W skrócie
- Grupa modderów stworzyła miniaturową wersję konsoli o nazwie Kawaii, która ma wielkość pudełka po zapałkach i uruchamia oryginalne gry z GameCube'a.
- Urządzenie powstało z płyty głównej konsoli Nintendo Wii, którą ekstremalnie docięto za pomocą techniki Omega Trim i umieszczono w aluminiowej obudowie.
- Konsola wymaga do działania zewnętrznej stacji dokującej z portami na kontrolery, szybko się nagrzewa i nie jest przeznaczona na sprzedaż.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Kochanie, zmniejszyłem konsolę
- Biżuteria z konsolą Nintendo
- Konsola w częściach
- Mała obudowa, spore problemy
- Konsola nie dla każdego
- Mały cud techniki
Największe wrażenie robi nie sama miniaturyzacja, ale sposób, w jaki ją osiągnięto. Projekt nazwany został Kawaii i nie jest kolejną konsolą opartą na Raspberry Pi i emulacji. Twórcy poszli na całość, wykorzystując zawartość obudowy konsoli Nintendo. Dzięki temu urządzenie wielkości pudełka po zapałkach potrafi uruchamiać pełnoprawne gry z GameCube'a. Jakim cudem udało się upchnąć tyle technologii w tak małej obudowie?
Kochanie, zmniejszyłem konsolę
Prawdziwy trik z Kawaii polega na tym, że twórcy wykorzystali oryginalny sprzęt Nintendo. W środku nadal pracuje japońska technologia, tyle że w ekstremalnie odchudzonej formie. Za podstawę projektu posłużyła płyta główna konsoli Nintendo Wii, która jest kompatybilna z GameCube'em. Aby zmieścić ją w tak małej obudowie, autorzy Kawaii zastosowali tzw. technikę Omega Trim, czyli najbardziej radykalny sposób przycięcia podzespołu przy jednoczesnym zachowaniu jego funkcjonalności. Dzięki temu zabiegowi w środku udało się pomieścić wszystkie potrzebne układy (jak procesory) umożliwiające uruchamianie gier z kultowej konsoli Nintendo.
Biżuteria z konsolą Nintendo
Kawaii, czyli miniaturowy GameCube oparty na wnętrznościach Wii zamknięto w obudowie z anodowanego na błękitny kolor kawałka aluminium wyciętego przy wykorzystaniu technologii CNC (Computerized Numerical Control) o rozmiarach zaledwie 60 x 60 x 15,8 mm. Efekt robi potężne wrażenie - wzrok w szczególności przyciągają połączenie laserowo grawerowanych napisów i ozdób na froncie urządzenia z podświetleniem RGB, które uaktywnia się w momencie podpięcia sprzętu do zasilania. Jednak zastosowany materiał w założeniach nie miał jedynie przyciągać spojrzeń. Z racji niewielkich rozmiarów, przy których każdy milimetr miał znacznie, cała konsola chłodzona jest pasywnie, dlatego aluminiowa konstrukcja pełni nie tylko funkcję dekoracyjną, ale także chłodzącą. Widać to w samym designie urządzenia, który przypomina radiator - jego tył pokrywają żeberka ułożone w falisty wzór.
Pod tym eleganckim wykończeniem kryje się jednak bardzo ciasno upakowana elektronika. By zmieścić wszystkie podzespoły w tak małej przestrzeni, twórcy, poza ekstremalnym docięciem płyty głównej, musieli przenieść część kluczowych komponentów, w tym układ AVE i pamięć NAND, używając niestandardowych taśm elastycznych. Ponadto dla zmniejsza poboru energii i ograniczenia ilość generowanego ciepła zastosowano dodatkową modyfikację zasilania Thunder Volt, której zadaniem jest obniżenie napięcie procesora.
Konsola w częściach
Kawaii nazywane jest GameCube'em na breloku, ale odnosi się to bardziej do jego funkcji. Jednak rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Miniaturowe urządzenie do działania potrzebuje dodatkowej stacji dokującej, która przejmuje część zadań, jakich nie dało się wygodnie pomieścić w tak małej obudowie konsoli.
Połączenie obydwu elementów odbywa się via magnetyczne 12-pinowe złącze, które dostarcza urządzeniu niezbędną energię. Ponadto dock wyposażony został w cztery pełnowymiarowe porty dla oryginalnych kontrolerów GameCube'a, a także obsługuje dźwięk i obraz przez przewody komponentowe. Do uruchomienia całego zestawu potrzebny będzie zasilacz oraz przewód z końcówką USB-C.
Mała obudowa, spore problemy
W testach przeprowadzonych na kanale Macho Nacho Productions na platformie YouTube Kawaii bezproblemowo radziło sobie z popularnymi grami z GameCube'a, jak m.in. Mario Kart: Double Dash i Crazy Taxi, które działały płynnie i bez najmniejszych zastrzeżeń.
Jednak euforia nie trwała długo. Jak zauważył twórca internetowy, aluminiowa obudowa mająca dostarczać pasywne chłodzenie nie jest wystarczająca i urządzenie szybko nagrzewa się do wysokich temperatur. Według oceny autora recenzji bez dodatkowego źródła chłodzenia, np. w postaci nawiewu z wiatraka konsola, w ramach bezpieczeństwa, może wyłączyć się już po około 20 minutach.
To nie jedyne ograniczenie związane z tak radykalną miniaturyzacją. Gry ładowane są z karty microSD, do której nie ma dostępu z zewnętrznej części obudowy. By się do niej dostać, trzeba rozkręcić całe urządzenie. Ponadto w testach okazało się, że chociaż przewodowe kontrolery GameCube'a działały bez zarzutu, to obsługa bezprzewodowego połączenia, przy wykorzystaniu specjalnego adaptera, okazała się niemożliwa.
Konsola nie dla każdego
Za projektem Kawaii stoi trio modderów: YveltalGriffin, Wesk i Ding. Twórcy na wstępie ostudzili entuzjazm, zaznaczając, że ich sprzęt nie jest przeznaczony do sprzedaży. Bardziej doświadczeni majsterkowicze, którzy mimo wszystko chcieliby spróbować swoich sił, mogą zajrzeć do dokumentacji wstawionej na platformie GitHub, ale ma ona charakter bardziej poglądowy niż instrukcji montażu krok po kroku.
Mały cud techniki
Kawaii może nie jest idealnym przykładem miniaturyzacji. Do pełni szczęścia wymaga stacji dokującej, zewnętrznych akcesoriów (padów), monitorowania temperatury i otwierania obudowy, by wgrać nowe gry na kartę microSD. Jednak sami twórcy przyznają, że nie jest to sprzęt do codziennego użytkowania - projekt powstał z czystej pasji i chęci przetestowania umiejętności. To bardziej demonstracja możliwości współczesnych modyfikacji niż praktyczny sprzęt dla każdego.
I rzeczywiście Kawaii, jako pokaz inżynieryjnej precyzji, robi ogromne wrażenie. To dowód na to, że scena modderska potrafi dziś zmieścić stacjonarną konsolę w przedmiocie, który bardziej przypomina biżuterię. W obudowie wielkości kartdridża do Game Boya zainstalowano prawdziwe Nintendo Wii, które uruchamia pełnoprawne produkcje z GameCube'a. Trudno wyobrazić sobie, co będzie dalej, ale już nie mogę doczekać się na efekty kolejnych prac tego zespołu.












