Do tej pory analitycy przewidywali, że problemy z pamięcią RAM potrwają około dwóch lat, bo tyle ich zdaniem może potrwać, zanim braki zostaną uzupełnione przez nowe fabryki. Jednak prezes koreańskiej firmy SK Hynix, tworzącej m.in. półprzewodniki ocenia, że braki mogą się ciągnąć przez 4, a nawet do 5 lat. Informację taką, na bazie wypowiedzi prezesa, podał serwis Reuters.
Chey Tae-won przedstawił swoją mroczną wizję podczas wydarzenia GTC Nvidii w San Jose. Jego zdaniem branża mierzy się nie tylko z problemem zwiększonego zapotrzebowania na pamięci RAM, ale też niedoboru "wafli", które są kluczowym komponentem do produkcji nie tylko pamięci, ale też układów scalonych. "Wafel" to wycięty fragment kryształu krzemu przypominającego salami, o średnicy do 300 mm.
Potrzebujemy więc trochę czasu, aby zwiększyć produkcję płytek - co najmniej cztery do pięciu lat. Obecny niedobór może utrzymywać się do 2030 roku, dlatego spodziewamy się, że niedobór płytek wyniesie ponad 20%.
Wszystko to oczywiście "zasługa" firm stawiających na rozbudowąęmożliwości AI oraz budujących nowoczesne centra danych, których jednymi z głównych elementów są właśnie pamięci oraz karty graficzne wypakowane po brzegi HBM - Hight Bandwidth Memory (Pamięcią Wysokiej Przepustowości). A HBM-y z kolei wymagają mnóstwa płytek. SK Hynix ponoć pracuje nad strategią, która ma pomóc ustabilizować szalejące ceny pamięci DRAM, które dotknęły 4 i 5 generację tych komponentów.
Jednym słowem, końca koszmaru nie widać. Ceny pamięci już i tak oszalały i sprawiły, że wiele oczekiwanych modeli sprzętu pojawiło się z opóźnieniem, albo ich sklepowe zapasy szybko się wyczerpały, a oczekiwanie na nowe trwa. To m.in. z tego powodu musimy cierpliwie poczekać na premierę Steam Machine oraz nowych kart graficznych od Nvidii - choć tutaj, o ironio, Nvidia sama wpakowała się w te problemy. Zdaniem analityków rynkowych, problemy są tak poważne, że rynki smartfonów i PC mogą się mierzyć nawet z 10% redukcją dostaw w 2026 roku.












