Piekielna maszyna wciąż żyje
Komputer trafił do streamera o pseudonimie Storms888, zwycięzcy konkursu Blizzarda zorganizowanego z okazji wampirycznego Sezonu Krwi w Diablo 4. Akcja z 2023 roku zrobiła wtedy spory szum w sieci - Blizzard zlecił budowę peceta w makabrycznej, klimatycznej obudowie, a do układu chłodzenia wodnego dodał prawdziwą ludzką krew.
W niedawnym wywiadzie Storms888 przyznał, że sprzęt jest w "praktycznie idealnym" stanie - żadnych spadków wydajności, żadnych problemów z nietypowym chłodzeniem. Pecet nie stoi na półce jako ciekawostka. Streamer gra na nim codziennie i streamuje w najwyższej jakości.
Specyfikacja tłumaczy, dlaczego. W środku siedzi karta graficzna Nvidia 4090 i procesor Intel 14900k - a to oznacza Battlefield 6 na ustawieniach ultra w stabilnych 200 klatkach na sekundę. Blizzard mógł wsadzić w makabryczną obudowę tanie podzespoły i nikt by się nie zorientował. Ale nie wsadził.

Rodzinny skarb... z cudzą krwią?
Storms888 nie zamierza maszyny modyfikować ani ulepszać. Niestandardowe bloki wodne i unikalna konstrukcja sprawiają, że każda ingerencja to ryzyko, a przy pececie, przez który dosłownie płynie ludzka krew, trudno zadzwonić po zwykły serwis. Streamer woli zachować komputer w oryginalnym stanie tak długo, jak się da.
Powód? "Bardzo chciałbym dać go kiedyś moim przyszłym dzieciom" - przyznał. Pewnie najdziwniejsza rodzinna pamiątka, jaka kiedykolwiek trafi pod choinkę.
Plan jest prosty: grać, dopóki podzespoły nadążają za nowymi tytułami. Przy tej specyfikacji to perspektywa kilku dobrych lat - o ile płyny ustrojowe nie odmówią posłuszeństwa.
Czyja krew krąży w środku?
Tego do końca nie wiadomo. Storms888 dostał dokumentację potwierdzającą obecność "potwierdzonej próbki krwi", ale tożsamości dawcy nikt nie ujawnił. Sam właściciel podejrzewa, że w układzie chłodzenia krąży nieczysta krew (ta szybko by skrzepła), lecz standardowy płyn zmieszany z ludzkimi czerwonymi krwinkami. Prawdziwa krew w czystej formie nie nadaje się do chłodzenia - krzepnie, rozkłada się i zatyka pompę. Domieszka krwinek do płynu chłodniczego to kompromis między efektem marketingowym a fizyką.
Blizzard dorzucił do zestawu zapasową buteleczkę z "krwią" na wszelki wypadek. Jak wspomina streamer, zapas potwornie przeciekał i musiał trzymać go w osobnej torbie. Mimo tych niedogodności nagroda odmieniła mu życie zawodowe. "Wcześniej miałem okropne komputery. To otworzyło mi drzwi w streamingu" - podsumował Storms888.
Czy wiesz, że...
Blizzard to nie jedyna firma, która w marketingu poszła o krok za daleko. W 2009 roku Electronic Arts wysłało dziennikarzom mosiężne kastety promujące The Godfather II - broń nielegalną w wielu stanach USA.










