Spis treści:
- Trzy przyciski, sto decyzji na sekundę
- Broń, do której lepiej się nie przyzwyczajać
- Żonglerka ulepszeniami
- Wzorowo zaprojektowany chaos
- Intensywna rozgrywka w uczciwej cenie
- Księżyc w pełnym blasku
- Pragmata - werdykt
- Pragmata - dla kogo jest ta gra?
- Pragmata - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Gameplay Pragmaty opiera się na eksploracji, strzelaniu i unikalnym systemie hakowania, wymagającym precyzji i szybkich decyzji.
- Oprawa graficzna, płynność animacji i projekty postaci w Pragmacie zostały ocenione bardzo wysoko; gra nie ma problemów z wydajnością na PlayStation 5 Pro.
- Fabuła i postać głównego bohatera zostały ocenione jako słabsze elementy, natomiast mechanika rozgrywki oraz postać Diany zostały wyróżnione pozytywnie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Hugh leci na Księżyc, by serwisować potężną instalację wydobywającą lunaryt, minerał zasilający gigantyczną, przemysłową drukarkę 3D. Zaraz po przybyciu wszystko wymyka się spod kontroli: drukarka szaleje i zaczyna produkować już tylko agresywne roboty, nic więcej. W trakcie chaotycznej ewakuacji Hugh trafia na Dianę - androida, który okazuje się kluczowy dla zrozumienia całej sytuacji.
Fabuła jest przyzwoita i utrzymuje tempo, ale nic poza tym. Hugh pozostaje wyjątkowo jednowymiarowy - jego motywacja do wyjazdu na Księżyc ("po prostu mi się chciało") to trochę za mało, by nawiązać z nim jakąkolwiek więź emocjonalną. Diana z kolei wnosi do gry sporo ciepła i nieprzewidywalności - jej zachowanie często wywoływało u mnie szczery uśmiech, nawet gdy byłem w samym środku chaotycznej sekwencji walki. Szkoda, że historia nie utrzymuje tego poziomu przez cały czas.
Trzy przyciski, sto decyzji na sekundę
Gameplay Pragmaty opiera się na trzech elementach: ruchu (eksploracji), strzelaniu i hakowaniu. To ostatnie obsługujemy za pomocą fizycznych przycisków kontrolera - każdy odpowiada innemu kierunkowi w interfejsie hakowania. Na papierze brzmi to abstrakcyjnie. W praktyce, po pierwszych kilkudziesięciu minutach, staje się niemal odruchem warunkowym. Wrogowie są podatni na obrażenia dopiero po zhakowaniu ich przez Dianę - zwykłe kule nie robią na nich większego wrażenia, dopóki nie włamiemy się do ich systemów. Odsłonięty wówczas słaby punkt pojawia się na chwilę i znika, więc każdy atak wymaga precyzyjnego wyczucia momentu.

Broń, do której lepiej się nie przyzwyczajać
Do tego mamy system broni, który nie pozwala nam przyzwyczaić się do jednej czy dwóch giwer. Prawie wszystko, co trafia w nasze ręce, to tymczasowy oręż upuszczany przez pokonanych wrogów. Amunicja szybko się kończy, a sam sprzęt błyskawicznie się zużywa. Nawet standardowy pistolet wymaga przeładowania co kilka strzałów.
Trzy kolory broni definiują styl walki: czerwony to środki czysto ofensywne, zielone pozwalają szybko eliminować wrogów, a niebieski zapewnia kontrolę nad polem starcia dzięki tarczom i wabikom. Gra nieustannie zmienia warunki starć i zmusza nas do improwizacji. Żaden pojedynek nie wygląda tak samo jak poprzedni, bo pozycja, wyczucie czasu i zawartość ekwipunku zawsze są inne. Początkowo myślałem, że system walki w Pragmacie szybko stanie się schematyczny, ale nic z tych rzeczy.

Żonglerka ulepszeniami
Nie mogło zabraknąć także systemu ulepszeń. Wszystkie z nich mają sens - zarówno drzewko umiejętności Hugh, które można rozwijać w kierunku mobilności, wytrzymałości lub siły ognia, jak i zdolności Diany, wzbogacające hakowanie o dodatkowe bonusy. Diana może korzystać z zaledwie kilku ulepszeń naraz, a ponieważ i one się zużywają, nieustanne żonglowanie ekwipunkiem staje się koniecznością. Twórcy zadbali o to, by postępy były odczuwalne, nie pozbawiając nas przy tym tej podstawowej presji, która napędza każde starcie.
Wzorowo zaprojektowany chaos
Walka w Pragmacie to nie seria oddzielnych momentów, tylko ciągły stan podwyższonej czujności. Pociski lecą ze wszystkich stron, wrogowie wywierają nieustanną presję, a gracz musi jednocześnie analizować sytuację, szukać odpowiedniego momentu na hakowanie i sięgać po właściwą broń. To przypomina raczej rozwiązywanie łamigłówki pod ekstremalną presją niż granie w klasyczną strzelankę.

Potyczki z bossami idą o krok dalej: areny się rozpadają, w tle szaleją gigantyczne lasery, a elementy otoczenia stają się pociskami. Skala jest imponująca, a same starcia ani razu nie są sztucznie przeciągane. Między walkami nasz azyl (baza) daje chwilę oddechu, jeśli idzie zarówno o rozgrywkę, jak i o narrację. Te spokojniejsze momenty z Dianą dodają światu trochę bardziej intymnego charakteru.
Intensywna rozgrywka w uczciwej cenie
Przejście Pragmaty zajmuje około 15 godzin. Jak na jedno podejście, to wynik naprawdę przyzwoity. Gra wynagradza ponadto ponowne przechodzenie kampanii (zresztą jak większość produkcji Capcomu) z różnymi kombinacjami ulepszeń i na wyższych poziomach trudności.

Co więcej, cena Pragmaty - która jest przecież produkcją AAA, a nie AA - to miła niespodzianka. W dniu premiery w polskim PlayStation Store za grę trzeba zapłacić 259 złotych. Naprawdę fajnie widzieć dwójkę z przodu przy takim tytule na start.
Księżyc w pełnym blasku
Wizualnie Pragmata - oparta, rzecz jasna, na silniku RE Engine (tym samym, który znamy z serii Resident Evil czy z Dragon's Dogma 2) - trzyma bardzo wysoki poziom. Księżycowe lokacje - jałowe, industrialne, miejscami klaustrofobiczne - tworzą spójną scenerię dla akcji. Animacje walki są czytelne pomimo chaosu na ekranie, a projekty wrogów skutecznie sygnalizują ich zachowania. Diana wyróżnia się na tle całej obsady - jej wygląd i ruchy przyciągają uwagę nawet wtedy, gdy fabularnie nic ważnego się nie dzieje.

Pragmata na PlayStation 5 Pro działa bez zarzutu. W trakcie całej rozgrywki nie zdarzył mi się ani jeden wyraźny spadek płynności - liczba klatek na sekundę pozostaje stabilna nawet podczas najbardziej ekstremalnych sekwencji z bossami. Czasy wczytywania są bardzo krótkie.
Pragmata - werdykt
Pragmata to gra o własnym, unikalnym charakterze. Co prawda opowiedziana w niej historia nie dorównuje do końca mechanice, a Hugh jako protagonista rozczarowuje (na szczęście może liczyć na Dianę!), ale to, co dzieje się na każdej planszy i podczas każdej walki, w pełni wystarczy, by przymknąć oko na narracyjne niedoskonałości. Capcom, który dopiero co wydał na świat znakomity Resident Evil Requiem, może dopisać do swojego portfolio kolejny przebój.

Pragmata - dla kogo jest ta gra?
Dla graczy, którzy znużyli się schematycznymi strzelankami i szukają tytułu z wyraźną tożsamością rozgrywki. Pragmata nagradza tych, którzy lubią analizować pole walki i reagować szybko, a nie po prostu celować i strzelać.
Pragmata - dla kogo nie jest ta gra?
Dla kogoś, kto liczy na rozbudowaną fabułę z wyrazistym głównym bohaterem - tutaj tego nie uświadczy. Co prawda Diana ratuje warstwę narracyjną gry, ale historia jako całość nie zaangażuje kogoś, kto szuka przede wszystkim dobrego scenariusza.
- świetny miks eksploracji, walki i hakowania
- system strzelania i hakowania świetnie ze sobą współgrają
- potyczki z bossami zaskakują skalą i dynamiką
- 15 godzin praktycznie bez chwili znużenia
- ciepła i dająca się lubić postać Diany
- świetna kreacja audiowizualna
- bezbłędna wydajność na PlayStation 5 Pro
- spodziewałem się bardziej emocjonującej fabuły
- sympatyczny, ale bezbarwny protagonista











