Choć jailbreaking to termin znany branży cyberbezpieczeństwa od dekad, w sieci zrodziło się niemałe poruszenie, bowiem złamanie zabezpieczeń konsol PS5 i PS5 Pro nie należy do codziennych sytuacji. A jednak doszło do przełomowego exploita o nazwie "Relapse", który łamie bezpieczeństwa urządzeń od Sony.
Exploit funkcjonuje na wszystkich wersjach oprogramowania PS5 i PS5 Pro. Jedynym wyjątkiem jest najnowsza wersja firmware sygnowana numerem 14.00.00. Podatne na potencjalny jailbreak są wszystkie konsole posiadające wcześniejszy software. Dotyczy to praktycznie wszystkich konsol udostępnionych do sprzedaży w różnych konsol. Najświeższy firmware debiutował ledwie w połowie września.
Ta luka bezpieczeństwa stwarza bezprecedensową sytuację. W teorii wszystkie osoby, które nabędą nowiutkie konsole PlayStation 5 oraz PlayStation 5 Pro i nie poczynią aktualizacji po jej uruchomieniu, będą mogły skrzętnie wykorzystać nowy popularny exploit. Co więcej, analitycy i eksperci technologiczni mówią wprost: jailbreak nową metodą zajmuje nawet mniej niż minutę!
Na forach internetowych już zaroiło się od wpisów użytkowników PlayStation 5, którym faktycznie udało się złamać konsolę, a co za tym idzie… uruchomić na próbę kilka nowych gamingowych tytułów. Warto mieć jednak na względzie, że jailbreaking może spowodować awarie konsoli, a samo wykorzystywanie exploitu niesie ze sobą konsekwencje prawne.
Sony stoi teraz przed ogromnym wyzwaniem, by zapobiec przede wszystkim działaniu hakerów. W segmencie konsol PlayStation może rozpocząć się niemały chaos, polowanie na urządzenia ze starszą wersją oprogramowania, a to zmusi z kolei japońską korporację do wywarcia wpływu na deweloperów w zakresie blokady możliwości uruchamiania gier na starszym firmware niż 14.00.00.
Eksperci branżowi nie mają wątpliwości, że w biurach japońskiego giganta trwa obecnie wyścig z czasem. Sony z pewnością lada moment wypuści kolejną aktualizację systemową, która definitywnie odetnie możliwość korzystania z luki "Relapse". Prawdziwym problemem dla firmy nie jest jednak przyszłość, a przeszłość - tysiące konsol leżących wciąż w magazynach oraz miliony graczy, którzy celowo odłączą swoje urządzenia od sieci, byle tylko nie dopuścić do instalacji najnowszego oprogramowania.











