Spis treści:
- Dusza maszyny w ludzkim ciele
- Walka dobra w połowie, nużąca w drugiej
- Checkpointy i żółta farba
- REPLACED - werdykt
- REPLACED - dla kogo jest ta gra?
- REPLACED - dla kogo nie jest?
W skrócie
- REPLACED zachwyca pixel-artem, klimatem cyberpunku i narracją środowiskową, ale bywa frustrujące przez ciężkie sterowanie, nieprecyzyjne platformówki oraz rozmieszczenie checkpointów.
- System walki na początku daje dużo satysfakcji, jednak w drugiej połowie gry staje się powtarzalny i mniej angażujący.
- Gra jest polecana fanom klimatu i narracji, a odradzana osobom oczekującym ewolucji mechanik i nielubiącym platformówkowych frustracji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W 2021 roku krótki zwiastun na E3 zwrócił uwagę na studio, o którym mało kto wcześniej słyszał: przepiękny pixel-art, dynamiczna reżyseria kamery i gęsty cyberpunkowy klimat zapowiadały coś wyraźnie autorskiego. Potem przyszły opóźnienia, a trudny kontekst pozagrowy wziął górę - Sad Cat Studios musiało przenieść się z Białorusi na Cypr po wybuchu wojny. Sam fakt, że gra dotarła do nas w takim kształcie, jest już osobnym osiągnięciem. To, co jest w niej w środku, to osobna sprawa.
Dusza maszyny w ludzkim ciele
W REPLACED wcielamy się w R.E.A.C.H. - sztuczną inteligencję, która przez błąd systemu utknęła w ludzkim ciele. Miejscem akcji jest alternatywna Ameryka lat 80., zniszczona przez katastrofę nuklearną z poprzedniego pokolenia. Phoenix-City, spowite toksyczną mgłą, wygląda jak ruchomy plakat do Łowcy Androidów. Migotliwe neony odbijają się w brudnych kałużach, industrialne pustkowia są targane wiatrem, a wszechobecna propaganda korporacji, które przetrwały zagładę, buduje spójny obraz świata z każdym kolejnym szyldem i transparentem. Sad Cat Studios postawiło na narrację środowiskową i zrobiło to doskonale.
R.E.A.C.H. doświadcza świata fizycznie po raz pierwszy. Właśnie ta perspektywa sprawia, że historia REPLACED działa: naiwna, niemal dziecięca ciekawość sztucznej inteligencji zderza się z dysfunkcyjnym, postapokaliptycznym światem korporacyjnych układów i społecznych nierówności. Pytania, które zadaje R.E.A.C.H., to pytania, na które człowiek dawno przestał sobie odpowiadać.

Przemierzaniu tego znakomicie przedstawionego świata przyszłości towarzyszy świetnie brzmiąca oprawa dźwiękowa. Synthwave i ciężki sound design robią swoje, a odgłosy deszczu bębniącego o blaszane dachy budują atmosferę równie skutecznie jak neony na ekranie. Koniecznie grajcie na dobrych słuchawkach!
Walka dobra w połowie, nużąca w drugiej
System walki czerpie garściami z serii Batman: Arkham. Timing uderzeń, precyzyjne uniki, twarde parowania i satysfakcjonujące kontrataki to absolutna podstawa. Gdy wpadniesz w odpowiedni rytm, starcia zamieniają się w wyreżyserowany taniec, a gra umiejętnie to podkreśla, spowalniając akcję w kluczowych momentach. W pierwszej połowie kampanii walka daje dużo frajdy.

Szkoda, że Sad Cat Studios nie rozbudowało tego systemu przez całą grę. Po jakimś czasie zacząłem mieć wrażenie, że kolejne grupy wrogów to obowiązkowy przerywnik między efektownymi lokacjami, a nie rdzeń rozgrywki. Przeciwnicy są coraz liczniejsi, ale coraz bardziej podobni do siebie. Przez to gra nie zmusiła mnie do zmiany taktyki. W drugiej połowie z uczestnika tanecznego show zamieniałem się w kogoś, kto po prostu zalicza kolejne fale.
Checkpointy i żółta farba
Sekcje platformowe - których jest w REPLACED niemało - utrudnia sterowanie celowo ociężałe, bo twórcy chcieli oddać ciężar ludzkiego ciała. Może i jest to wiarygodne fabularnie, ale w praktyce oznacza, że precyzyjne skoki kończą się frustracją częściej niż powinny. A gdy dodamy do tego checkpointy rozmieszczone tak, jakby ktoś rzucał je losowo ze śmigłowca, bywa naprawdę irytująco. Nawet jeden zły skok potrafi cofnąć cię o porządny kawałek drogi. Nie raz i nie dwa zakląłem pod nosem.

Dochodzi do tego żółta farba. Jaskrawożółte znaczniki wskazują każde miejsce do wspinaczki i każdy punkt interakcji. W tak misternie wykreowanym, mrocznym świecie ten zabieg niszczy klimat. Ktokolwiek podjął tę decyzję, popełnił błąd.
REPLACED - werdykt
Nie powiem, że REPLACED to gra idealna. Dalekie jej do tego - powtarzalna walka w końcówce, ociężałe platformówki, fatalne checkpointy i żółta farba zamieniająca mroczny cyberpunk w planszę dla dzieci to lista słabostek, której nie da się zbagatelizować.

A jednak przez większość z 8-10 godzin kampanii trudno odłożyć pada. Phoenix-City wciąga, R.E.A.C.H. to postać z charakterem, a pixel-art w wykonaniu Sad Cat Studios robi niesamowite wrażenie. Absolutnie warto zapłacić za REPLACED te 79 zł na Steamie (jest też dostępny w Xbox Game Pass!). Pod warunkiem, że wiecie, czego się spodziewać.
REPLACED - dla kogo jest ta gra?
Dla fanów klimatu i narracji, którzy potrafią przymknąć oko na mechaniczne niedociągnięcia. Dla miłośników cyberpunku i pixel-artu, którzy wolą dziesięć intensywnych godzin od czterdziestu ze sztucznymi wypełniaczami.

REPLACED - dla kogo nie jest?
Dla graczy oczekujących ewolucji mechanik przez całą kampanię i tych, którzy nie tolerują platformówkowej frustracji. Jeśli źle postawiony checkpoint potrafi wyprowadzić was z rytmu na dobre - REPLACED może was szybko zniechęcić.
- dystopijny, cyberpunkowy klimat
- R.E.A.C.H. i Phoenix-City
- walka w pierwszej połowie
- pixel-art najwyższych lotów
- świetna oprawa audio
- powtarzalna walka w końcówce
- ociężałe sekcje platformowe
- fatalne rozmieszczenie checkpointów
- żółta farba niszczy klimat











