Monster Hunter w wydaniu fabularnym
Fabuła nie należy do najmocniejszych stron głównej serii Monster Huntera. Lubimy i pamiętamy wiele postaci, kojarzymy wydarzenia, ale ostatecznie włączamy każdą kolejną grę, żeby polować na potwory, ulepszać ekwipunek i uczyć się perfekcyjnego władania swoją ulubioną bronią.
Monster Hunter Stories, jak sama nazwa wskazuje, to spin-off z walką turową, dla którego fabuła jest głównym motorem napędowym całej produkcji. Gra rozpoczyna się od długiego, intrygującego przerywnika filmowego prezentującego narodzenie bliźniaczych Rathalosów. Istota uważana za wymarłą w całej krainie powraca, zwiastując historyczną wojnę, która wiele lat później staje się głównym problemem na głowie naszego bohatera. Jako jedyny jeździec Rathalosa i dziedzic Azurri, krainy będącej w konflikcie z Vermeil, wyruszamy w długą podróż w celu zażegnania wojny.

W praktyce nasza podróż składa się na mnóstwo przerywników filmowych, tonę eksploracji i setki walk z różnego rodzaju potworami. Budowanie świata to zdecydowanie jedna z mocniejszych stron nowej odsłony serii. Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection wygląda świetnie, na Nintendo Switchu 2 działa płynnie, a lokacje aż proszą się o zaglądanie w każdy kąt.
Gdyby komuś brakowało motywacji do przeczesywania poszczególnych regionów, w pierwszych godzinach zostaje nam przedstawiony system hodowania zdobywanych potworów (tutaj pieszczotliwie określanych słowem "Monstie"). Podczas eksploracji możemy zabierać jaja z gniazd potworów, wykluwać je w przeznaczonych do tego stajniach, a później hodować i wypuszczać z powrotem w świat.

Monster Hunter Stories 3 tworzy bardzo wyjątkowy, szczególnie pod względem wizualnym, świat, który jednocześnie wydaje się zaskakująco znajomy. Azuria sprawia wrażenie momentami lokacji wyciągniętej żywcem z Breath of the Wild, a sam proces eksploracji, zwłaszcza w połączeniu z możliwością hodowania własnych Monstie, przypomina czasami serię Pokemon. Chodzimy po świecie, walczymy z przeciwnikami, odkrywamy kolejne gatunki potworów i z ekscytacją spekulujemy, co czeka na nas za następnym rogiem.
Mnie osobiście, jako wieloletniego fana głównej serii Monster Hunter, dodatkowo rajcuje oczywiście fakt, że na każdym kroku trafiam na elementy żywcem wyjęte z moich ukochanych gier. Z bardzo dużą przyjemnością patrzy się na to, jak deweloperzy przenieśli charakterystyczny system pancerzy, craftingu czy broni do produkcji o typowo turowym systemie walki.
Rozbudowany i momentami przytłaczający system walki
System walki Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection uważam za najbardziej kontrowersyjny element całej gry. Fabularnie, wizualnie i "worldbuildingowo" nowa odsłona serii w pierwszych godzinach sprawdza się bowiem świetnie i zapowiada rozległy, zachęcający do eksploracji świat, w który można wsiąknąć na długi czas. System walki będzie jednak w moim odczuciu tym, co zadecyduje o sukcesie lub porażce gry w oczach graczy.

U podstaw leży typowa walka turowa oparta na klasycznym "kamień, papier, nożyce", które wielu graczy kojarzy z Monster Hunter Stories 2. Ataki nasze i przeciwników dzielą się na trzy typy - Power, Technical i Speed. Power pokonuje Technical, Technical jest silniejszy od Speed, a Speed wygrywa z Power. Szczególne znaczenie ma to w kontekście tzw. "Head-to-Head", czyli w sytuacji, kiedy rywal kieruje atak bezpośrednio w nas. Head-to-Head możemy wygrać, przegrać lub zremisować, zależnie od rodzaju wybranego ataku.
Pierwszym, najważniejszym etapem każdego pojedynku jest analiza przeciwnika. Po dużym, ciężkim potworze spodziewamy się silnych ataków, a po zwinnych, przypominających głównych bohaterów Jurassic World Velocipreyach oczekujemy szybkiej ofensywy. Musimy ocenić naszego przeciwnika i w bezpośrednich starciach wyprowadzać właściwe ataki, aby wygrać Head-to-Head i skontrować plany rywala.

Ta bardzo przystępna mechanika została jednak wzbogacona o kilka(naście) różnych rozwiązań, które czynią system walki dużo bardziej zawiłym:
- Double Attack - automatycznie aktywuje się, kiedy razem ze swoim partnerem zaatakujemy tego samego przeciwnika.
- Riding - podczas walki wypełnia się Kinship Gauge, pasek synergii pomiędzy naszą postacią a jego Monstie, którego naładowanie pozwala wsiąść na potwora i używać ekskluzywnych dla tego stanu ataków.
- Umiejętności - typowy dla walki turowej system umiejętności i "many" wydawanej na ataki. Podczas pojedynków zarządzamy zarówno naszym bohaterem, jak i jego potworem.
- Stagger - specjalny pasek wskazujący na poziom "osłabienia" potwora. Odpowiednimi atakami możemy zwiększać ten pasek i kiedy potwór zostanie powalony, otrzymuje dużo więcej obrażeń.
- Części potwora - niczym w klasycznym Monster Hunterze, atakami możemy celować w konkretne partie, osłabiając je po kolei i wpływając na zachowanie potwora.
- Trzy aktywne bronie - w każdym momencie główny bohater ma wyekwipowane trzy różne bronie. Każda z nich zadaje konkretny typ obrażeń, cechuje się różnymi właściwościami i sprawdza się często w bardzo konkretnych scenariuszach.
- Transformacja - podczas walki potwory mogą się wściec, zmieniając formę, rodzaj ataków i wymuszając na graczu zmianę podejścia do pojedynku.
Do tego efekt różnych statusów, system affinity z Monster Huntera, podział ataków na elementy, jeszcze jeden pasek "charyzmy" potwora wskazujący na jego chęć do walki i liczne wzmocnienia oraz osłabienia nakładane przez przeciwników i ich ataki. Wszystko to obok typowego dla wielu gier RPG systemu rozwoju postaci - bronie, pancerze, pasywne efekty, przedmioty aktywne i dedykowane konkretnym żywiołom zestawy ekwipunku. Dużo tego, prawda?

Mój główny problem z Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection to fakt, że większość tych informacji gra przekazuje nam w ciągu pierwszej godziny gameplayu. Pierwsza walka w połowie składa się z pokazu slajdów ze ścianami tekstu informującymi, co się właśnie wydarzyło, jak mogliśmy temu zapobiec i jak łączy się to z innymi mechanikami. Pojedynki są długie, komunikatów na ekranie jest mnóstwo, a przez kilka pierwszych godzin głowa paruje od natłoku informacji. Wielu weteranów turowych RPG na pewno szybko załapie bardziej zaawansowane mechaniki tego tytułu.
Tutorial MH Stories 3 powinien być dłuższy i wprowadzać poszczególne mechaniki stopniowo. Przetestowałeś podstawowy system "kamień, papier, nożyce"? Świetnie, spójrz teraz na różnie pomiędzy wyekwipowanymi broniami oraz ich ekskluzywne umiejętności. Zamiast dać graczom czas na opanowanie podstaw i sprawdzenie swojej dotychczasowej wiedzy w praktyce, gra zasypuje nas informacjami, a potem wrzuca w otwarty świat, zostawiając na pastwę groźnych potworów i dostępnego w menu zbioru podpowiedzi.

Zawiły, wymagający cierpliwości i wytrwałości system walki dla niektórych będzie wręcz argumentem za zakupem Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection. Moje jedyne obawy dotyczą mniej doświadczonych w tej serii lub całym gatunku graczy, którzy na trzecią część patrzą jako okazję do wejścia w ogromny świat Monster Huntera lub gier turowych. Jeśli jednak nie zniechęci Was zawiły tutorial i będziecie wystarczająco zdeterminowani, żeby rozeznać się w przytłaczającym momentami UI, czeka na Was rozległa mapa, angażująca fabuła i tona eksploracji w pięknym, dynamicznym świecie.











