Reklama

Sniper: Ghost Warrior Contracts - recenzja

Sniper Ghost Warrior Contracts /materiały prasowe

​"I po co wam to było?" - można by zapytać kierownictwo City Interactive po porażkach trzech kolejnych odsłon Sniper: City Interactive.

Wystarczyło zamiast tego stworzyć grę prostą, przyjemną i wciągającą, taką jak Sniper: Ghost Warrior Contracts. Ten spin-off to, o dziwo, jedna z najlepszych odsłon rodzimej serii o strzelcu wyborowym. Nie zdziwię się, jeśli osiągnie największy sukces finansowy spośród nich. Nie tylko dlatego, że to naprawdę niezła gra, ale także dlatego, że jej budżet był o wiele mniejszy niż poprzedniczek (to już nie próba zaistnienia w segmencie AAA, a niskobudżetowa produkcja). No i wreszcie - cena. Sniper: Ghost Warrior Contracts zaraz po premierze kosztuje niecałe 90 złotych. To co najmniej połowę mniej niż poprzednie, większe odsłony serii. A daje dwa razy więcej przyjemności ze strzelania.

Reklama

Sniper: Ghost Warrior Contracts - w przeciwieństwie do Sniper: Ghost Warrior 3 - nie rzuca nas już do otwartego świata. Zamiast tego otrzymaliśmy pięć rozbudowanych lokacji, które dają całkiem szerokie pole do popisu. W każdej z nich wypełniamy tytułowe kontrakty, starając się przy okazji sprostać jak największej liczbie opcjonalnych wyzwań i zdobyć jak najwięcej nagród do kolekcji. To, w jaki sposób osiągniemy cel, zależy w dużym stopniu od nas. Przede wszystkim - możemy strzelać, ale nie musimy. Równie dobrze możemy skradać się za plecami przeciwników. Czasem możemy poszukać jakiegoś bocznego wejścia, innym razem zajść naszego wroga od tyłu itd.

Po wspomnianych lokacjach poruszamy się swobodnie, oglądając przebieg zdarzeń z perspektywy pierwszoosobowej. Od samego początku znamy cel zlecenia, ale zlokalizowanie go należy już do nas (nie jest on w żaden sposób oznaczony). Gra może nam pomóc jedynie w odszukaniu interaktywnych elementów otoczenia - wystarczy, że wciśniemy lewy bumper na padzie. Z kolei wrogów oznaczamy tak, jak dotychczas, używając do tego lornetki.

W Sniper: Ghost Warrior Contracts najważniejsze jest samo strzelanie. Nawet jeśli mogłem omijać wrogów, wolałem tego nie robić, bo eliminowanie ich przy użyciu snajperki jest po prostu przyjemne (przyznaję, mocno uproszczone i casualowe, ale przyjemne). Choć trzeba poświęcić mu trochę czasu, by opanować je w satysfakcjonującym stopniu. Po ukończeniu samouczka nie potrafiłem jeszcze dostatecznie dobrze posługiwać się bronią. Jednak gdy w końcu zacząłem strzelać tak, jak na rasowego snajpera przystało, zacząłem czerpać z tego sporo radości.

Wykonując zlecenia, zarabiamy pieniądze. Te z kolei przeznaczamy na zakup nowych rodzajów broni oraz wyposażenia, jak również części spośród dostępnych umiejętności. W Sniper: Ghost Warrior Contracts możemy się posługiwać nie tylko karabinem snajperskim, ale także - na przykład - maszynowym (choć raczej odradzam korzystanie z niego ze względu na niewielkie szanse na ujście cało z takiego bezpośredniego pojedynku), a do naszego ekwipunku trafiają także granaty czy pociski pozwalające zwabić przeciwników. Warto przeszukiwać ciała zabitych żołnierzy, bo w ten sposób możemy uzupełnić amunicję czy zapas apteczek, a także zdobyć trochę dodatkowej gotówki.

Wokół kontraktów zbudowano fabułę, ale piszę o niej dopiero teraz (a nie - jak zwykle - na wstępie), ponieważ odgrywa drugoplanową rolę, a do tego jest po prostu przeciętna. Jak dla mnie, mogłoby jej tutaj w ogóle nie być. Jednak pomimo tego kampania przygotowana z myślą o pojedynczym graczu jest w Sniper: Ghost Warrior Contracts jak najbardziej satysfakcjonująca. A do tego całkiem obszerna - wypełnienie wszystkich zleceń to kwestia kilkunastu godzin.

Sniper: Ghost Warrior Contracts wygląda naprawdę ładnie. Krajobrazy chyba nie mogą się nie podobać, a modele postaci zostały wykonane zgodnie ze współczesną sztuką. Jednak technicznie gra pod różnymi względami nie domaga. Tekstury doczytują się na naszych oczach, czasem zostajemy cofnięci nie do tego checkpointu, co trzeba (na szczęście loadingi są bardzo krótkie), a przeciwnicy poruszają się jak otępiali, blokując się na różnych obiektach bądź wystawiając się na ostrzał. W ogóle sztuczna inteligencja w Sniper: Ghost Warrior Contracts to momentami żart.

Sniper: Ghost Warrior Contracts jest grą daleką od ideału, ale według mnie najprzyjemniejszą spośród wszystkich dotychczasowych odsłon serii. Wydaje się, że City Interactive w końcu przeniosło swoją markę na właściwy tor. Chętnie zagrałbym w kolejne epizody ich najnowszej produkcji, osadzone w innych miejscach, bardziej dopracowane i z ciekawą fabułą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy