W skrócie
- Startup Sabi opracowuje czapkę wykorzystującą interfejs mózg-komputer, która ma zamieniać myśli użytkownika na tekst bez konieczności pisania czy mówienia.
- Urządzenie wykorzystuje gęstą sieć miniaturowych sensorów EEG oraz autorski model AI do analizy sygnałów neuronalnych i rozpoznawania intencji użytkownika w czasie rzeczywistym.
- W przeciwieństwie do inwazyjnych implantów Neuralinka, rozwiązanie Sabi ma być nieinwazyjnym akcesorium, którego pierwsze modele mają zadebiutować pod koniec 2026 roku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Magia z Palo Alto
- Prawie jak tiara z Hogwartu
- Rozumienie bez słów
- BCI bez skalpela
- Kolekcja smart nakryć głowy
- Bezpieczne myśli
- Klawiatury i mikrofony do lamusa?
Nowe technologie cały czas zmieniają sposób, w jaki sterujemy otaczającymi urządzeniami codziennego użytku, by zaoszczędzić czas. Co prawda między blokami nie latają jeszcze samochody, a wchodząc do windy nie da się teleportować w wybrane miejsce, ale za to w stosunkowo łatwy sposób można zautomatyzować dom tak, by chętniej się do niego wracało i przyjemniej spędzało czas.
Lodówki przypominające o kończących się produktach, odkurzacze dbające o porządek pod nieobecność mieszkańców oraz wszelkiego rodzaju oczyszczacze, nawilżacze i inne grzejniki dostosowujące klimat to wybranych preferencji. To wszystko już jest i wyręcza ludzi w niektórych obowiązkach domowych, dzięki czemu zostaje więcej czasu na inne czynności, jak m.in. kontakty międzyludzkie, które w dzisiejszych czasach często przybierają formę pisaną lub głosową.
A co jeśli i ten aspekt dałoby się "ulepszyć"? Startup Sabi planuje właśnie całkowicie zmienić sposób komunikacji na taki, który zakłada koniec stukania w klawiaturę czy ekran, a nawet wypowiadania słów na głos! Wystarczy założyć czapkę, pomyśleć o tym, co chce się przekazać, a tekst ma pojawić się na podłączonym urządzeniu. Magia?
Magia z Palo Alto
Wszystko za sprawą kalifornijskiego startupu Sabi, który rozwija pomysł instalacji interfejsu mózg-komputer (BCI - Brain-Computer Interface) w (nie)zwykłej czapce, która łączyłaby się bezprzewodowo z komputerem lub smartfonem i pozwalała na generowanie tekstu bez kiwnięcia palcem czy wydawania z siebie dźwięków.
Dla osób z urazami, niepełnosprawnościami, ograniczeniami funkcji motorycznych oraz wszystkich tych, którzy po prostu wolą korzystać z funkcji dyktowania, różnica może okazać się prawdziwym przełomem. Nowoczesne narzędzia do zamiany mowy na tekst są coraz lepsze, ale wciąż nie są w stanie wyeliminować prawdopodobnie podstawowego problemu - mówienia na głos. To nie zawsze jest komfortowe czy nawet możliwe, w szczególności przebywając w otwartej przestrzeni biura czy w innych miejscach publicznych.
Pomysł Sabi może całkowicie usunąć wszystkie bariery w komunikacji człowiek-urządzenie. Według założeń twórców początkowo sprzęt ma pozwalać pisać z prędkością około 30 słów na minutę, co dla zaawansowanych użytkowników prawdopodobnie nie będzie wyczynem, ale wydaje się wystarczające do płynnej konwersacji. W tym projekcie nie chodzi zresztą o bicie rekordów, ale producent zaznaczył, że z czasem szybkość i dokładność mają ulegać poprawie.
Prawie jak tiara z Hogwartu
W tym wypadku "prawie" robi wielką różnicę, bo żaden czarodziej nie tchnął w czapkę części własnej inteligencji. Cały sekret Sabi ma kryć się pod materiałem. W środku znajdzie się gęsta sieć miniaturowych sensorów elektroencefalograficznych (nawet 100 tysięcy czujników EEG) rejestrujących elektryczną aktywność mózgu.
To sporo! W szczególności biorąc pod uwagę tradycyjne systemy EEG, które, dla porównania korzystają z dziesiątek albo setek sensorów. Jednak nie jest to bez znaczenia. Sabi chce zwiększyć ich liczbę po to, by poprawić jakość zbieranych danych. Sygnały mają trafić do autorskiego wielkoskalowego modelu AI, który wykorzysta je do rozpoznawania intencji użytkownika i zamiany myśli w tekst.
Rozumienie bez słów
Zadanie czapki Sabi wydaje się proste: użytkownik ma pomyśleć o zdaniu i zobaczyć je na ekranie. W praktyce to właśnie ten etap jest największym wyzwaniem. Wychwycenie aktywności mózgu to początek długiego procesu, bo prawdziwa praca zacznie się wtedy, gdy system będzie musiał przełożyć to, co dzieje się w głowie człowieka, na konkretne wyrazy.

Produkt Sabi nie będzie rozpoznawać wyłącznie kilka gotowych komend, tylko obsługiwać w pełni swobodną, ciągłą mowę, a to znacznie bardziej skomplikowany proces. Sygnały z mózgu mogą zmieniać się pod wpływem rozmaitych czynników, jak m.in. nastroju czy poziomu koncentracji, dlatego urządzenie potrzebuje czegoś więcej niż samej sieci czujników. W tym momencie do akcji wkracza autorski model AI, trenowany na szerokim zbiorze danych neuronalnych. Jego zadaniem będzie wyszukiwanie wspólnych wzorców związanych z mową i pomaganie w zamianie myśli na tekst.
Według informacji przekazanych serwisowi "Wired" przez Rahula Chhabrę, CEO Sabi, do tej pory model zgromadził około 100 tysięcy godzin danych neuronowych pochodzących od 100 ochotników. Taki zasób ma przekładać się na bezproblemową obsługę poleceń wydawanych w czasie rzeczywistym, bez potrzeby ciągłego kalibrowania systemu.
BCI bez skalpela
Czapka Sabi nie będzie pierwszym produktem wykorzystującym komunikację BCI. Do tej pory najbardziej spektakularne przykłady zastosowania technologii ma na swoim koncie Neuralink Elona Muska. Jednak to rozwiązanie jest znacznie bardziej inwazyjne - nie wystarczy założyć go na głowę, potrzebny jest implant wszczepiany do kory ruchowej znajdującej się w obszarze płata czołowego mózgu. Pozwala on przejąć funkcję myszki, klawiatury lub innego kontrolera.
Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu ogólnym, a efekty widoczne są nawet po kilku godzinach od wybudzenia. Jak w przypadku Paula, sparaliżowanego mężczyzny cierpiącego na stwardnienie zanikowe boczne, który chwilę po operacji był w stanie sterować komputerem wyłącznie za pomocą myśli, w tym obsługiwać interfejs w swojej ulubionej strategii RTS (Real Time Starategy) z serii Warhammer 40,000: Dawn of War.
Podobnie było w przypadku Jona L. Noble'a, którego pełna rekonwalescencja trwała nieco dłużej, bo jakieś 80 dni, ale po tym czasie mógł nie tylko poruszać kursorem, klikać, pisać, ale nawet grać w World of Warcraft bez użycia rąk.
Oczywiście to tylko część sukcesów Neuralinka. Firma ciągle się rozwija i planuje szerzej zakrojone badania kliniczne. Według doniesień do końca 2031 roku chce wszczepiać implanty 20 tysiącom osób rocznie, osiągając miliard dolarów rocznego przychodu. Jednak nie oznacza to, że technologia szybko trafi do osób zdrowych. Michael Lawton, prezes Barrow Neurological Institute, ośrodka medycznego, który uczestniczy w projekcie Neuralinka, zaznaczył, że firma jest od tego jeszcze daleko.
W porównaniu do Neuralinka produkt kalifornijskiego Sabi może być znacznie bardziej dostępny dla szerokiego grona odbiorców, niekoniecznie tych najbardziej potrzebujących. W rozmowie z redakcją "Wired" Vinod Khosla, założyciel Khosla Ventures, jednego z inwestorów Sabi, podkreślił, że przy masowym wykorzystaniu interfejsów mózg-komputer kluczowe znaczenie ma brak konieczności ingerencji w ciało użytkownika.
Największym i najpotężniejszym zastosowaniem BCI jest możliwość komunikowania się z komputerem za pomocą samych myśli. Jeśli miliard ludzi ma codziennie korzystać z BCI, aby uzyskiwać dostęp do swoich komputerów, ta technologia nie może być inwazyjna
Jednak, jak to zwykle bywa w przypadku rynkowych nowości, o sukcesie zaważyć może czas. Neuralink pracuje też nad innymi rozwiązaniami, wykraczającymi poza sterowanie komputerem, w tym nad implantami przywracającymi wzrok, wspierającymi leczenie choroby Parkinsona, czy właśnie ułatwiającymi komunikację osobom z zaburzeniami mowy. Czy Sabi zdoła wyprzedzić Neuralink w tym wyścigu?
Kolekcja smart nakryć głowy
Sabi nie pokazało jeszcze finalnego wyglądu urządzenia. Jednak wiadomo, że pierwszą formą ma być klasyczna, noszona w chłodnych sezonach, czapka typu beanie, a dopiero później dołączyć do niej ma także bardziej uniwersalna wersja w postaci czapki z daszkiem. Według dostępnych materiałów pierwsze modele mają zadebiutować pod koniec 2026 roku.

Niestety, nie wiadomo na razie, ile kosztować będzie urządzenie, ani czy zaoferuje coś więcej poza funkcją zamiany myśli w tekst.
Bezpieczne myśli
Przy urządzeniu, które ma odczytywać myśli chyba trudno o bardziej wrażliwy obszar niż bezpieczeństwo. Biorąc pod uwagę technologię, która ma wstęp do głowy użytkownika, prywatność nie może być dodatkiem, ale obowiązkową, dobrze zaprojektowaną częścią systemu, która będzie równie ważna, co skuteczność zamiany myśli w tekst.
Sabi zapewnia, że zdaje sobie z tego sprawę i zaznacza, że nawet zastosowany model AI był trenowany na zabezpieczonych sygnałach, a nie na surowych danych. To samo podejście ma zostać zastosowane do wszystkich informacji pochodzących od użytkowników, które mają być szyfrowane metodą end-to-end - tj. zanim trafią na serwery, zostaną zabezpieczane jeszcze na urządzeniu użytkownika. W praktyce oznacza to, że podczas przesyłania treści dostępu do nich nie będą miały żadne niepożądane aplikacje.
Klawiatury i mikrofony do lamusa?
Najpierw ekrany dotykowe wyparły tradycyjne przyciski, a od jakiegoś czasu nastała moda na dyktowanie. Teraz Sabi chce przesunąć granicę jeszcze dalej i zamienić myśli w tekst bez wypowiadania słów.
Czapka Sabi raczej nie sprawi, że klawiatury - czy to w formie fizycznej czy cyfrowej (ekranowe) - nagle znikną. Jednak sama idea pokazuje, w jakim kierunku może powoli zmierzać komunikacja z komputerem i innymi otaczającymi smart urządzeniami, które nie będą już czekać na działanie użytkownika, tylko zaczną reagować na, pojawiający się w głowie zamiar.
Jeśli zapowiedzi kalifornijskiej firmy się potwierdzą, jedna z najbardziej futurystycznych form porozumiewania się będzie dostępna już za chwilę, a najlepsze, że do jej użytkowania nie będą potrzebne cybernetyczne wszczepy czy kosmiczne hełmy, a zwykła czapka.











