W skrócie
- Mafia The Old Country przenosi graczy na Sycylię, ukazując korzenie Cosa Nostry i zastępując betonowe ulice Ameryki skąpanymi w słońcu miasteczkami.
- Gra skupia się na głębokiej, dojrzałej fabule pełnej zwrotów akcji i mocno zarysowanych bohaterów, z naciskiem na osobiste porachunki i motywy lojalności.
- Zadbano o mistrzowską oprawę wizualną i dźwiękową, a świat gry tętni autentycznością i detalem, pomimo kilku technicznych niedociągnięć.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Zamiast betonowej dżungli dostajemy skąpane w słońcu sycylijskie miasteczka, a wielką siatkę przestępczą zastępują brutalne, bardziej osobiste porachunki. Deweloperzy z Hangar 13 odstawili też otwarty świat na rzecz powrotu do korzeni serii, czyli liniowej, skondensowanej opowieści. To ruch ryzykowny, ale diabelnie odważny i, jak się okazuje, najlepszy z możliwych.
Oferta nie do odrzucenia
Enzo Favara ma jedno marzenie - chce dostać się do Ameryki, by wyśnić swój amerykański sen. Rzeczywistość jest jednak brutalna i zamiast wolności ma kark pod butem gangu Spadaro, dla którego niewolniczo pracuje w kopalni siarki. Pył, pot i ciągłe wstrząsy od pobliskiej Etny to jego codzienność. Już pierwsze sceny prologu nie pozostawiają złudzeń. Mafia: The Old Country (w Polsce wydana pod tytułem Mafia: Dawne Strony, choć tłumaczenie to pojawia się chyba tylko w sklepie i na ekranie głównym konsoli) to przede wszystkim historia. Gęsta, dojrzała i pełna wstrząsających zwrotów akcji, która prowadzi nas od kopalnianego brudu na szczyty mafijnej hierarchii.
Twórcy z Hangar 13 nigdzie się nie spieszą. Pozwalają fabule wybrzmieć, dają czas na poznanie bohaterów i zrozumienie ich motywacji. To niemal grecka tragedia, w której zemsta, lojalność i moralne zepsucie tworzą wybuchową mieszankę. Co prawda opowieść czasem wpada w koleiny gangsterskich klisz, ale to żaden zarzut. Cała seria Mafia od zawsze bawiła się tymi schematami, a fani właśnie za to ją pokochali. Postaci są tu tak dobrze napisane, że albo je pokochasz, albo znienawidzisz. Każda z nich jest wiarygodna, ma swoje cele i na długo zapada w pamięć.

Wątek główny, który napędza Enza do działania, trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Po blisko dwunastu godzinach, gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe, miałem poczucie, że właśnie obejrzałem wybitny, niezwykle klimatyczny film gangsterski.
Filmowości dodaje grze absolutnie mistrzowska reżyseria i oprawa wizualna. Technologia motion capture stoi na najwyższym poziomie, a animacje twarzy pozwalają odczytać nawet najdrobniejsze drgnienie mięśni. Gdy przemawia do nas głowa rodu Torrisi, naprawdę czujemy, że za jego spokojnym spojrzeniem kryje się zdolność do niewyobrażalnej przemocy. Ta cicha groza jest w nowej Mafii namacalna i działa na wyobraźnię, także dzięki rewelacyjnym występom aktorskim.
Fani pierwszej części odnajdą tu też sporo smaczków. The Old Country subtelnie puszcza oko do kultowej gry z 2002 roku, zarysowuje niektóre wątki, które znajdują swoje rozwinięcie w kolejnych odsłonach sagi. Tyle wystarczy, nie powiem nic więcej.

Sycylia jak z pocztówki
Deweloperom z Hangar 13 udało się stworzyć świat, który, choć fikcyjny, jest absolutnie autentyczny. Każda lokacja jest dopieszczona w najdrobniejszych detalach. Ekran telewizora staje się portalem na romantyczną wyspę pachnącą lawendą, cytrynami i winem. Oczywiście jeśli na moment zapomnimy o całej tej przemocy i wendecie, która rozgrywa się na naszych oczach.
Na wiarygodność świata pracują też drobnostki. Staruszkowie plotkujący nad partią szachów, pomocnicy w winnicy ugniatający winogrona w kadziach czy artykuły w gazetach, które opisują desperacką walkę policji z rosnącą w siłę mafią. Mapa nie jest ogromna, ale każda jej część ma swój unikalny charakter i często staje się tłem dla spektakularnych, zapadających w pamięć scen.
Gra nie pędzi na złamanie karku. Potrafi zwolnić, miewa intymne, spokojne momenty, jak choćby zwykła przejażdżka konna w promieniach zachodzącego słońca. Świat jest tak piękny, a dialogi tak dobrze napisane, że ani razu nie pomyślałem o tym, żeby skorzystać z opcji szybkiej podróży. Chłonąłem każdą chwilę.
Mafia: The Old Country jest grą czysto liniową. Tylko w kilku momentach możemy zboczyć z wytyczonej ścieżki, żeby zebrać znajdźki w postaci pocztówek ze świętymi czy wycinków z gazet. Twórcy przygotowali też tryb swobodnej jazdy, dzięki któremu możemy jeszcze raz, na spokojnie, pozwiedzać wszystkie lokacje i docenić wszystkie detale.

Cztery filary rozgrywki
Rozgrywka w The Old Country opiera się na czterech aktywnościach, które przeplatają się ze sobą w kolejnych misjach. Mamy tu jazdę samochodem lub konno, bardzo zręcznościowe skradanie, strzelanie zza osłon oraz równie zręcznościowe pojedynki na noże. Grze sprzyja fakt, że jest stosunkowo krótka. Kończy się dokładnie w momencie, w którym jej mechaniki mogłyby zacząć nużyć.
Sama akcja nie wygra żadnej nagrody za oryginalność. Jej siła tkwi jednak w ciągle zmieniających się, fascynujących sceneriach. Strzelaniny zza osłon pasują też o wiele lepiej do broni półautomatycznej i karabinów powtarzalnych, których niska szybkostrzelność narzuca wolniejsze tempo walki. Na ogromny plus zasługuje udźwiękowienie i fizyka. Od ścian odpadają kawałki tynku, meble rozpadają się w drzazgi, a butelki z winem eksplodują deszczem odłamków.

Sekwencje skradankowe również nie odkrywają Ameryki. Przekradamy się między strażnikami, czasami kogoś poddusimy i schowamy w skrzyni, a innym razem odwrócimy uwagę rzuconą monetą. To standard znany z dziesiątek innych przygodowych gier akcji. Pomimo tego nawet te zamknięte etapy dają nieco swobody.
Nie mogło też zabraknąć pościgów i kilku wyścigów. Trudno napisać o nich coś odkrywczego. Poza pięknymi modelami samochodów i kilkoma epickimi, filmowymi ujęciami, to po prostu solidnie wykonane, standardowe sekwencje, które do tej serii po prostu pasują.
Dźwięki starej ojczyzny
Ścieżka dźwiękowa to absolutne mistrzostwo. Uwielbiam, gdy muzyka w grze ma zapadający w pamięć motyw przewodni, który powraca w różnych aranżacjach w kluczowych momentach. Ambientowe, spokojne utwory idealnie podkreślają sielankowy klimat Sycylii, a potężne orkiestrowe kompozycje budują napięcie w scenach akcji. Czas pokaże, czy soundtrack stanie się równie legendarny jak ten z pierwszej części, ale już teraz trafił na moją prywatną playlistę.
Kolejnym atutem jest dubbing. Gra pozwala wybierać pomiędzy kilkoma wersjami językowymi. Angielska jest świetna, chociaż ciężki akcent aktorów momentami ociera się o stereotypową parodię Włocha mówiącego po angielsku. Prawdziwą perełką jest jednak możliwość włączenia sycylijskiego dialektu. Ta wersja językowa dodaje grze takiego autentyzmu, że trudno szukać czegoś podobnego w innych produkcjach. Różni się on znacznie od klasycznego włoskiego i sprawia, że w świat Enza wsiąkamy bez reszty. Nie zabrakło polskich napisów, więc można delektować się miejscową mową bez obaw.

Techniczne niedociągnięcia
Niestety, rozgrywka pozostaje na drugim planie i jest w zasadzie tylko wypełniaczem czasu między kolejnymi zwrotami akcji. Projektanci misji starali się, żeby każde zadanie było inne i w dużej mierze im się to udaje. Dopiero pod sam koniec gry zacząłem odczuwać lekkie zmęczenie nadmiarem akcji. Finał przypominał bardziej rozpędzone Uncharted niż dotychczasową, twardo stąpającą po ziemi Mafię.
Od strony technicznej mam do gry kilka drobnych zastrzeżeń, które niestety stają się standardem w tytułach na silniku Unreal Engine 5. Chodzi przede wszystkim o widoczne doczytywanie się obiektów podczas jazdy po otwartym terenie oraz rwanie obrazu przy wjeździe do większych miast (bawiłem się na PlayStation 5 Pro). Gra potrafi też lekko "chrupnąć" tuż przed przejściem do przerywnika filmowego, ponieważ te działają w niższej liczbie klatek na sekundę.
Nie są to jednak problemy, które rujnowałyby zabawę. The Old Country to momentami niemal wysokobudżetowy film, który jest wizytówką współczesnych możliwości animacji. Można więc przymknąć oko na drobne techniczne niedoskonałości.
- porywająca, filmowa opowieść gangsterska
- wiarygodni, świetnie napisani bohaterowie
- niesamowity, autentyczny klimat Sycylii
- fenomenalna oprawa audiowizualna
- genialny sycylijski voice acting
- mało odkrywcza, powtarzalna rozgrywka
- męczące tempo akcji pod koniec
- drobne, lecz widoczne błędy techniczne












