Nintendo Switch sprzedaje się znakomicie, a gracze chwalą usprawnienia, które pozwoliły tchnąć drugie życie w starsze produkcje. Pod powierzchnią tego sukcesu narasta jednak frustracja. Chodzi o deweloperów zewnętrznych, którzy odpowiadają za lwią część gier wideo. Wszystko wskazuje na to, że Nintendo rzuca im kłody pod nogi. Przynajmniej tak twierdzi John Linneman z Digital Foundry, jednego z najbardziej szanowanych mediów technologicznych w branży.
Linneman po rozmowach z wieloma twórcami podczas niedawnych targów Gamescom podzielił się niepokojącymi wnioskami. Stwierdził, że Nintendo "niemal zniechęca" studia do tworzenia gier na Switcha 2. Powodem jest ogromny problem z dostępnością dev kitów. W dużym uproszczeniu to specjalne, wzmocnione wersje konsoli, które pozwalają deweloperom tworzyć, testować i optymalizować swoje produkcje, zanim te trafią na sklepowe półki. Bez nich stworzenie gry na daną platformę jest praktycznie niemożliwe.
Róbcie gry na starego Switcha
Problem nie polega jednak wyłącznie na opóźnieniach w dostawach. Linneman ujawnił, że przedstawiciele Nintendo mieli wprost sugerować niektórym studiom, aby porzuciły plany tworzenia dedykowanych wersji gier na Switcha 2. Zamiast tego deweloperzy usłyszeli, że powinni skupić się na oryginalnym, wysłużonym już Switchu, a resztę załatwi wsteczna kompatybilność. Co prawda dzięki większej mocy Switch 2 zapewnia w starszych tytułach większą płynność, ale to wciąż tylko odświeżone doznania, a nie coś nowego.
Taka rada to cios dla twórców, którzy chcieliby w pełni wykorzystać potencjał nowego sprzętu. Mowa o wyższej rozdzielczości, lepszych teksturach, bardziej złożonych światach i nowych funkcjach. To także sygnał dla graczy, że zamiast zalewu nowości, mogą spodziewać się głównie portów i odświeżonych wersji tytułów, które znają od lat.
Dziwna i niesprawiedliwa dystrybucja
Chaos pogłębiają doniesienia Olivera Mackenziego, kolegi Linnemana z Digital Foundry. Stwierdził on, że proces dystrybucji dev kitów jest "dziwny". Okazuje się, że niektóre małe, niezależne studia otrzymały sprzęt bez większych problemów. W tym samym czasie potężne firmy z segmentu AAA, które tworzą największe hity na rynku, wciąż czekają w kolejce. Taka polityka nie ma logicznego uzasadnienia.
Niezależnie od przyczyn, skutki tej sytuacji widać gołym okiem. Biblioteka gier na wyłączność dla Switcha 2 jest na razie bardzo skromna. Pomimo że konsola sprzedała się już w ponad sześciu milionach egzemplarzy, wielu potencjalnych nabywców wstrzymuje się z zakupem. Czekają na tytuły, które pokażą prawdziwą moc nowego urządzenia.
Co czeka graczy
Sytuacja jest na tyle poważna, że gracze powinni ostudzić oczekiwania wobec nadchodzących premier od zewnętrznych wydawców. Jeśli nawet największe studia mają problem z dostępem do sprzętu, premiery ich gier na Switchu 2 mogą być znacząco opóźnione lub, w najgorszym wypadku, całkowicie anulowane.
Na horyzoncie majaczą co prawda tytuły od samego Nintendo, jak zapowiedziany na drugą połowę 2025 roku Kirby Air Riders, ale to właśnie produkcje third-party budują długowieczność i atrakcyjność platformy. Nintendo może tworzyć arcydzieła, ale nie jest w stanie samodzielnie zapełnić kalendarza wydawniczego na lata.
Czy wiesz, że…
Zanim świat poznał Nintendo Switch, konsola funkcjonowała pod kodową nazwą NX. Nazwa była przedmiotem niezliczonych spekulacji przez ponad rok, zanim gigant z Kioto oficjalnie ujawnił finalny projekt i nazwę w październiku 2016 roku.










