To pierwszy taki ruch w świecie technologii, by do łask przywracać budżetowy układ GPU, który swój debiut miał w 2021 roku. Nawet na ówczesne czasy nie był to flagowy egzemplarz oferujący najwyższą możliwą wydajność… a co dopiero teraz w drugiej połowie 2026 roku.
Choć GeForce RTX 3060 bazujące na architekturze Ampere to urządzenie cenione przez graczy i przez wiele lat brylujące w czołówce popularności wśród graczy na Steamie, nie jest to GPU, które byłoby w stanie sprostać wielu nowszym wymagającym tytułom gamingowym. Sytuację nieco ratuje egzemplarz z większą ilością pamięci.
Stare, ale jare? Nie do końca...
RTX 3060 stworzony został z myślą o płynnej rozgrywce w rozdzielczości 1080 p i takie też było przeznaczenie tego GPU kilka lat temu. Pięć lat, czyli pół dekady to w świecie gier wideo cała wieczność… a mimo to urządzenie ponownie powróciło do sklepów w Stanach Zjednoczonych i w Europie.
RTX 3060 dostępne jest w niektórych sklepach w cenie od ok. 329 dolarów, co na rodzimą walutę przekłada się na ok. 1200-1300 zł. W tej cenie jednak mamy dostęp do znacznie wydajniejszego układu GeForce RTX 5060, który stanowi ogromny przeskok technologiczny. W czystej rasteryzacji nowszy model jest wydajniejszy o nawet 55% mocny obliczeniowej, pomimo mniejszej ilości GB VRAM na pokładzie (12 GB GDDR6 vs 8 GB GDDR7).
Różnice robi jednak nowoczesna, szybsza pamięć, dostęp do funkcji DLSS 4, co przekłada się na wyższy komfort w większości gier wideo. RTX 5060 potknąć może się jedynie przy tych tytułach, które 'pożerają' horrendalne ilości GB VRAM podczas rozgrywki.
Powody tej zaskakującej decyzji NVIDII leżą na pograniczu globalnego kryzysu sprzętowego oraz czystej kalkulacji biznesowej. Gigant łata potężną dziurę w segmencie cenowym do 1300 zł, oferując graczom sprawdzony, tani w produkcji "odgrzewany kotlet" z bezpiecznym zapasem 12 GB pamięci, zamiast inwestować w obniżanie cen nowszych układów serii RTX 50.











