W skrócie
- Nowa gra Zero Parades: For Dead Spies od studia ZA/UM przedstawia historię wypalonej agentki, wyróżniając się izometryczną perspektywą i rozbudowaną narracją.
- Rozgrywka skupia się na czytaniu dużych partii tekstu, trudnych wyborach oraz systemie rzutów kością, a zarządzanie stanem psychicznym bohaterki ma wpływ na szanse powodzenia działań.
- Brak polskiej wersji językowej i wysoki poziom skomplikowania tekstu sprawiają, że gra jest trudna dla osób nieznających bardzo dobrze angielskiego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Próg wejścia przypomina mur
- Rzuty kością decydują o wszystkim
- Strach i wyczerpanie niszczą umysł
- Przerost formy nad treścią
- Zero Parades: For Dead Spies - werdykt
- Zero Parades: For Dead Spies - dla kogo jest ta gra?
- Zero Parades: For Dead Spies - dla kogo nie jest ta gra?
Zapowiedź nowego projektu twórców Disco Elysium wywołała ogromne poruszenie wśród fanów. Z dawnego zespołu odeszli najważniejsi scenarzyści i dyrektorzy kreatywni, a na internetowych forach wrzało od oskarżeń i obaw o przyszłość studia. Okazało się jednak, że deweloperzy z ZA/UM potrafią wyciągać wnioski z wizerunkowych zapaści.
Zero Parades: For Dead Spies każe nam wejść w skórę Hershel - doświadczonej agentki wywiadu, która w rzucie izometrycznym przemierza brudne ulice, próbując w ogóle ustalić, na czym polega jej tajna misja. To niezwykle ryzykowny punkt wyjścia, bo pozbawia gracza typowego dla gatunku poczucia kontroli i wrzuca go w sam środek politycznego bagna. Twórcy świadomie rezygnują z klasycznego, policyjnego śledztwa na rzecz gęstego thrillera szpiegowskiego. Pokazują tym samym, że nie zamierzają odcinać kuponów od dawnej chwały.
Próg wejścia przypomina mur
Początki w tym wirtualnym, szpiegowskim półświatku bywają bolesne. Lądujemy w samym środku intrygi bez żadnych instrukcji. Z ekranu wylewają się skomplikowane nazwy frakcji, historyczne zaszłości, zdrady z przeszłości i kruche polityczne przymierza, a my musimy to wszystko przyswoić w mgnieniu oka. Hershel rozmawia z postaciami niezależnymi, które operują żargonem i rzucają nazwiskami generałów, o których nie mamy bladego pojęcia.

Brak wbudowanego leksykonu czy podręcznej encyklopedii to wręcz sabotaż ze strony deweloperów. Zamiast płynnie poznawać układ sił w mieście, potykałem się o własną niewiedzę i próbowałem poskładać to w całość wyłącznie na podstawie strzępków informacji z długich konwersacji. Wymaga to robienia własnych notatek lub fenomenalnej pamięci do detali, bo Zero Parades: For Dead Spies nie wymaga od nas niemal perfekcjonizmu w ocenie sytuacji politycznej.
Ten informacyjny chaos w pierwszych godzinach śledztwa mocno irytuje, ale coś mi mówi, że właśnie o to twórcom chodziło…

Rzuty kością decydują o wszystkim
Gdy już przebijemy się przez początkową dezorientację i zaczniemy rozumieć motywacje głównych graczy na planszy, produkcja ZA/UM pokazuje swój prawdziwy potencjał. Fundament rozgrywki pozostaje wierny temu, co znamy z Disco Elysium, i opiera się niemal w całości na czytaniu potężnych bloków tekstu oraz podejmowaniu trudnych decyzji.
Eksploracja posępnego miasta naturalnie łączy się z brutalnymi przesłuchiwaniami, ostrożnymi negocjacjami i ryzykownym blefem. Każdy wybór ma swoje logiczne konsekwencje, a konstrukcja zadań pozwala podejść do jednego problemu z kilku zupełnie odmiennych stron.

Kluczem do sukcesu znowu okazuje się ślepy traf i dobrze rozwinięta karta postaci. Zastosowany system rzutów kością regularnie testuje nasze statystyki i wymusza akceptowanie porażek oraz szukanie alternatywnych dróg do celu. Jeśli oblejemy ważny test na retorykę podczas rozmowy z informatorem, Hershel nie kończy gry z ekranem śmierci. Zamiast tego zablokowana ścieżka zmusza nas do poszukania innej.
Strach i wyczerpanie niszczą umysł
Twórcy dorzucili jednak do tego kociołka nowe zmienne. Bohaterka Zero Parades: For Dead Spies nie jest maszyną zaprogramowaną na sukces, dlatego podczas śledztwa musimy zarządzać stanem psychicznym bohaterki, a obciążenie psychiczne wpływa na testy statystyk i rzuty kością Zaniedbanie tych parametrów nakłada surowe kary na skuteczność Hershel w terenie, co drastycznie obniża szanse na udane rzuty kością. Mechanika ta zgrabnie potęguje uczucie paranoi wpisane w zawód szpiega pracującego pod przykrywką.

Przerost formy nad treścią
Niestety, scenarzyści czasami zapominają o umiarze i zbytnio odpływają w stronę filozoficznych rozważań. Tekst bywa na siłę przeintelektualizowany, a statyczna oprawa wizualna nie pomaga w utrzymaniu uwagi podczas najdłuższych wywodów. Rozmowy o wpływie sztuki na masy oraz roli tanich podróbek w kształtowaniu współczesnego społeczeństwa potrafią ciągnąć się w nieskończoność i przypominają bardziej akademicki wykład niż grę wideo. Brakuje lepszej reżyserii, która ożywiłaby długie monologi i nadała im właściwego rytmu.
A jeszcze bardziej brakuje polskiej wersji językowej. Już nawet nie ilość tekstu, ale przede wszystkim jego złożoność i używane przez rozmówców słownictwo, powodują, że bez bardzo dobrej znajomości angielskiego ani rusz. Jeśli nie macie języka Szekspira w małym palcu, poczekajcie na polonizację. Ta ma nadejść jeszcze w tym roku, w ramach jednej z aktualizacji.

Zero Parades: For Dead Spies - werdykt
Zero Parades: For Dead Spies nie jest idealne. Brak dziennika, pretensjonalny styl pisania czy dłużące się czasem aż do przesady dialogi momentami sprawiają, że mózg w końcu odmawia posłuszeństwa. Ale umiejętnie dawkowana, gra potrafi autentycznie pochłonąć. Gęsty klimat, świetna historia, nieliniowe zadania oraz bezlitosne mechaniki RPG to duże atuty nowej produkcji ZA/UM. Bardzo duże. Szkoda tylko, że polska wersja dopiero w drodze.
Zero Parades: For Dead Spies - dla kogo jest ta gra?
Dla zagorzałych fanów izometrycznych RPG-ów (szczególnie Disco Elysium), którzy uwielbiają czytać tysiące linijek tekstu i cenią sobie historie, w których dyplomacja, manipulacja i wybory moralne są ważniejsze niż walka.

Zero Parades: For Dead Spies - dla kogo nie jest ta gra?
Dla osób szukających dynamicznej akcji, filmowej reżyserii oraz niecierpliwych graczy, którzy szybko tracą zapał przy gigantycznych ścianach tekstu i braku wyraźnych znaczników na mapie. I dopóki nie ukaże się polska wersja, nie dla tych, którzy znają angielski w stopniu niższym niż bardzo dobry.
- wciągająca po uszy historia
- gęsty, szpiegowski klimat
- fenomenalnie zaprojektowane zadania
- różne sposoby rozwiązywania problemów
- świetne mechaniki RPG
- system zarządzania stresem agentki
- brak wbudowanego leksykonu
- przeintelektualizowane dialogi
- zbyt statyczna prezentacja
- brak polskiej wersji językowej (jest w drodze)










