W skrócie
- Frogwares zmieniło formułę serii na survival horror z bardziej zwartymi lokacjami oraz ograniczonymi zasobami, co pozytywnie wpłynęło na tempo rozgrywki.
- Walka przy użyciu broni palnej została znacząco ulepszona, podczas gdy starcia w zwarciu nadal wykazują problemy ze sztywnymi animacjami i zasięgiem ciosów.
- Oprawa graficzna na silniku Unreal Engine 5 dobrze oddaje klimat Arkham, choć wersja na PlayStation 5 miewa problemy z płynnością i doczytywaniem tekstur.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pierwsze The Sinking City miało świetny klimat, ale otwarty świat, powtarzalne zadania i niezgrabna walka często utrudniały śledzenie historii. W kontynuacji Frogwares wyraźnie zmniejszyło skalę i postawiło na survival horror z ograniczonymi zapasami oraz bardziej zwartymi lokacjami. Zagadki nadal są ważne, lecz tym razem uzupełniają główną rozgrywkę, zamiast co chwilę wyhamowywać tempo. Sequelowi bliżej do ostatnich odsłon Resident Evil (nawet przeciwnicy to teraz - wypisz wymaluj - zombiaki) czy do Silent Hilla, niż do poprzedniej odsłony.
Arkham po katastrofie
Calvin Rafferty przybywa do zalanego Arkham, aby uratować Faye, której duszę od ciała oddzielił nieudany rytuał. Nowy bohater, inne miejsce i osobny konflikt sprawiają, że znajomość poprzedniej gry nie jest potrzebna.
Historię poznajemy głównie z wycinków prasowych, notatek pozostawionych przez mieszkańców i śladów znalezionych w kolejnych lokacjach. Gra nie podaje wszystkich odpowiedzi od razu, ale prowadzi opowieść na tyle czytelnie, że za każdym razem łatwo zrozumieć cel następnej wyprawy. Nadal zostawia też miejsce na domysły, bez czego lovecraftowski horror nie miałby sensu.

Samo Arkham wypada przekonująco. Zatopione ulice, szpital, targ rybny i bezpieczne pokoje (safe rooms) wyglądają jak fragmenty jednego miasta, a nie zestaw osobnych dekoracji. Nawet puste pomieszczenia potrafią niepokoić, bo często opowiadają o mieszkańcach, którzy nie zdążyli uciec przed powodzią i potworami.
Mniej śledztwa, więcej horroru
The Sinking City 2 szybko uczy oszczędzania amunicji. Kilka pocisków daje poczucie bezpieczeństwa, dopóki jednocześnie nie pojawi się paru przeciwników. Ograniczony ekwipunek zmusza do wybierania potrzebnych przedmiotów, a czasem lepiej się wycofać, niż zużyć wszystkie zapasy na jedną walkę.

Mniejsza skala wyszła grze na dobre. Łódź łączy zalane części miasta, a na lądzie otwieramy skróty, wracamy do zamkniętych wcześniej drzwi i szukamy przedmiotów potrzebnych do dalszej drogi. Eksploracja nagradza amunicją oraz ulepszeniami. Nie jest to już sandbox, ale dzięki temu każda wyprawa ma konkretny cel.
Zagadki wymagają czytania notatek i dokładnego oglądania otoczenia. Niektóre wskazówki pomagają też znaleźć słaby punkt przeciwnika. Frogwares zachowało więc część detektywistycznego charakteru serii, ale powiązało go bezpośrednio z przetrwaniem i walką.

Broń palna daje radę
Największą poprawę widać podczas strzelania. Broń wyraźnie reaguje na oddane strzały, a celowanie w słabe punkty ma większe znaczenie niż szybkie opróżnienie magazynka. Ulepszenia pozwalają dopasować wyposażenie do własnych potrzeb, jednak nie zmieniają gry w strzelankę opartą na ciągłym zbieraniu coraz lepszego sprzętu.
Walka w zwarciu wypada znacznie gorzej. Zasięg ataków bywa trudny do rozszyfrowania, ciosy nie zawsze powstrzymują przeciwnika, a z bliska łatwo zauważyć sztywne animacje. Gra wyraźnie zachęca do korzystania z broni palnej, uników i wykorzystywania wolnej przestrzeni, dlatego problem nie psuje każdego starcia, pokazuje jednak, że Frogwares nadal ma co poprawiać w systemie walki.

Arkham na plus, UE5 na minus
Unreal Engine 5 pozwolił przygotować przekonujące Arkham. Oświetlenie, deszcz, woda i przygaszone kolory budują ponury klimat, a dźwięki dobiegające spoza ekranu często robią znacznie więcej dla atmosfery grozy niż nagły potwór wyskakujący przed kamerę.
Słabiej prezentują się modele postaci i animacje w scenach przerywnikowych. Wersja na PlayStation 5 potrafi też zgubić płynność albo zbyt późno doczytać część elementów, gdy na ekranie robi się tłoczno. Problemy nie występują bez przerwy, ale czasem przeszkadzają właśnie podczas szybkiej walki.
No, ale to już sytuacja dobrze znana wszystkim, którzy śledzą losy Unreal Engine 5 oraz tworzonych na nim gier. Gdy bawiłem się w The Sinking City 2, przypominała mi się historia remake'u Silent Hill 2 od Bloober Team. Co prawda tam było jeszcze gorzej, ale marne to pocieszenie, gdy przed nami chmara potworów, a my nie wiemy, czy animacja za chwilę znowu nie przytnie.

Śledztwa nie przeszkadzają
Frogwares nadal zostawiło miejsce na opcjonalne dochodzenia. Można łączyć dowody, odkrywać poboczne historie i zdobywać ulepszenia, ale żadne z tych zadań nie blokuje głównej drogi. Kto chce przede wszystkim walczyć i zwiedzać Arkham, może ograniczyć śledztwa. Kto poświęci im więcej czasu, zdobędzie dodatkowe zapasy i lepiej pozna miasto.
To rozsądny kompromis. The Sinking City 2 pozostaje survival horrorem, a dedukcja pomaga w eksploracji i przygotowaniu do walki. Studio nie próbuje już budować dwóch równorzędnych gier w jednej kampanii.
The Sinking City 2 - werdykt
The Sinking City 2 to najlepszy horror w dotychczasowym dorobku Frogwares. Mniejszy świat, dobrze poprowadzona tajemnica i znacznie lepsza walka na odległość wynagradzają słabe starcia w zwarciu oraz problemy techniczne. Do poziomu najbardziej dopracowanych produkcji Capcomu jeszcze trochę brakuje, ale tym razem studio stworzyło spójną grę, która wie, kiedy kazać walczyć, kiedy pozwolić szukać wskazówek, a kiedy po prostu zostawić nas w ciemnym korytarzu i pozwolić poczuć gęsią skórkę.
The Sinking City 2 - dla kogo jest ta gra?
To propozycja dla miłośników klasycznego survival horroru, eksploracji, ograniczonych zasobów i historii opowiadanych przez otoczenie. Szczególnie dużo dla siebie znajdą tu osoby zainteresowane twórczością Lovecrafta oraz gracze, którym w pierwszej części podobał się świat, lecz przeszkadzała rozwleczona konstrukcja.
The Sinking City 2 - dla kogo nie jest ta gra?
Nie jest to dobry wybór dla osób oczekujących rozbudowanej gry detektywistycznej albo perfekcyjnie dopracowanej akcji. Sztywna walka w zwarciu, sporadyczne problemy techniczne i celowo ograniczone zapasy mogą również zniechęcić graczy szukających swobodnej strzelanki.
- ciekawie opowiedziana historia
- gęsta atmosfera Arkham
- zwarta struktura świata
- udane zagadki środowiskowe
- przyjemniejsza mechanika strzelania
- wyraźnie ulepszona grafika
- słabe starcia w zwarciu
- sporadyczne spadki płynności
r











