W skrócie
- Road to Empress II to chiński fenomen gatunku mikrodram, który sprzedał się w dwóch milionach egzemplarzy, głównie wśród azjatyckich odbiorców.
- Produkcja oferuje głównie interaktywne wybory dialogowe oraz prosty rozwój postaci, przypominając bardziej interaktywny serial niż wymagającą grę wideo.
- Tytuł skierowany jest do fanów azjatyckiej popkultury i filmów FMV, natomiast może rozczarować graczy oczekujących rozbudowanych mechanik rozgrywki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Azjatycki fenomen na Zachodzie
- Dwie ścieżki w pałacowym labiryncie
- Oglądania dużo, grania mało
- Road to Empress II - werdykt
- Road to Empress II - dla kogo jest ta gra?
- Road to Empress II - dla kogo nie jest ta gra?
Dla większości z nas ten niepozorny chiński przebój brzmi jak egzotyczna ciekawostka z zupełnie innego świata. Tymczasem w Państwie Środka rodzi się nowa potęga cyfrowej popkultury, do tej pory niemal niezauważona (a obecnie ledwo zauważana) przez zachodnie media branżowe. Chodzi o chińskie mikrodramy, czyli ultrakrótkie, niezwykle dynamiczne seriale aktorskie połączone z prostymi wyborami rodem z gier FMV.
Road to Empress II - czyli druga odsłona serii inspirowanej historią Wu Zetian - z miejsca sprzedała się w nakładzie dwóch milionów egzemplarzy. To zjawisko na tyle wielkie w Azji, że grający w nim aktorzy wyprzedają dzisiaj sale na spotkaniach z fanami niczym gwiazdy K-popu.
Jak pokazują dane z serwisów GameSensor oraz SteamDB, pierwsza część serii sprzedała się w milionie egzemplarzy w zaledwie dwa tygodnie od premiery. Z perspektywy gracza z Zachodu była praktycznie niewidoczna. Zdecydowanie dominującą grupą odbiorców okazali się gracze chińskojęzyczni - to blisko 77% całej bazy odbiorców - a drugim największym rynkiem stała się Korea Południowa, z wynikiem blisko 8%. Odbiorcy anglojęzyczni tworzyli zaledwie 12-15% użytkowników.

Azjatycki fenomen na Zachodzie
Wchodząc w świat drugiej części bez znajomości pierwowzoru, szybko możemy poczuć lekki mętlik w głowie (nie byłem tutaj odosobnionym przypadkiem). Opowieść kontynuuje historię rozpoczętą w "jedynce", serwując jedynie drobne przebłyski z dotychczasowych wydarzeń. Próg wejścia dla kogoś z naszej szerokości geograficznej będzie wysoki, bo z miejsca zostajemy wrzuceni w gęstą sieć dworskich układów, trucia, wygnania i walki o wpływy. Żeby przetrwać ten kulturowy szok, musimy od razu podjąć kluczową decyzję: wracamy do pałacu u boku nowego cesarza Li Zhi czy wybieramy wolność u boku księcia Li Tai.
Dwie ścieżki w pałacowym labiryncie
Różnica między tymi wariantami zaskoczy każdego, kto przywykł do tradycyjnego prowadzenia fabuły. Wątek pałacowy stanowi główną oś całej produkcji i zajmuje niemal dwa razy więcej czasu niż alternatywa. Obserwujemy w nim bohaterkę wspinającą się po drabinie władzy od cesarskiej nałożnicy, przez pozycję cesarzowej, aż po sam tron. To ciężki dramat dworski pełen spisków z udziałem urzędników.

Z kolei ścieżka z księciem Li Tai skręca w stronę krótkiego romansu poza murami. Co ciekawe dla zachodniego odbiorcy, ze względu na chińskie przepisy chroniące wizerunek postaci historycznych, ten drugi wariant osadzono w fikcyjnym państwie Shang, tworząc tym samym czystą historię alternatywną.
Oglądania dużo, grania mało
Ocenianie Road to Empress II przez pryzmat zachodnich standardów gier wideo to bolesna sprawa. Wszelkie interakcje ograniczają się tutaj niemal wyłącznie do klikania opcji dialogowych na ekranie. Sekwencje QTE są wyrozumiałe i powolne, a system rozwoju cech okazuje się praktycznie nieistotny. Statystyki rosną po naszych decyzjach, lecz w żaden sposób nie wpływają na przebieg wydarzeń ani na dostępne wybory. Dojrzewanie do roli władcy przynosi dodatkowe akcje, takie jak rozpatrywanie petycji, lecz są to jedynie powierzchowne ozdobniki.

Nawet minigry polegają na prostym dopasowywaniu kolorów, nie zmuszając nas praktycznie do żadnego wysiłku. Nie ma mowy o porażce, skoro gra co chwilę podsuwa podpowiedzi i pozwala bez przeszkód cofać decyzje. Patrząc na to z perspektywy kogoś wychowanego na wymagających produkcjach z Zachodu, trudno uznać ten tytuł za grę wideo w powszechnym rozumieniu tej kategorii rozrywki.
Kiedy jednak potraktujemy Road to Empress II jak interaktywny serial, seans staje się zaskakująco przyjemny i wciągający. Także czas rozgrywki wypada bardzo przyzwoicie - spokojnie spędzicie tu nawet ponad dziesięć godzin.

Trzeba jedynie przymknąć oko na ślady generowania obrazu przez sztuczną inteligencję w niektórych scenach oraz momentami nienaturalne tłumaczenie.
Road to Empress II - werdykt
Road to Empress II to dla zachodniego gracza egzotyczne zderzenie z zupełnie nową formułą rozrywki. Jako tradycyjna gra wideo produkcja rozczarowuje iluzorycznymi mechanikami oraz praktycznie zerowym poziomem trudności, ale jako interaktywny serial potrafi wciągnąć na kilka wieczorów.

Road to Empress II - dla kogo jest ta gra?
Produkcja zachwyci osoby otwarte na azjatycką popkulturę, fanów interaktywnych filmów FMV oraz graczy szukających wciągającej opowieści o pałacowych intrygach (najlepiej bez konieczności opanowywania skomplikowanych mechanik).
Road to Empress II - dla kogo nie jest ta gra?
Tytuł rozczaruje graczy szukających w grach przede wszystkim… gier, a nie interaktywnych seriali z płytkimi mechanikami.
- wciągająca historia dworska
- dwie ścieżki fabularne
- świetna gra aktorska
- ogromny rozmach FMV
- iluzoryczny rozwój postaci
- zerowy poziom trudności










