W skrócie
- Transport Fever 3 wymaga od gracza znacznie lepszego zarządzania budżetem, ponieważ każda linia musi być rentowna, a towary w magazynach tracą na jakości przy zbyt długim oczekiwaniu.
- Mechanika miast kładzie większy nacisk na ich rozwój poprzez współpracę z fabrykami, hałas, korki oraz wpływ infrastruktury transportowej na reputację gracza w regionie.
- Produkcja oferuje rozbudowane narzędzia budowlane i system kontraktów, jednak całość zmaga się z problemami wydajnościowymi, niejasnymi priorytetami magazynów oraz nierównym balansem nagród.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na Transport Fever 3 Urban Games kazało nam czekać siedem lat. Z wierzchu to znana makieta. Łączymy miasta z zakładami, kładziemy tory i drogi, a sieć rośnie od konnych wozów po odrzutowce. W Transport Fever 2 dobrze poprowadzona linia kolejowa szybko drukowała miliony, z których dało się utrzymać nawet deficytowe połączenia. W trójce każdy pojazd musi na siebie zarobić, towar czeka w magazynie i traci na jakości, a miasta pamiętają, kto rozkopał im główną ulicę. Pierwsze godziny spędziłem głównie na ratowaniu budżetu i dopiero wtedy zrozumiałem, że nawyki z dwójki trzeba tu zostawić za drzwiami.
Pociąg już nie zarabia sam
W Transport Fever 3 towar z fabryki trafia do magazynu, który przy większości linii trzeba postawić osobno. Pojazd ładuje tak długo, aż zapełni ładownię albo opróżni magazyn, a gra nie rozdziela już towaru między odbiorców według potrzeb.
Długie składy, które w poprzedniej części były najpewniejszym źródłem pieniędzy, trzeba więc dopasować do tempa produkcji. Tak samo ryzykowne jest przedłużenie linii o kolejne miasto, bo utrzymanie torów i dworców zjada wtedy cały zysk. Sam kilka razy wydłużyłem dobrze zarabiającą linię i patrzyłem, jak jej wynik spada pod kreskę.
Liczy się też czas. Towary tracą na jakości, pasażerowie nie lubią czekać, a gorzej dowieziony ładunek przynosi mniej pieniędzy. Wyspecjalizowane magazyny i pojazdy lepiej chronią towar, ale kosztują mniej więcej dwa razy więcej, więc każdy zakup trzeba policzyć.

Magazyn z ukrytymi ustawieniami
Transport Fever 3 oszczędza nam sporo klikania. Pojazdy kupujemy od razu przy wyznaczaniu linii, a ciężarówki mogą podjeżdżać wprost pod zakłady, bez osobnej stacji towarowej.
Gorzej wygląda sterowanie magazynami. Ustawienia, co i ile pojazd zabiera na każdym przystanku, są schowane głęboko w menedżerze linii, a przy kilku odbiorcach trzeba dla każdego postoju osobno podać procent ładunku. Niejasne są też priorytety. Statek, który ma wozić kamień i paliwo, uparcie wybiera kamień, a pomaga dopiero czasowe zablokowanie jednego z ładunków. To właśnie przez ten system straciłem najwięcej nerwów.

Ludzie nie wybaczają korków
Miasta w Transport Fever 3 nadal rosną same, bez wyznaczania stref, ale stawiają więcej warunków. Poza dostawami towarów liczy się hałas, zanieczyszczenie powietrza, korki i reputacja naszej firmy.
Poszerzenie głównej ulicy do czterech pasów potrafi skończyć się spadkiem reputacji i wściekłymi mieszkańcami. Dworzec postawiony kiedyś w szczerym polu po kilku dekadach otaczają domy, których lokatorzy skarżą się na hałas.

Zakłady pracują szybciej, gdy dowieziemy do nich pracowników albo np. nawóz. Linia autobusowa z osiedla do fabryki zwiększa więc produkcję, a ta szybko zapycha kolej, która woziła towar dalej. W takich łańcuchach zależności Transport Fever 3 wypada najlepiej.
Z korkami walczymy nowymi narzędziami. Na skrzyżowaniach da się sterować sygnalizacją, rysować ścieżki skrętu i zakazywać manewrów, które blokują ruch, a z takich elementów można złożyć nawet własne rondo z wjazdami i zjazdami.

Kontrakty, zabytki i nowe złoża
Transport Fever 3 dokłada też zlecenia od miast i zakładów. Za wykonanie w terminie dostajemy pieniądze albo premie, a za porażkę płacimy karę sięgającą kilku milionów dolarów. Nagrody są jednak źle wyważone. Za jeden autobus na półkilometrowym odcinku gra potrafi zapłacić kilkadziesiąt milionów, a zwożenie surowców z całej mapy kończy się drobną poprawą reputacji.
Lepiej wypadają zabytki, począwszy od antycznej areny, aż po latarnię morską. Każdy można postawić tylko raz i każdy daje stałą premię dla całej dzielnicy, np. obniża hałas albo przyspiesza statki. Najbardziej przydatne jest poszukiwanie złóż, dzięki któremu potrzebny zakład nie musi już powstać gdzieś losowo.

Kampania uczy, piaskownica wciąga
Kampania w Transport Fever 3 to osiem historycznych scenariuszy. Zaczynamy od odbudowy Nowego Orleanu po powodzi w 1906 roku, a kończymy w niedalekiej przyszłości, w roku 2033. Kampania dobrze uczy podstaw, ale bywa sztywna, a po pomyłce przy zablokowanym celu trzeba wczytać zapis.
Najwięcej czasu spędziłem w swobodnej grze. Wybieramy w niej jeden z czterech klimatów, wielkość mapy i rok startu od 1900 do 2030, a do dyspozycji jest ponad 275 pojazdów, od powozów konnych po samoloty pasażerskie.

Piękne niebo, zgrzyty przy budowie
Oprawa Transport Fever 3 najlepiej wypada w ruchu, na przykład gdy przy nadciągających chmurach pojazdy i budynki włączają światła. Kilka razy zatrzymałem grę tylko po to, żeby popatrzeć na zachód słońca nad torami. Szkoda, że pogoda jest tylko dekoracją, a teren z bliska wygląda niewiele lepiej niż w poprzedniej części.
Narzędzia budowlane bywają uparte. Stacje przyklejają się do drogi tak blisko, że nie da się dodać do nich wejścia. Nierówna jest też wydajność na PC. Zdarzało mi się długo czekać na wczytanie mapy, a w trakcie gry liczba klatek na sekundę potrafiła nagle spaść.

Transport Fever 3 - werdykt
Transport Fever 3 wymaga więcej uwagi i cierpliwości niż poprzednie części, ale nie zawsze się za to odwdzięcza. Pierwszy raz w serii każda linia musi się obronić w bilansie, a miasta, zabytki i poszukiwanie złóż dają narzędzia, żeby tę walkę wygrać. Po drodze trzeba jednak przebić się przez schowane ustawienia magazynów, przypadkowe nagrody za kontrakty i kapryśne narzędzia budowlane, a na PC także przez nierówną wydajność. To ambitna i udana kontynuacja, której do świetności brakuje jeszcze kilku poprawek.
Transport Fever 3 - dla kogo jest ta gra?
To gra dla tych, którzy lubią planować i którzy lubią liczby. Regulowany poziom trudności i tryb piaskownicy pozwalają dobrać presję ekonomiczną do własnego tempa.
Transport Fever 3 - dla kogo nie jest ta gra?
Transport Fever 3 rozczaruje kogoś, kto szuka city buildera z wyznaczaniem stref albo szybkiej, prowadzonej za rękę kampanii.
- wymagająca, logiczna ekonomia
- miasta reagujące na to, co robimy
- zabytki i poszukiwanie złóż
- wygodniejsze tworzenie linii
- nowe narzędzia drogowe
- ogromny tryb swobodny
- źle wyważone nagrody kontraktów
- kapryśne narzędzia budowlane
- nierówna wydajność
- sztywna kampania












