Spis treści:
- Gadżety kontra nieznane
- Frustracja zamiast strachu
- Koszmarne zasoby
- Samotność długodystansowca
- Ufophilia - werdykt
- Ufophilia - dla kogo jest ta gra?
- Ufophilia - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Ufophilia łączy elementy śledztwa z science fiction, stawiając gracza w roli samotnego badacza spotkań z obcymi.
- Mechanika dedukcji, różnorodność narzędzi i przeciwników wpływają na przebieg misji, a błędne decyzje skutkują utratą postępu.
- Gra krytykowana jest za brak trybu wieloosobowego, słabe samouczki, powtarzalność map i przeciętną oprawę graficzną.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ufophilia, dzieło studia K148 wydane przez JanduSoft, zmienia zasady (pod)gatunku. Zamiast zjaw i demonów serwuje bliskie spotkania trzeciego stopnia, a współpracę z drużyną zastępuje zupełną samotnością. Jesteś ty, twój sprzęt i losowo generowane zlecenia w miejscach, w których rzekomo widziano obcych. Struktura jest prosta: wchodzisz, badasz, robisz zdjęcia, uciekasz. Kryje się w niej jednak kilka zaskakujących pułapek.
Gadżety kontra nieznane
Każda misja zaczyna się od zera. Nie wiesz ani z czym masz do czynienia, ani gdzie to coś się ukrywa. Licznik Geigera, czytnik EMF, czujniki ciepła - każde narzędzie odpowiada za inny typ anomalii. Poczucie bycia profesjonalistą rozstawiającym sprzęt, by uchwycić zjawiska niewidoczne gołym okiem, daje sporo satysfakcji. Drogą eliminacji dochodzisz do wniosku, czy polujesz na Szaraka (Grey), Reptilianina, Ksenomorfa czy któregoś z bardziej egzotycznych typów, jak Kajunowie. Różnorodność maszkar faktycznie wpływa na przebieg śledztwa.

Gdy już wiesz, co i gdzie straszy, musisz przygotować pułapkę i wykonać cztery zdjęcia lustrzanką. System ten podbija stawkę. Błąd w przygotowaniach, zła identyfikacja celu albo zwykłe spóźnienie kończy się porwaniem. A porwanie to w Ufophilii definitywna śmierć. Nie ma nawet żadnej zabawnej animacji - po prostu kończysz misję i tracisz cały postęp z danego zlecenia.
Frustracja zamiast strachu
System "wszystko albo nic" napędza adrenalinę, ale potrafi też skutecznie wyprowadzić z równowagi. Samouczki są po prostu nieudolne. Co prawda tłumaczą podstawowe etapy rozgrywki, ale kompletnie nie radzą sobie z wyjaśnieniem obsługi poszczególnych narzędzi. Jesteś skazany na metodę prób i błędów. To w połączeniu z surową karą za porażkę może odrzucić mniej cierpliwych graczy. Interfejs laptopa jest nieintuicyjny, a odnalezienie kluczowych informacji bywa irytujące.

Koszmarne zasoby
Oprawa wizualna to podręcznikowy przykład asset flipu. Lokacje są generyczne, tekstury płaskie, a wystrój wnętrz - powtarzalny. Gra wygląda tanio, a momentami wręcz brzydko. Na tym tle ratuje ją udźwiękowienie. Audio to najsilniejsza strona tej produkcji - bawiąc się na słuchawkach, naprawdę można się spocić. Odgłosy kroków, szumy, niepokojąca muzyka budują atmosferę grozy znacznie skuteczniej niż obraz na ekranie. Przyznam szczerze - kilka jumpscare'ów faktycznie wyrwało mnie z fotela.
Samotność długodystansowca
Największym grzechem Ufophilii jest brak trybu wieloosobowego. Mechaniki są wręcz skrojone pod podział ról: jedna osoba przy monitorach, druga z licznikiem Geigera, trzecia z aparatem itp. Pula dostępnych map jest przy tym niewielka - po odblokowaniu wszystkiego za Punkty Roswell orientujemy się, że w kółko odwiedzamy te same miejsca. To, co w grupie znajomych byłoby źródłem śmiechu i paniki, w pojedynkę staje się rutyną.

Ufophilia - werdykt
Ufophilia potrafi wystraszyć dźwiękiem i wciągnąć systemem dedukcji, a chwilę później zirytować brakującym trybem wieloosobowym i topornym interfejsem. Za cenę 59,99 zł (Steam) dostajemy tytuł z pomysłem, ale niedokończony. To solidna baza pod kontynuację, jednak jako samodzielny byt pozostawia spory niedosyt.
Ufophilia - dla kogo jest ta gra?
Dla fanów serialu "Z Archiwum X" i łowców tanich dreszczowców, dla których klimat i audio są ważniejsze od rozbudowanej rozgrywki czy wodotrysków graficznych.

Ufophilia - dla kogo nie jest ta gra?
Dla graczy szukających kooperacyjnej zabawy ze znajomymi i tych, którzy łatwo frustrują się utratą postępów.
- unikalna tematyka śledztwa dotyczącego obcych
- rewelacyjne udźwiękowienie budujące gęstą atmosferę
- duża różnorodność typów kosmitów (od Szaraków po Ksenomorfy)
- satysfakcjonująca zabawa narzędziami badawczymi
- losowość misji wymusza różne podejścia do rozgrywki
- brak trybu wieloosobowego to zmarnowany potencjał
- toporne sterowanie i nieczytelny interfejs laptopa
- słabe samouczki zmuszają do metody prób i błędów
- system permadeath w misjach bywa frustrujący
- oprawa graficzna trąci asset flipem i taniością
- mała liczba lokacji i szybko wkradająca się powtarzalność










