Spis treści:
- Sielanka nigdy nie trwa wiecznie
- Futrzasty as w rękawie
- Płynność zamiast taniej frustracji
- Audiowizualny poemat na krawędzi
- Planet of Lana 2 - werdykt
- Planet of Lana 2 - dla kogo jest ta gra?
- Planet of Lana 2 - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Planet of Lana 2 kontynuuje przygody Lany i jej stworka, wprowadzając dojrzałe, angażujące mechaniki i przepiękną oprawę graficzną.
- Dodano możliwość kontrolowania Mui, co wpływa na rozgrywkę i sposób rozwiązywania zagadek środowiskowych.
- Narracja w grze jest oszczędna i wymaga skupienia, a gra przeznaczona jest głównie dla fanów artystycznych platformówek, nie dla osób oczekujących dynamicznej walki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W grach kontynuacje zamkniętych opowieści często pachną wyrachowanym skokiem na portfele graczy. Finał pierwszej części Planet of Lana wprawdzie nie zostawiał wielu fabularnych furtek, a jednak powrót na planetę Novo jest w pełni uzasadniony. Od ostatniego spotkania w prawdziwym świecie minęły trzy lata, ale w uniwersum gry upłynęły jedynie dwa. Lana wyraźnie dorosła, nabrała pewności siebie i stała się znacznie zwinniejsza.
Pierwsze pół godziny zabawy to swoisty powrót do domu - bez najmniejszego pośpiechu chłoniemy gęstą atmosferę i przypominamy sobie unikalny rytm gameplayu. Balansuje on niezwykle zgrabnie między spokojną eksploracją a nagłymi zrywami akcji.
Sielanka nigdy nie trwa wiecznie
Sielanka w wiosce, w której technologia harmonijnie koegzystuje z naturą, nie trwa jednak wiecznie. Fabularny punkt wyjścia potrafi wywołać lekkie poczucie deja vu. Tym razem Lana wyrusza na poszukiwanie lekarstwa dla siostrzenicy. Scenarzyści uciekają na szczęście od prostego schematu inwazji obcych maszyn znanego z "jedynki" i stawiają na mocny przekaz ekologiczny. Obserwujemy z niepokojem, jak ludzkość po zdobyciu zaawansowanej technologii błyskawicznie wykorzystuje ją do gnębienia własnego gatunku i niszczenia środowiska naturalnego. To gorzka, bardzo aktualna pigułka, podana w przystępnej, baśniowej formie.

Futrzasty as w rękawie
Prawdziwa rewolucja zachodzi jednak w samej rozgrywce, a jej twarzą jest Mui - uroczy, przypominający kota stworek z kosmosu. W pierwszej odsłonie pełnił on funkcję pomocnego, ale dość biernego narzędzia. Teraz zyskujemy nad nim bezpośrednią kontrolę. Za pomocą pada precyzyjnie wskazujemy mu kolejne cele. Mui potrafi przegryzać kable (w ten sposób tworzy dla Lany prowizoryczne liany), manipulować przełącznikami czy na chwilę ogłuszać wrogie roboty. Zwierzak skacze znacznie wyżej i dalej niż dziewczyna, ale wciąż panicznie boi się wody, dlatego musimy budować dla niego improwizowane tratwy.
Mui potrafi wpływać na część stworzeń i obezwładniać niektóre roboty, a Lana może przejmować kontrolę nad wybranymi robotami przez hakowanie. Ta mechanika całkowicie zmienia dynamikę zabawy i sposób myślenia o zagadkach środowiskowych. Zależnie od tego, w kogo lub w co wcieli się nasz towarzysz, zyskujemy dostęp do unikalnych zdolności niezbędnych do utorowania sobie drogi. Rozwiązywanie problemów w ten sposób daje gigantyczną satysfakcję.

Płynność zamiast taniej frustracji
Sama Lana również nie próżnowała przez miniony rok. Bohaterka biega, wykonuje wślizgi, a przede wszystkim potrafi wspinać się po ścianach i płynnie odskakiwać od pionowych powierzchni. Cały system poruszania się zyskał na responsywności.
Planet of Lana 2 to wciąż klasyczna platformówka oparta na zagadkach środowiskowych, jednak deweloperzy wyciągnęli wnioski z błędów z "jedynki". Lokacje są większe, a łamigłówki przestały irytować. Zagadki stały się bardziej intuicyjne, choć nie oznacza to wcale, że stały się prostackie. Wymagają myślenia, ale rzadko prowadzą do ślepych zaułków zmuszających nas do bezcelowego błądzenia przez długie minuty. Co ważne, wyzwania są różne w zależności od odwiedzanego biomu. Na nudę trudno narzekać.
Równie dobrze zaprojektowano etapy skradankowe. Wrogie maszyny są bezlitosne i znacznie inteligentniejsze niż żywi przeciwnicy. Jest więc trudniej, ale i bardziej satysfakcjonująco.

Audiowizualny poemat na krawędzi
Warstwa artystyczna Planet of Lana 2 to absolutny majstersztyk, który chwyta za serce od pierwszych minut. Ręcznie rysowana oprawa graficzna w połączeniu ze zjawiskową muzyką Takeshiego Furukawy tworzy spójną całość. Twórcy celowo bawią się kontrastami. Światło ściera się z mrokiem, chłód z ciepłem, a wizualny przepych - z przejmującą pustką. Ten dualizm doskonale koresponduje z trudami dorastania, odkrywaniem własnej tożsamości i kosztami, jakie trzeba ponieść w imię ratowania najbliższych.
Jedyną barierą, zdolną odrzucić część odbiorców poszukujących prostej rozrywki, jest niezwykle oszczędna narracja. Świat porozumiewa się z nami bardzo enigmatycznym językiem. Wymaga to ogromnego skupienia i chęci czytania między wierszami.

Planet of Lana 2 - werdykt
Kontynuacja przygód Lany to przykład sequela wzorowego. Twórcy zachowali duszę oryginału, a jednocześnie wyeliminowali frustrujące zastoje. Wzbogacili też rozgrywkę o możliwość pokierowania stworkiem Mui. Główny trzon fabularny bywa powtarzalny, a oniryczny język opowieści prawdopodobnie nie trafi do każdego, niemniej to pozycja piękna, mądra, dopracowana niemal do perfekcji i po prostu relaksująca.

Planet of Lana 2 - dla kogo jest ta gra?
To strzał w dziesiątkę dla fanów artystycznych platformówek z duszą (w stylu serii Inside czy Ori), którzy szukają angażujących zagadek środowiskowych.
Planet of Lana 2 - dla kogo nie jest ta gra?
Nie dla osób oczekujących dynamicznej walki, szybkiego tempa i łatwej do zrozumienia historii. No i nie dla tych, którzy nie przepadają za sekwencjami skradankowymi.
- mądra, pouczająca opowieść
- udany system poruszania się i nowa zwinność Lany
- świetnie rozwinięte zdolności Mui
- mniej frustrujące i bardziej kreatywne zagadki
- oszałamiająca szata wizualna
- przejmująca ścieżka dźwiękowa
- enigmatyczna narracja (nie dla każdego)
- kilka mniej angażujących łamigłówek











