Dla mniej wtajemniczonych w rynek gacha osób premiera Arknights: Endfield wymaga dodatkowego kontekstu. W maju 2019 roku światło dzienne ujrzało Arknights, live-service mocno wyróżniający się ponad resztą dostępną wtedy na rynku. U podstaw leżały oczywiście fundamenty większości gier gacha - misje dzienne, tygodniowe, dziesiątki postaci, dużo różnych walut i kupowanie losowych bohaterów za prawdziwe pieniądze. Arknights zaskoczyło jednak hojnością, wyjątkowym gameplayem w stylu tower defense i regularnym wsparciem, dzięki czemu zbudowali sobie silną markę i ogromną społeczność wyczekującą nowego projektu twórców.
Efekt? Arknights: Endfield w ciągu pierwszych dwóch miesięcy od premiery zarobił ponad 170 milionów dolarów, pokonując tym samym najsilniejsze debiuty ostatnich lat pokroju Wuthering Waves, Zenless Zone Zero czy Honkai: Star Rail. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się nowej produkcji Hypergryph i ocenić, czy gra zasłużyła na cały ten hype.
Action RPG z drobnym twistem
Fabularnie Arknights: Endfield to luźna, zgrabnie napisana Arknights: Endfield, w której, jak przystało na grę z gatunku gacha, rozwój bohaterów jest najważniejszym elementem całej historii. Trafiamy na groźną planetę Talos-II pełną niezamieszkałych terenów, niebezpiecznych potworów i ludzi stojących na naszej drodze do eksploracji. Wcielamy się w rolę Endministratora, członka Endfield Industries, który przy użyciu zaawansowanej technologii firmy odkrywa sekrety tajemniczej planety, stawia czoła jej zagrożeniom i przystosowuje je do godnego życia.
W odbiorze historii Arknights: Endfield zdecydowanie pomaga fakt, że gra wygląda doskonale, a miejscami nawet obłędnie. Wrażenie robią już pierwsze minuty gry, kiedy powoli przechadzamy się po głębokim śniegu, zostawiając za sobą widoczne ślady. Potem patrzymy na liczne przerywniki filmowe, bardzo imponujące wizualnie animacje postaci i z przyjemnością przechodzimy przez kolejne etapy pierwszego rozdziału. Voice acting stoi na wysokim poziomie, a historia jest wystarczająco dojrzała, żeby nie lekceważyć problemów bohaterów, tylko faktycznie się w nie angażować.

Pod względem gameplayu, Arknights: Endfield poszło w kierunku Wuthering Waves i Genshin Impact. Głównym wyróżnikiem ponad większością silnej konkurencji jest fakt, że w Endfield wszystkie postaci w naszej drużynie są na polu bitwy w jednym momencie. W Zenless Zone Zero czy Wuthering Waves gameplay w dużej mierze polega na płynnym przełączaniu się pomiędzy bohaterami w odpowiednim momencie, aby zadawać jak największe obrażenia. Tutaj wszyscy są aktywni w jednym momencie, a my kontrolujemy tylko jednego bohatera, decydujący jedynie, kiedy dana postać ma użyć swojej umiejętności.
W praktyce gameplay tworzy swojego rodzaju "rotację" - najlepszą kolejność używania konkretnych ataków i umiejętności, aby zadawać jak największe obrażenia. Wynika to w dużym stopniu z różnego rodzaju statusów nakładanych przez postaci, wzmocnień dla reszty drużyny czy żywiołów wchodzących ze sobą w konkretne interakcje. We wszystko to wpleciony jest klasyczny system combo, auto ataków i perfekcyjnych uników. Satysfakcjonująca, angażująca rozgrywka, której głównym problemem jest przejrzystość wizualna - sygnały ataków rywali stają się niemal niemożliwe do dostrzeżenia, kiedy cztery postaci atakują jednocześnie, a parę z nich używa swoich umiejętności.
Wuthering Waves x Factorio
Automated Industry Complex (AIC) to rozwiązanie, które jest zdecydowanie największym wyróżnikiem Arknights: Enfield ponad resztą konkurencji. W typowe dla gier action RPG gacha połączenie fabuły, rozwoju postaci, craftingu i eksploracji twórcy postanowili wpleść system budowania własnej fabryki rodem z Factorio czy Satisfactory. AIC to nasza baza wypadowa, która staje się również głównym źródłem materiałów do tworzenia przedmiotów i przerabiania surowców. W przeciwieństwie jednak do wszystkich innych gier gacha, również pełnych różnego rodzaju zasobów, tutaj proces wydobywania i przerabiania surowców można zautomatyzować.

Sporą część czasu gry będziemy spędzać w rezultacie na optymalizacji naszej fabryki. AIC daleko jest oczywiście do Factorio czy Satisfactory, ale jeśli kogoś kręci tego typu gameplay, spędzi potencjalnie dziesiątki godzin na perfekcyjnym rozplanowaniu wszystkich budowli. Co najważniejsze, za pomocą własnej fabryki możemy zautomatyzować większość uciążliwych w innych grach gacha mechanik, które wymagają od nas manualnego zbierania surowców i przerabiania ich na niezbędne dla rozwoju postaci przedmioty.
Z drugiej jednak strony, AIC będzie bez wątpienia największym przedmiotem kontrowersji dla nowych graczy. Gameplay Factorio jest bardzo specyficzny i chociaż gra zbudowała sobie ogromną społeczność na przestrzeni ostatniej dekady, nie jest to rozrywka dla wszystkich. Arknights: Endfield umożliwia pominięcie dużej części planowania i budowania AIC dzięki systemowi schematów, ale tym sposobem nie wchodzimy w interakcję z solidną porcją całej gry.

Czy Arknights: Endfield zasługuje na dotychczasowy hype i wyniki lepsze od Wuthering Waves i Zenless Zone Zero? Gdyby sama premiera definiowała grę, na pewno mielibyśmy solidnego kandydata do jednej z najlepszych gier gacha na rynku. Enfield wygląda świetnie, ma solidną fabułę, intrygujące postaci, jest wystarczająco dojrzałe, aby trafić do większej grupy odbiorców i robi naprawdę pozytywne pierwsze wrażenie. Dla miłośników optymalizacji rodem z Factorio czy Satisfactory będzie to nie lada gratka - zgrabne połączenie dynamicznej rozgrywki action RPG z zaskakująco rozbudowanym systemem tworzenia własnej fabryki.
Kto regularnie sięga po gry gacha, wie, że najbardziej istotne będzie kilka kolejnych miesięcy. Co przyniesie aktualizacja 1.1? Jak często będziemy dostawać nowe eventy, postaci oraz rozszerzenia historii? Jak będzie wyglądać na dłuższą metę doświadczenie graczy, którzy nie są gotowi wydawać setek lub tysięcy dolarów na próby zdobycia najmocniejszych bohaterów? Już teraz gracze mają swoje obawy o elementy gacha w Arknights: Endfield. Kolejne miesiące powinny pokazać, czy hype wokół gry utrzyma się na dłużej i czy będzie to nowy tytuł w czołówce rankingu najlepszych gacha na rynku. Na razie pewne jest tylko jedno - Hypergryph stworzył doskonały fundament pod wyjątkową, mocno wyróżniającą się wśród konkurencji produkcję.











