Spis treści:
- Powolne gotowanie żaby
- Sztylety czy magia?
- Balans i przystępność
- Rysa na mieczu
- Mandragora: Whispers of the Witch Tree - werdykt
- Dla kogo jest Mandragora: Whispers of the Witch Tree?
- Dla kogo nie jest Mandragora: Whispers of the Witch Tree?
W skrócie
- Mandragora: Whispers of the Witch Tree zachwyca oprawą graficzną i muzyką, ale wymaga od gracza uważności i cierpliwości.
- Gra czerpie inspiracje z soulslike’ów oraz metroidvanii, oferując rozbudowane systemy walki, eksploracji i rozwoju postaci.
- Pomimo zalet, do największych wad zaliczyć można sztywność sterowania oraz powtarzalność przeciwników.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wielu twórców próbuje naśladować kultowe soulslike'i, ale niewielu rozumie, co tak naprawdę czyni je wyjątkowymi. Mandragora: Whispers of the Witch Tree odrabia tę lekcję celująco. Nie znajdziesz tu taniego naśladownictwa, lecz świadome oparcie ciężaru rozgrywki na sprawdzonych fundamentach. Mechanika punktów kontrolnych działa identycznie jak ogniska w Dark Souls, a waluta służąca do rozwoju postaci i handlu przepada po śmierci. Wymusza to na tobie ciągłą ostrożność.
Atmosfera ciemnego fantasy wylewa się z ekranu. Świat przytłacza, intryguje i budzi niepokój. To jeden z najmocniejszych atutów Mandragora: Whispers of the Witch Tree. Twórcy przygotowali rozległe tereny do eksploracji. Ukończenie głównego wątku zajmie ci od 25 do 30 godzin, natomiast jeśli zapragniesz odkryć każdy zakamarek mapy, przygotuj się na maraton trwający nawet 50 godzin. Skala projektu zaskakuje, zwłaszcza że początek wcale tego nie zapowiada.
Powolne gotowanie żaby
Pierwsze minuty z Mandragorą mogą uśpić czujność weteranów. Wstęp jest liniowy, prowadzi cię za rękę i wyjaśnia podstawy w sposób przystępny, wręcz bezbolesny. Wszystko wydaje się proste. To jednak tylko zasłona dymna. Prawdziwa natura gry ujawnia się stopniowo. Z czasem korytarze zaczynają się rozgałęziać, napotykasz zamknięte przejścia, a bohaterowie niezależni zlecają zadania wymagające uwagi i zaangażowania.

Podobnie działa system rozwoju postaci. Drzewko umiejętności oraz zarządzanie ekwipunkiem początkowo wyglądają na nieskomplikowane, ale im głębiej w las, tym więcej zależności musisz brać pod uwagę. Gra umiejętnie dawkuje poziom skomplikowania. Dzięki temu unikniesz uczucia przytłoczenia na starcie, a jednocześnie poczujesz satysfakcję z odkrywania nowych mechanik w późniejszych etapach. Ten przemyślany zabieg sprawia, że tytuł "dojrzewa" wraz z twoimi postępami.
Sztylety czy magia?
Swoboda w kreowaniu bohatera zasługuje na uznanie. Primal Game Studio daje ci narzędzia, dzięki którym podejdziesz do walki na diametralnie różne sposoby. Kierując zwinnym wojownikiem wyposażonym w dwa sztylety, można oprzeć taktykę na błyskawicznych unikach i sprytnych atakach. Wybierając cięższą klasę, zamiast uników, pilnujesz przede wszystkim tego, ile obrażeń zadaje twoja buława, wspierana ciskanymi z drugiej ręki kulami ognia. Każde podejście może okazać się skuteczne, tym bardziej bawi eksperymentowanie. Starcia są soczyste, a bossowie - liczni i spektakularni - stanowią solidne wyzwanie.

Balans i przystępność
Poziom trudności w grach typu soulslike to temat rzeka. Jak jest z Mandragorą? Cóż, gra potrafi dać w kość i momentalnie ukarać za chwilę nieuwagi, ale rzadko bywa niesprawiedliwa. Przeciwnicy zabiją cię w mgnieniu oka, jeśli zlekceważysz ich ataki, jednak każde zwycięstwo smakuje dzięki temu lepiej.
Twórcy pomyśleli również o graczach, którzy zwykle odbijają się od ściany w takich produkcjach. Dostępne ustawienia pozwalają dostosować poziom trudności. To ukłon w stronę osób chcących poznać historię i świat, niekoniecznie łamiąc przy tym kontroler (i tracąc nerwy). A fabułę poznaje się naprawdę przyjemnie. Czasem jest wprawdzie nieco przewidywalna, ale ogólnie trzyma poziom i skutecznie motywuje do parcia naprzód.

Rysa na mieczu
Nie wszystko w Mandragora: Whispers of the Witch Tree zasługuje na pochwałę. Największym problemem, który może irytować fanów płynnych metroidvanii, jest sterowanie. Poruszanie się postacią bywa momentami zbyt sztywne. W grze, w której precyzja i wyczucie czasu decydują o życiu lub śmierci, brak idealnej responsywności bohatera potrafi frustrować. Nie jest to błąd dyskwalifikujący, ale wyraźnie odczuwalny w porównaniu do liderów gatunku.
Drugi mankament to powtarzalność wrogów. Przy tak rozległym świecie i długim czasie rozgrywki bestiariusz w pewnym momencie przestaje zaskakiwać. Zbyt często walczysz z tymi samymi modelami przeciwników, co w końcowych fazach gry może wywoływać znużenie.

Mandragora: Whispers of the Witch Tree - werdykt
Dzieło Primal Game Studio to solidny rzemieślnik, który nadrabia braki w innowacyjności gęstym klimatem i świetną oprawą audiowizualną. Jeśli szukasz wciągającej, rozbudowanej i pięknej metroidvanii, trafiłeś idealnie. To wręcz pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku. Musisz jej jedynie wybaczyć pewną sztywność w ruchach bohatera (lub bohaterki).
Dla kogo jest Mandragora: Whispers of the Witch Tree?
Tytuł zadowoli fanów rozbudowanych metroidvanii i soulslike'ów. 50 godzin rozgrywki, mnóstwo możliwych konfiguracji postaci i stylów walki, a do tego ciekawa fabuła i piękna oprawa.

Dla kogo nie jest Mandragora: Whispers of the Witch Tree?
Osoby oczekujące perfekcyjnej responsywności sterowania poczują się rozczarowane sztywnością ruchu. Nie jest to również gra dla ciebie, jeśli szybko nudzi cię powtarzalność przeciwników i typowy dla gatunku backtracking.











