W skrócie
- Nowy dodatek World of Warcraft: Midnight wprowadza uproszczone klasy, zmiany w raidach i łatwiejszy rozwój postaci.
- Zmiany w addonach oraz uproszczenie klas spotkały się z krytyką i są uznawane za nieudane lub kontrowersyjne.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na parę miesięcy przed premierą Midnight wyglądał na jeden z najważniejszych dodatków w ostatniej historii World of Warcraft. Blizzard zabrał się za walkę z addonami, znacząco uprościł większość klas, całkowicie niemal pozbył się WeakAur i zapowiedział, że zrobi to lepiej. W połączeniu z nowym sposobem debiutu raidów oraz odświeżoną ścieżką rozwoju postaci, mieliśmy dostać dodatek, który zmniejszy barierę wejścia do gry, jednocześnie zachowując elementy od 20 lat zachęcające weteranów World of Warcraft. Czy tak się właśnie stało?
Nowe raidy w nowym formacie
W momencie pisania tego artykułu, na ponad miesiąc po premierze World of Warcraft: Midnight, w pierwszym sezonie dostępne są aż trzy raidy: Voidstorm, March on Quel'Danas oraz Dreamrift. Pierwszy z nich składa się z sześciu bossów, drugi z dwóch, a trzeci to zaledwie jedna chimera, źródło cennego trinketu dla większości specjalizacji. Raidy te debiutowały stopniowo, tydzień po tygodniu odblokowując nowe skrzydła LFR i kolejne poziomy trudności. Teraz, kiedy mamy już dostęp do pełnej zawartości Midnighta, pytanie brzmi: czy było warto robić te zmiany?
Z perspektywy Race to World's First odpowiedź prawdopodobnie brzmi "Nie". Wyścig oglądało się dziwnie, Voidstorm był zaskakująco prosty, topowe gildie przez dłuższy czas nie miały zupełnie nic do roboty, a perspektywa widza mocno ucierpiała. Sezon i transmisję uratował w zasadzie ostatni boss ze swoją niespodziewaną, sekretną fazą i bardzo wysokim poziomem trudności.
Jeżeli chodzi o moją perspektywę, gracza, który ma za sobą Heroica i powoli zaczyna zabijać pierwsze bossy na Mythicu… Niewiele się zmieniło. Mamy podobną liczbę bossów do zabicia, a główną różnicą wydaje się być poziom trudności. Mityczny Voidstorm ma zdecydowanie niższą barierę wejścia od pozostałych dwóch raidów - pierwsze starcia są prostsze, szybko stały się na wyciągnięcie ręki i dopiero trzeci czy czwarty boss bardziej podnosi poprzeczkę. Dla nowych i powracających graczy jest to bardzo dobry znak i szansa, żeby spróbować swoich sił nawet na najwyższym poziomie trudności.
Kontrowersyjne eksperymenty
Razem z pierwszym sezonem rozpoczął się oczywiście sezon PvP oraz Mythic+, które w dużej mierze przebiegają tak, jak zwykle. Midnight rewolucję miał przeprowadzić nie w samej zawartości, tylko w poziomie, na którym zawiesza poprzeczkę dla wszystkich graczy. Zarówno pod kątem poszczególnych aktywności, jak i zrozumienia walk, mechanik i nawet rotacji poszczególnych specjalizacji.
Uproszczenie klas pozostaje kontrowersyjnym i w moim odczuciu negatywnym pomysłem na dalszy rozwój World of Warcraft. Kiedy wspominam swoje ulubione momenty w ostatnich kilku latach gry, myślę przede wszystkim o klasach postaci. Raidy i dungeony były zawsze głównie pretekstem do jak najlepszego zapoznania się ze swoją specjalizacją i zrozumienia jej do każdego, pojedynczego wciśniętego przycisku. Do teraz pamiętam dokładną rotację Windwalker Monka czy Marksmanship Huntera sprzed paru dodatków. Unikalność poszczególnych klas była zawsze jedną z mocniejszych stron World of Warcraft.
W Midnight wiele specjalizacji przypomina siebie nawzajem. Różnią się wizualnie, stoją bliżej lub dalej przeciwnika, ale w dużej mierze działają na podobnych zasadach. Nie zrozumcie mnie źle, wiele klas zyskało na nowym podejściu Blizzarda. Shaman nie potrzebował aż tylu różnych przycisków, Death Knighty mocno chwalą sobie aktualne podejście deweloperów do ich klasy… Jest jednak cała, druga strona medalu ze specjalizacjami pokroju usypiająco nudnego Beast Mastery Huntera, jeszcze bardziej uproszczonego Retribution Paladyna czy Marksmanship Huntera, który znalazł się w mecie czystym przypadkiem, kiedy eksperci odnaleźli nieprzewidzianą przez deweloperów interakcję kilku różnych talentów.
Podczas gdy nowe podejście do poziomu skomplikowania klas pozostaje kontrowersją, słynna już wojna z addonami to jednogłośna porażka. Zaczęło się od zlikwidowania większości addonów ingerujących za mocno w UI gracza oraz jego narzędzia do walki z bossami. Blizzard chciał osiągnąć szczytny cel - pozbyć się tony wykresów, słupków, animacji i dźwięków, które zmieniają bazową grę wręcz nie do poznania. Addony miały delikatnie usprawniać niektóre systemy World of Warcraft, ale nie być niezbędne do ukończenia nawet heroicznego poziomu trudności.
Chociaż addon WeakAuras w swojej wcześniejszej formie faktycznie przestał istnieć, w praktyce zastąpiły go dziesiątki różnych addonów. UI wygląda aktualnie dokładnie tak samo i możemy osiągnąć bardzo podobne efekty, jeżeli włożymy w to wystarczająco wysiłku. Wymagane jest więc teraz nie posiadanie WeakAuras, tylko kilkunastu różnych addonów, które oferują dokładnie te same funkcje. Midnight pokazał jedynie, że Blizzard nie jest gotowy na ten ruch i wycofał się niemalże ze wszystkich swoich oryginalnych postanowień.
Nowy (lepszy?) progres postaci
Z tygodnia na tydzień coraz bardziej rzuca się w oczy fakt, o ile zmienił się progres postaci i jak szybko można teraz wzmocnić swoją postać. W momencie pisania tego artykułu mój Marksmanship Hunter ma nieco ponad 279 ilvl z raptem kilkoma przedmiotami na Myth tracku. W zaledwie dwa resety doszedłem do etapu, kiedy z heroicznego raidu mogę wyciągnąć tylko kilka większych upgrade'ów i przestałem tracić na niego czas.
Jeśli dodamy do tego bonus rolle planowane na 21 kwietnia i ulepszenie przedmiotów z profesji do blisko 300 ilvlu, otrzymujemy wyjątkowo silną postać, która dotarła do tego poziomu w zaledwie miesiąc. Czy to dobra decyzja? To zależy. Bariera wejścia do Mythica spada jeszcze bardziej, system crestów i tracków jest dużo bardziej przejrzysty, a gearowanie altów stało się znacznie szybsze i łatwiejsze, co uważam za plus. Z drugiej strony, proces wzmacniania postaci stał się krótszy. Jeżeli tracicie motywację do dalszej gry, kiedy Wasza postać jest o krok od maksymalnego poziomu trudności i przestajecie widzieć widoczne upgrade'y, będzie to dla Was spory problem.
Gram w World of Warcraft: Midnight, z przyjemnością raiduję i wykorzystuję decyzje Blizzarda, żeby spróbować swoich sił na różnych postaciach i rolach. Nie planuję prędko przestać. Bawię się dobrze, cieszę się z nowej zawartości i czekam na więcej. Nie da się jednak ukryć, że housing przez większość graczy został już dawno zapomniany, a cele, które postawił sobie Blizzard przed dodatkiem, są bardzo dalekie od realizacji. Co najważniejsze, Midnight na pewno nie zmienił wystarczająco, aby przekonać do World of Warcraft graczy, którzy wcześniej w niego nie grali.
- Prostszy, bardziej przejrzysty proces rozwoju postaci;
- Kilka różnorodnych raidów ostatecznie na plus;
- Mniejsza bariera wejścia;
- Nowy content = nowa motywacja do gry;
- Nic nowego - housing i apex talenty to za mało na nowy dodatek;
- Wiele specjalizacji straciło swoją unikalność;
- Walka z addonami to porażka;












