Spis treści:
- Kain i Raziel - szekspirowski pojedynek
- Historię poznajemy z dwóch przeplatających się perspektyw.
- Taniec z mieczem i kamerą
- Gotycki lifting i symfonia zaświatów
- Legacy of Kain: Defiance Remastered - werdykt
- Legacy of Kain: Defiance Remastered - dla kogo jest ta gra?
- Legacy of Kain: Defiance Remastered - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Legacy of Kain: Defiance Remastered to gra z klasyczną fabułą w stylu szekspirowskiej tragedii z rozbudowaną narracją i dialogami autorstwa Amy Hennig.
- Remaster dodaje współczesny model sterowania oraz poprawia grafikę i dźwięk, w tym jakość nagrań dubbingowych.
- Gra jest przeznaczona głównie dla weteranów serii i miłośników dobrze napisanej fabuły, natomiast nie jest polecana osobom niezaznajomionym z wcześniejszymi częściami ani oczekującym nowoczesnych mechanik.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Przez niemal dwie dekady fani mrocznego świata Nosgoth przypominali wygłodniałe wampiry, karmione jedynie obietnicami, skasowanymi projektami i plotkami. Kiedy pod koniec 2024 roku na rynek trafił pakiet odświeżonych dwóch pierwszych części Soul Reavera, stało się jasne, że wskrzeszanie tej legendarnej marki trwa na poważnie. Teraz domykamy tę gotycką epopeję za sprawą Legacy of Kain: Defiance Remastered.
I choć upływ czasu potraktował niektóre mechaniki tej gry z bezlitosną brutalnością, to pod względem narracyjnym tytuł ten wciąż zjada na śniadanie większość współczesnych, wysokobudżetowych hitów. PlayEveryWare stanęło przed niełatwym zadaniem - pogodzić archaiczną formę z oczekiwaniami współczesnych graczy, nie ruszając przy tym ani linijki scenariusza.
Kain i Raziel - szekspirowski pojedynek
Jeśli nigdy wcześniej nie graliście w serię Legacy of Kain, wejście prosto w Defiance przypomina rozpoczęcie oglądania "Gry o Tron" od szóstego sezonu, i to bez znajomości imion bohaterów. Scenariusz autorstwa Amy Hennig to mroczna, szekspirowska tragedia, w której każde wypowiedziane słowo ma podwójne dno, a zdrada jest równie powszechna, co deszcz w jesienny wieczór. Seria liczy sześć tytułów i kilkanaście lat splątanej chronologii. Nowicjusze nie zrozumieją większości zwrotów akcji.

Historię poznajemy z dwóch przeplatających się perspektyw.
Z jednej strony kierujemy poczynaniami Kaina - aroganckiego, cynicznego, ale i niezwykle inteligentnego wampirzego arystokraty, który za wszelką cenę próbuje odwrócić przeznaczenie i uratować zrujnowany świat Nosgoth.
Z drugiej zaś strony wcielamy się w Raziela - potępionego pożeracza dusz, byłego porucznika Kaina, który pała żądzą zemsty i próbuje wyplątać się z sieci kłamstw utkanej przez potężnego Starszego Boga.
To, jak te dwie ścieżki się krzyżują, jak ewoluuje relacja między oprawcą a ofiarą - to podręcznikowy kurs pisania scenariuszy. Kain i Raziel ścierają się tu ostrzami i argumentami jednocześnie. Ich dyskusje o determinizmie i wolnej woli są równie bezpardonowe, jak sam taniec mieczy. Remaster nie zmienia tu ani linijki tekstu - Amy Hennig napisała go w 2003 roku i przez ponad dwie dekady nic mu nie ubyło.

Taniec z mieczem i kamerą
Oryginalne Defiance z 2003 roku porzuciło klasyczną eksplorację z poprzednich części na rzecz bardziej liniowej, nastawionej na akcję rozgrywki w stylu wczesnych odsłon Devil May Cry. Mechanicznie gra zestarzała się niestety najmocniej. System walki jest co prawda efektowny (żonglowanie wrogami w powietrzu, telekineza itp.), ale po kilku godzinach staje się powtarzalny i schematyczny.
Na szczęście deweloperzy z PlayEveryWare odrobili zadanie domowe i wprowadzili tak zwany współczesny model sterowania. Pamiętacie tę koszmarną, statyczną kamerę z oryginału, która potrafiła zmienić kąt w samym środku skoku nad przepaścią i posłać nas prosto w objęcia śmierci? W remasterze wreszcie otrzymaliśmy pełną kontrolę nad prawą gałką analogową. To zmiana fundamentalna, dzięki której gameplay nie odrzuci sporej części graczy.
Niestety, nawet najlepsze sterowanie nie przykryje wad oryginalnego level designu. Etapy to często długie, korytarzowe sekwencje aren z przeciwnikami.

Gotycki lifting i symfonia zaświatów
Pod kątem wizualnym Legacy of Kain: Defiance Remastered to solidna rzemieślnicza robota. To nie remake stworzony od podstaw, lecz klasyczne, szanujące oryginał podbicie jakości. Gra działa w stabilnym, wysokim klatkażu. Tekstury podciągnięto do wyższych rozdzielczości, a system oświetlenia doczekał się gruntownej przebudowy. Wciąż jednak wyraźnie widać kanciastą strukturę postaci rodem z ery PlayStation 2.
Jest jednak jeden element oprawy, który jest i pozostanie arcydziełem. Tak, to warstwa dźwiękowa. PlayEveryWare dokonało cudu i odkopało z archiwów nieskompresowane nagrania z oryginalnych sesji dubbingowych. To, co Simon Templeman robi jako Kain i Michael Bell jako Raziel, przechodzi ludzkie pojęcie. Słuchanie ich teatralnej, przesyconej emocjami wymiany zdań w krystalicznie czystej jakości to doświadczenie niemal metafizyczne.

Legacy of Kain: Defiance Remastered - werdykt
Legacy of Kain: Defiance Remastered to projekt bardzo specyficzny. Jeśli oddzielimy go od doskonałej fabuły, otrzymamy zaledwie przyzwoitego, archaicznego hack & slasha z korytarzowym projektem poziomów. Ale to tak, jakbyśmy oceniali rzeźbę Michała Anioła po wyglądzie kamienia, z którego została wykuta. To narracja, gęsty klimat i złożone, niejednoznaczne postaci nadają tej grze status legendy. Praca, jaką wykonało PlayEveryWare - przede wszystkim uwolnienie nieszczęsnej kamery i oczyszczenie dźwięku - sprawia, że w końcu można tej historii doświadczyć bez frustracji.
Legacy of Kain: Defiance Remastered - dla kogo jest ta gra?
Dla weteranów serii, którzy chcą przypomnieć sobie jedno z najlepszych zakończeń w historii gier, miłośników mrocznego fantasy oraz wszystkich tych, dla których genialnie napisany scenariusz i wybitny dubbing są ważniejsze niż nowoczesne mechaniki rozgrywki.
Legacy of Kain: Defiance Remastered - dla kogo nie jest ta gra?
Dla graczy, którzy nie znają poprzednich części (nie zrozumiecie tu absolutnie nic), fanów złożonych systemów walki rodem z nowszych gier akcji oraz osób z alergią na powtarzalny projekt poziomów.
- genialny, niemal szekspirowski scenariusz
- relacja i starcie Kaina z Razielem
- odświeżony model sterowania
- w pełni uwolniona kamera
- oczyszczone, nieskompresowane nagrania audio
- miłe dla oka poprawki oświetlenia
- bardzo dobra optymalizacja
- do bólu schematyczny system walki
- korytarzowy, powtarzalny level design
- fabuła dla nowicjuszy będzie zupełnie niezrozumiała












