Głęboki kryzys pochłania szeroko pojęty rynek technologiczny. Wzrost popularności sztucznej inteligencji doprowadził do gigantycznych wzrostów cen w segmencie pamięci DRAM i NAND. Drożyzna dotknęła także nośniki danych, przede wszystkim dyski SSD. Jednak w przypadku RAM-u mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją. Za niektóre produkty trzeba zapłacić cztery razy więcej niż jeszcze osiem miesięcy temu.
Przedstawiciele firmy Lenovo byli gośćmi i prelegentami na konferencji ISC 2026. Podczas swojej prezentacji pokusili się o szerszą analizę rynku pamięci i jej wpływu na dalszy kształt cen urządzeń. Padło nawet stwierdzenie, że sytuacja cenowa z pamięciami nie wróci już 'nigdy' do wartości sprzed roku.
Oczywiście to dosyć przerysowana, a nawet nieco żartobliwa teza odnosząca się do prognozy najbliższych kilku lat. Rewolucja ma nadejść w 2028 roku - wówczas prawdopodobnie doczekamy się nowych masowych mocy produkcyjnych, które przywrócą nieco normalności w kontekście cen, choć te, według analiz Lenovo, nigdy nie osiągną pułapu z lat 2024-2025.
Najwięksi producenci podejmują się rewizji swoich strategii. Południowokoreańskie SK Hynix zamierza potroić produkcję pamięci do 2034 roku, spodziewając się utrzymania ogromnego popytu. Aktualne definiowane jest jako 'RAMageddon' odciska coraz większe piętno na producentach, konsumentach i produktach użytkowych.
Niedawno doczekaliśmy się srogich podwyżek cen konsol PlayStation 5 i PlayStation 5 Pro. Cennik zrewidowało także Nintendo w odniesieniu do przenośnego Switcha 2. Podwyżki nie umknął Microsoft - od sierpnia tego roku znacznie więcej zapłacimy za Xboxa Series S i Series X.











