA (Direct Memory Access), dane z REU są przesyłane błyskawicznie, co pozwala na uruchamianie nowoczesnych gier z płynną animacją czy systemów takich jak GEOS.

Jeśli chodzi o obraz i dźwięk, to C64 Ultimate oferuje wyjście HDMI obsługujące rozdzielczość do 1080p z filtrami CRT, ale zostało także zachowane analogowe złącze DIN-8, którym można komputerek podłączyć do starego telewizora kineskopowego. Jeśli chodzi o dźwięk to do dyspozycji mamy UltiSID czyli hardware'owy zamiennik oryginalnego SIDa, pozwalający na emulację do 8 układów jednocześnie, a do tego - niespodzianka - dwa fizyczne gniazda na oryginalne chipy SID 6581/8580. Jeśli uważacie, że to fanaberia to musicie wiedzieć, że demoscena Commodore już dawno przekroczyła granice narzucane jej przez oryginalny sprzęt i powstało wiele produkcji, które wykorzystują wiele układów SID.
W kwestii kompatybilności z oryginalnymi akcesoriami to również nie ma absolutnie na co narzekać. Komputer oferuje pełne wsparcie dla oryginalnych portów C64: Cartridge, IEC, Datasette oraz dwa porty joysticków DB-9. A obok nich powiew nowoczesności - 3 porty USB-A 2.0, 1x USB-C, gniazdo MicroSD, Ethernet 100 Mbps oraz wbudowane Wi-Fi.
To znacznie więcej niż retro-maszynka
Z perspektywy współczesnego użytkownika C64 Ultimate to całkiem rozbudowany sprzęt. Dzięki Wi-Fi możemy bezproblemowo łączyć się z systemami BBS (Bulletin Board System - taki wczesny internet, z możliwością publikowania ogłoszeń czy wymieniania się wiadomościami), pobierać gry bezpośrednio z sieci czy aktualizować firmware bez konieczności kombinowania.
Klawiatura mechaniczna na przełącznikach Gateron Pro 3.0 sprawia, że pisanie sprawia mnóstwo frajdy (chyba nawet więcej niż "suche" uderzenia oryginalnych klawiszy, a w wersji Starlight 70 diod RGB rozmieszczonych na płycie oraz pod klawiszami może być zaprogramowanych tak, aby reagowały na dźwięki generowane przez układ SID - komputer wtedy dosłownie "pulsuje" światłem w rytm muzyki z gier czy dem. Oczywiście firmware pozwala także na ustawienie kilku innych efektów, które zapisywane są w pamięci flash urządzenia.

Dla graczy najważniejszy jest brak "input laga". Dzięki FPGA każda klatka obrazu i każdy ruch joystickiem są renderowane w czasie rzeczywistym, bez opóźnień typowych dla emulatorów na PC. Z bardziej nowoczesnych rozwiązań, znalazło się również miejsce dla funkcji "Turbo Mode", która pozwala zmieniać częstotliwość procesora, a przez to regulować prędkość gier. Jak bardzo jest to istotne wie każdy, kto na oryginalnym C64 próbował odpalić grę Stunt Car Racer - generowana tam pseudo-trójwymiarowa grafika sprawiała, że gra chodziła w ok. 5 klatkach na sekundę.
Pasja? Inwestycja? Sprzęt z przyszłością?
Nie będę Wam tutaj opisywał wrażeń z rozgrywki w poszczególne gry czy wydajności sprzętu bo oczywistym jest, że jego charakterystyka jest zupełnie inna i nie o to w tym chodzi. Jest niemal pewne, że u każdego wychowanego na oryginalnych Commodore wywoła on uśmiech na twarzy niczym te 30-40 lat temu, a być może stanie się też nowym ulubieńcem pozostałych członków rodziny. Może nie oferuje tylu możliwości co nowe komputery i konsole, ale doskonale pokazuje czar czasów, gdy wszystko było prostsze, a pikselową grafikę uzupełniała nasza wyobraźnia.
C64 Ultimate to w kontekście sprzętów retro produkt premium i jego cena to odzwierciedla. To nie jest kolejna marketowa miniaturka za 500 PLN z nieaktywnymi klawiszami, a koszt zakupu jest w pełni uzasadniony, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę ceny sprawnych oryginałów i niezbędnych do nich nowoczesnych akcesoriów. Wypada także znacznie korzystniej niż komplet części, który pozwoliłby na własnoręczne złożenie czegoś podobnego. Aktualny cennik prezentuje się następująco:
- BASIC Beige: 349,99 USD (ok. 1380 PLN)
- Starlight Edition: 399,99 USD (ok. 1580 PLN)
- Founders Edition: 549,99 USD (ok. 2170 PLN)
Czy warto? Biorąc pod uwagę jakość wykonania edycji Starlight, jej unikalną przezroczystą klawiaturę i fakt, że jest to prawdopodobnie ostatni komputer C64, jakiego będziesz potrzebować, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.
Wszystkich komputerów z nowej linii sprzedało się jak do tej pory ok. 19 tysięcy. Czy to dużo czy mało? Nie mi osądzać, bo nie wiem jak liczna tak naprawdę jest grupa docelowa. W porównaniu do sprzedanych 17 milionów oryginalnych komputerów wygląda to jak kropla w morzu. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że jest to na tyle dobra sprzedaż, by Commodore mogło z optymizmem patrzeć w kierunku kolejnych projektów.
Podsumowanie:
Commodore 64 Ultimate Starlight Edition to hołd dla przeszłości, wykonany z wykorzystaniem technologii przyszłości. To maszyna która dzięki wbudowanym funkcjom łączącym stare z nowym, takim jak REU, wyjście HDMI i doskonała mechaniczna klawiatura, pozwala cieszyć się magią 8 bitów w najlepszy możliwy sposób. Jeśli szukacie urządzenia, które połączy nostalgię z komfortem użytkowania przystającym do XXI wieku, Commodore 64 Ultimate jest bezkonkurencyjne, bez względu na to, na który wariant się zdecydujecie.












