Przedstawiciele Nintendo wzbraniali się jak tylko mogli przed drastycznymi podwyżkami cen swojego sprzętu. Niestety także i japoński gigant dołączył do grona innych firm z branży technologicznej, które zmuszone zostały do podjęcia ostatecznej decyzji, która istotnie przełoży się na portfele graczy.
Nintendo Switch 2 podrożało lub dopiero podrożeje na wielu rynkach świata. Zwyżki cenowe dotkną także polskich klientów. W Europie druga generacja 'Pstryczka' będzie kosztować o 30 euro więcej niż do tej pory. Zmiany te wejdą w życie dopiero 1 września - jest więc jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji zakupowej.
Obywatele Kraju Kwitnącej Wiśni nie mają aż tak dogodnej sytuacji jak my. W Japonii Switch 2 podrożał już w końcówce maja, niedługo po ogłoszeniu decyzji ze strony Nintendo. Szybko okazało się, że drożyzna mocno odstraszyła potencjalnych klientów, a w rezultacie sprzedaż konsoli bardzo wyraźnie spadła.
W zeszłym tygodniu (od momenty gdy zaczął obowiązywać nowy cennik) sprzedano 31,7 tys. tys. egzemplarzy Switcha 2. To spadek aż o 87% względem poprzedzającego tygodnia. W szerszym ujęciu sprzęt w minionych tygodniach sprzedawał się w liczbach od 44 do 52 tys. sztuk.
Wzrosty cenowe sprzętu elektronicznego nie powinny dziwić nikogo. Sztuczna inteligencja napędza popyt na kości pamięci RAM i dyski SSD, czyli kluczowe komponenty każdej konsoli. Części te zdrożały w ostatnich miesiącach do gargantuicznych wartości. "Aby zapewnić stały rozwój naszej działalności w zakresie dedykowanych platform gier wideo, ważne jest utrzymanie stabilnej struktury przychodów w całym naszym biznesie" - przyznał otwarcie sternik Nintendo Shuntaro Furukawa.










