Spis treści:
- Narracyjny skok na głęboką wodę
- Śmierć czai się w cieniu
- Wertykalny labirynt
- Inteligencja nieco sztuczna
- Styksowe technikalia
- Styx: Blades of Greed - werdykt
- Styx: Blades of Greed - dla kogo jest ta gra?
- Styx: Blades of Greed - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Styx: Blades of Greed to kontynuacja klasycznej skradanki, która nagradza cierpliwość i kreatywność, oferując świetny projekt poziomów i mechaniki pomimo kilku archaizmów.
- Gra nie posiada fabularnego wprowadzenia dla nowych graczy i momentami frustruje projektowaniem celów niemożliwych do realizacji na danym etapie.
- Styx: Blades of Greed przeznaczona jest dla fanów wymagających skradanek, a nie dla osób oczekujących szybkiej akcji lub niezaznajomionych z poprzednimi częściami.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Tytułowy bohater, znany z Master of Shadows i Shards of Darkness, to indywiduum, któremu nie chciałbyś wejść w drogę w ciemnej uliczce. W najnowszej odsłonie wyrusza na poszukiwanie kryształów kwarcu, które mają mu zapewnić nadprzyrodzone zdolności. Cel jest jasny, ale droga do niego - usłana nie tylko trupami, ale i kilkoma dyskusyjnymi decyzjami projektowymi.
Narracyjny skok na głęboką wodę
Jeśli Styx: Blades of Greed ma być twoim pierwszym kontaktem z serią, przygotuj się na twarde lądowanie. Studio Cyanide uznało, że każdy gracz ma w małym palcu wydarzenia sprzed niemal dekady. W grze nie znajdziesz prawie żadnego streszczenia poprzednich części. Wpadasz w sam środek akcji między postacie i wątki - weterani zrozumieją, natomiast dla świeżaków będzie to kompletna abstrakcja.
Skoro od premiery Shards of Darkness minęło około dziewięciu lat, brak wprowadzenia to grzech kardynalny. Sama warstwa fabularna - gdy już się w niej połapiesz - jest na szczęście całkiem interesująca. Dialogi są żywe, a sarkazm Styxa (choćby przy zatruwaniu jedzenia strażników własnymi wymiocinami) buduje specyficzny, łotrzykowy klimat.

Śmierć czai się w cieniu
Gdy przymkniesz oko na fabularny chaos, dostaniesz kawał solidnej rozgrywki. Bezpośrednia walka jest tu ostatecznością - goblin jest kruchy, dwa lub trzy celne ciosy strażnika poślą go do piachu. Wymusza to planowanie i kreatywne korzystanie z arsenału: piasku do gaszenia pochodni, butelek robiących hałas czy standardowego sztyletu z rzutkami.
Punktem zwrotnym okazują się moce kwarcu. Chwilowa niewidzialność, klony (atakujące lub aktywujące mechanizmy), kontrola nad umysłem wroga - to tylko niektóre z nich. Władza nad strażnikiem, którego zmusisz do samobójczego skoku w przepaść, daje sadystyczną, lecz niezaprzeczalną satysfakcję. Studio Cyanide dopracowało też mechanikę eliminacji - możliwość pochwycenia wroga i przeciągnięcia go o kilka metrów przed zadaniem ciosu śmiertelnego pozwala wykorzystywać milisekundowe luki w patrolach i "sprzątać" strażników jednego po drugim.

Wertykalny labirynt
Lokacje w Styx: Blades of Greed to majstersztyk level designu, który momentami przywodzi na myśl Dishonored. Trzy główne obszary, ogromna wertykalność, wspinaczka i skakanie po gzymsach to chleb powszedni. Twórcy nie prowadzą nas za rękę. Misja kradzieży popiersia z kwatery gangu wygląda tak, że nie mamy żadnego znacznika na mapie, wiemy tylko, że baza jest przy targu. Musimy więc sami przeszukać budynki, by znaleźć ukryte przejście. Gdy już się uda, satysfakcja jest ogromna.
Z drugiej strony gra potrafi brutalnie sfrustrować tym, że nie informuje, że w danym miejscu (jeszcze) nie możemy czegoś zrobić. Spędziłem dwie godziny na próbach dostania się w niedostępne miejsce tylko po to, by zrozumieć, że potrzebuję gadżetu, którego jeszcze nie zdobyłem.

Inteligencja nieco sztuczna
Strażnicy w Styx: Blades of Greed są dość inteligentni. Gdy wszczęty zostanie alarm, aktywnie zaglądają do szaf, pod stoły i w zakamarki. Mimo to AI ulega typowym uproszczeniom - strażnik może znaleźć ciało, wszcząć alarm, przeczesać teren, a po chwili wzruszyć ramionami i wrócić do patrolu. Immersję burzy też powtarzalność modeli przeciwników.
Styksowe technikalia
Silnik graficzny Styx: Blades of Greed jest skalowalny i radzi sobie z generowaniem artystycznie spójnych krajobrazów. Animacje Styxa są płynne i ekspresyjne, a warstwa audio pomaga w lokalizacji wrogów "na słuch". Warto wiedzieć, że studio Cyanide nie przygotowało dedykowanych usprawnień dla PS5 Pro - gra korzysta z natywnego skalera Unreal Engine 5 zamiast PSSR, a dodatkowa moc konsoli przekłada się jedynie na stabilniejszą liczbę klatek na sekundę.

Styx: Blades of Greed - werdykt
Styx: Blades of Greed to udana, choć niepozbawiona wad kontynuacja, która nagradza cierpliwość i kreatywność. To solidna skradanka z charyzmatycznym antybohaterem, świetnym projektem poziomów i mechanikami, które - mimo drobnych archaizmów - wciąż bawią. Gdyby twórcy zadbali o lepsze wprowadzenie fabularne i uniknęli projektowania celów niemożliwych do wykonania na danym etapie, ocena byłaby wyższa.
Styx: Blades of Greed - dla kogo jest ta gra?
Dla fanów klasycznych skradanek tęskniących za wymagającą rozgrywką bez prowadzenia za rękę. Pozycja obowiązkowa dla weteranów serii.
Styx: Blades of Greed - dla kogo nie jest ta gra?
Dla graczy niecierpliwych, preferujących otwartą walkę i szybką akcję. Odradzam ją też osobom, które nie znają poprzednich części i oczekują fabularnego wprowadzenia.
- satysfakcjonujący system skradania i eliminacji
- charyzmatyczny główny bohater i niezłe dialogi
- wertykalne, wielopoziomowe lokacje
- urozmaicające rozgrywkę moce kwarcu
- dobra optymalizacja i oprawa artystyczna
- brak nachalnych podpowiedzi w misjach…
- … który czasem prowadzi do frustracji (brak informacji o braku możliwości)
- fatalny próg wejścia dla nowych graczy (brak wprowadzenia fabularnego)
- powtarzalne modele przeciwników
- typowe dla gatunku błędy w zachowaniu AI











