W skrócie
- Gothic Classic na konsole to port oryginału, który zachowuje klimat Górniczej Doliny, oferując jednocześnie wygodniejsze sterowanie oraz odświeżony interfejs użytkownika.
- Gra działa płynnie w wysokiej rozdzielczości, a na konsoli PlayStation 5 wykorzystuje możliwości kontrolera DualSense, wzmacniając wrażenia z walki i eksploracji świata.
- Produkcja zachowuje kultowy polski dubbing z 2001 roku, a dzięki nowemu zestawowi trofeów i poprawionemu menu jest propozycją skierowaną głównie do fanów serii.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- A zatem - zapraszam (ponownie) do Górniczej Doliny…
- Gothic ładniejszy i płynny
- Światła i cienie Górniczej Doliny
- Walka stara i nowa zarazem
- Nowocześniejsze mikrozarządzanie
- Odzyskane dialogi i zadania poboczne
- Gothic Classic - werdykt
- Gothic Classic - dla kogo jest ta gra?
- Gothic Classic - dla kogo nie jest ta gra?
Recenzję opieram na wersji na PlayStation 5 Pro, którą ogrywałem, ale nie omieszkałem porównać go do portu na Nintendo Switch. To właśnie "Pstryczek" jako pierwszy przeniósł Kolonię na konsole.
A zatem - zapraszam (ponownie) do Górniczej Doliny…
Pierwsze minuty z Gothic Classic to znajome sceny z wymiany więźniów i rozmowy z Diego - szybko widać, że to ten sam surowy świat, w którym niemal nikt nie wyciąga do nas pomocnej dłoni. Kolonia wciąż funkcjonuje jak niebezpieczny ekosystem trzech obozów, a Bezimienny zaczyna jako nikomu nieznany przeciętniak. Gra nie prowadzi nas za rękę znacznikami ani listą celów w HUD-zie, więc wskazówki musimy wyciągać z dialogów i obserwacji świata, ucząc się topografii Górniczej Doliny.
Gothic ładniejszy i płynny
Od pierwszych chwil widać, że pod względem komfortu grania na konsoli wszystko jest na swoim miejscu. Na PS5 Gothic Classic działa bardzo płynnie i w wysokiej rozdzielczości, wyraźnie lepiej niż pierwowzór sprzed ponad dwóch dekad - niby żadna niespodzianka, ale wcale nie jest to takie oczywiste przy każdym porcie starej gry.
Oprawa zachowała kanciaste modele postaci, ale większa odległość rysowania obiektów i wyższa rozdzielczość sprawiają, że Górnicza Dolina wygląda wyraźniej - zamiast gęstej mgły częściej widzimy zamkowe wieże i sylwetki budowli z daleka.

Pochodnie faktycznie rozświetlają ciemne korytarze, a noc w Dolinie jest jeszcze bardziej nieprzyjazna, więc musimy rozsądnie korzystać ze źródeł światła. Widok bariery rozświetlającej niebo nadal umiejętnie buduje klimat odciętej od świata kolonii karnej.
Nie brakuje starych błędów technicznych, takich jak blokujące się ścierwojady czy latające w powietrzu krwiopijce, ale na PS5 częściej pełnią rolę retro-uroku niż realnej przeszkody.
Ciekawostka: w menu można przełączyć się na tryb graficzny bardziej zbliżony do oryginału, jeśli ktoś chce zobaczyć Kolonię w możliwie klasycznym wydaniu. Niestety, nie da się przełączać między odświeżonymi a oryginalnymi, prerenderowanymi cutscenkami. To dlatego, że tych pierwszych po prostu brak ;-)
Światła i cienie Górniczej Doliny
Zmiany w odbiorze oprawy graficznej widać przede wszystkim w grze świateł i cieni. Pochodnie faktycznie rozświetlają ciemne korytarze, a sylwetki bohaterów rzucają czytelne cienie. Dzięki wyższej rozdzielczości i lepszej czytelności obrazu noc w Dolinie jest jeszcze bardziej nieprzyjazna - zmusza nas do rozsądnego korzystania ze źródeł światła i planowania marszu poza bezpiecznymi szlakami.

Widok bariery rozświetlającej niebo potrafi zrobić wrażenie, zwłaszcza gdy po raz pierwszy wybiegamy poza okolice punktu wymiany i widzimy jej łuk ciągnący się nad całą Kolonią. Wrażenie robi też fakt, że mimo upływu lat ten prosty efekt nadal świetnie buduje klimat odciętej od świata kolonii karnej.
Walka stara i nowa zarazem
Sterowanie na padzie wyraźnie rozwija schemat znany z wydania na Nintendo Switch. Wyprowadzanie ciosów opiera się na przytrzymaniu przycisku akcji i odpowiednim wychylaniu gałki analogowej, nawiązując do charakterystycznego, rytmicznego systemu walki z oryginału, w którym ważniejsza jest sekwencja ruchów niż bezmyślne wciskanie jednego przycisku.
Na początku taki układ stanowi wyzwanie - Bezimienny jest słaby, a pierwszy lepszy ścierwojad potrafi wybić z głowy nieprzemyślane, gwałtowne atakowanie. Po kilku starciach, kiedy wyczujemy tempo i zaczniemy świadomie korzystać z bloków oraz sekwencji ciosów, system odwdzięcza się dużą satysfakcją z dobrze przeprowadzonej wymiany cięć.
Twórcy dobrze wykorzystali też możliwości DualSense'a. Z głośniczka pada dobywają się dźwięki uderzeń i interakcji, pasek świetlny reaguje na kontakt z barierą, a subtelne wibracje wzmacniają wrażenia z walki. To tylko port, a wypada pod tym względem lepiej niż większość nowych gier.
Nowocześniejsze mikrozarządzanie
Największym usprawnieniem względem pecetowego pierwowzoru jest przeprojektowane menu ekwipunku i obsługa interakcji. Zamiast skomplikowanych kombinacji klawiszy mamy czytelne kategorie przedmiotów oraz prosty system przypisywania broni i zaklęć do pól szybkiego wyboru. To znacząco ułatwia zarządzanie ziołami, miksturami, pancerzami czy bronią, pozwalając skupić się na eksploracji i decyzjach fabularnych. Na konsoli przydają się też wygodne skróty zapisu i wczytywania rozgrywki, dostępne z poziomu kontrolera.

Wersja na PlayStation 5 otrzymała rozbudowany zestaw trofeów z platynowym pucharem na czele, nastawionych nie tylko na ukończenie głównego wątku. Część osiągnięć wymaga niestandardowych decyzji, eksplorowania mniej oczywistych miejsc oraz wykonywania specyficznych aktywności, co realnie zachęca do kombinowania z systemem frakcji i zadaniami pobocznymi.
W nowej wersji łatwiej dostrzec wątki półświatka Kolonii, bo niektóre z nich powiązano z trofeami. Dla łowców trofeów Gothic Classic to prawdziwy skarb.
Odzyskane dialogi i zadania poboczne
Co bardzo istotne, Gothic Classic zachowuje oryginalną, polską wersję językową - z tymi samymi głosami, które w 2001 roku stworzyły kultowe słuchowisko. W roli Bezimiennego ponownie słyszymy Jacka Mikołajczaka, w Diego i Gomezach - Adama Baumana, a w Kolonii nie brakuje też takich głosów jak Tomasz Marzecki czy Janusz Wituch.
Dla wielu polskich graczy to właśnie dubbing jest sercem Gothica. To jedna z najważniejszych - i pierwszych tak wysokiej klasy - polskich lokalizacji z przełomu lat 90. i 2000, wymieniana w towarzystwie innych kultowych RPG-ów, takich jak Baldur's Gate czy PlaneScape: Torment.
Gothic Classic - werdykt
Gothic Classic w wydaniu konsolowym to udany powrót do korzeni gatunku - pod warunkiem, że akceptujecie jego wiek i archaizmy. Jeśli wolicie Gothica w bardziej surowej, oryginalnej formie, właśnie po tę produkcję powinniście sięgnąć, a nie po wydany niedawno Gothic Remake. Przestarzała struktura questów i surowe animacje mogą odstraszyć, ale tytuł broni się klimatem, poprawionym interfejsem, przemyślanym sterowaniem na padzie oraz - na PlayStation 5 - umiejętnym wykorzystaniem DualSense'a i długą listą trofeów. To dla fanów oryginału wystarczająco mocne argumenty, by zechcieli powrócić wraz z Bezimiennym do Górniczej Doliny.

Gothic Classic - dla kogo jest ta gra?
Dla weteranów serii pragnących zdobyć platynowy puchar oraz graczy szukających surowego RPG-a ze spójnym światem, który wymaga czytania dialogów i samodzielnego myślenia zamiast śledzenia znaczników.
Gothic Classic - dla kogo nie jest ta gra?
Dla osób oczekujących nowoczesnej oprawy graficznej, filmowych animacji walki oraz prowadzenia za rękę przez znaczniki na mapie. Jeśli priorytetem jest współczesny system walki, Gothic Classic może okazać się zbyt toporny.
- niepodrabialny klimat Górniczej Doliny
- nowe oświetlenie i cieniowanie robią różnicę
- unowocześnione sterowanie i interfejs
- płynne i stabilne działanie na PS5
- długa lista trofeów
- oryginalny polski dubbing z 2001 roku
- surowe animacje z 2001 roku
- okazjonalne błędy w zachowaniu przeciwników
- archaiczna oprawa wizualna










