W skrócie
- Gra przenosi cię do feudalnej Japonii roku 1600, gdzie jako ochroniarz angielskiego ambasadora musisz lawirować między politycznymi intrygami a walką o przetrwanie.
- Rozbudowane walki turowe i system relacji tworzą solidny fundament, jednak gra cierpi przez nieintuicyjny interfejs oraz kapryśną sztuczną inteligencję wrogów.
- Produkcja oferuje tryb kooperacji pozwalający na wspólne podejmowanie decyzji w dialogach, a pełna wersja gry planowana jest na 2027 rok po serii technicznych poprawek.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Seria powraca pod skrzydłami nowego zespołu, złożonego z weteranów nieistniejącego już Logic Artists. Tym razem Expeditions: Samurai rzuca nas w rok 1600, tuż przed rozpoczęciem epoki Edo, i zmienia historyczne fakty. Słynny nawigator William Adams nigdy nie dociera na archipelag, a jego miejsce zajmujemy my. Wcielamy się we Flynna, ochroniarza angielskiego ambasadora, który w imieniu królowej Elżbiety ma nawiązać kontakty handlowe i przełamać portugalski monopol. Dyplomatyczna misja szybko zamienia się w walkę o przetrwanie, bo nasz statek zostaje zaatakowany tuż u wybrzeży Nagasaki.
Obcy w rozbitym kraju
Japońscy lordowie i misjonarze jezuiccy nie skazują nas na śmierć od razu. Tolerują naszą obecność z powodów czysto politycznych. Dzięki temu mamy szansę na znalezienie sojuszników w podzielonym wojną domową kraju. Expeditions: Samurai mocno stawia na rozbudowane dialogi i budowanie relacji z ośmioma towarzyszami broni. Każda decyzja wpływa na to, czy zyskamy ich lojalność, czy doprowadzimy do otwartego konfliktu wewnątrz obozu.
Wczesna wersja pozwala sprawdzić początkowe etapy tej politycznej układanki. Scenarzyści świetnie radzą sobie z kreowaniem wielowymiarowych postaci, ale same kwestie dialogowe bywają czasami niepotrzebnie sztywne. Bierzemy udział w nocnych zamachach, negocjacjach i spiskach - i krok po kroku musimy szukać swojego miejsca w zupełnie obcej kulturze.

Fabuła to zdecydowanie najmocniejszy punkt gry. Zamiast rzucać nas od razu w wir walki, Expeditions: Samurai pozwala nam eksplorować opcje dyplomatyczne. W tym gatunku to naprawdę miła odmiana.
Taktyka i ostre miecze
Kiedy słowa zawodzą, Expeditions: Samurai płynnie przechodzi do starć turowych. Walka opiera się na klasycznych zasadach i nakazuje rozmieścić na mapie pokrytej siatką czteroosobową drużynę. System osłon odgrywa kluczową rolę przy atakach dystansowych, ale twórcy wyraźnie faworyzują bezpośrednie starcia. Broń palna z XVII wieku jest obecna w grze, choć w dostępnych materiałach większy nacisk pada na katany, europejskie miecze i broń drzewcową.

Ciekawym rozwiązaniem jest częściowa jednoczesność akcji. Walka jest turowa, ale ruch, ataki i przerwania mogą rozgrywać się jednocześnie. Dzięki temu potyczki są bardziej dynamiczne. Do dyspozycji mamy nie tylko bezpośrednią przemoc, ale też gadżety, opcję przygotowywania zasadzek oraz mechaniki skradankowe.
Ukryte statystyki i ślepi strażnicy
W warstwie technicznej wczesna wersja Expeditions: Samurai ma najwięcej problemów. Interfejs wymaga natychmiastowej przebudowy, ponieważ twórcy ukryli kluczowe informacje za wieloma kliknięciami. Zamiast prostego najechania kursorem na ikonę broni, musimy przeklikiwać się przez osobne okna, żeby sprawdzić przypisane do niej umiejętności. Podczas walki ekran zalewają ikony statusów, a odczytanie ich znaczenia niepotrzebnie wydłuża dziesięciominutową potyczkę dwukrotnie. Szukamy ikony, zaznaczamy wroga, otwieramy kartę postaci, przewijamy listę efektów i dopiero wtedy planujemy kolejny ruch. To po prostu męczy.

Sztuczna inteligencja wrogów podczas skradania również zawodzi. Przeciwnicy potrafią przejść od nadludzkiego wzroku do całkowitej ślepoty w ułamku sekundy.
We dwoje przeciwko wszystkim
Na osobną wzmiankę zasługuje tryb kooperacji, który w Expeditions: Samurai działa online z opcją swobodnego dołączania. Możemy kontrolować drużynę we dwoje i to całkowicie zmienia dynamikę zabawy. System pozwala nam prowadzić rozmowy z postaciami niezależnymi jednocześnie. Takie rozwiązanie często popycha fabułę w zupełnie różnych kierunkach - zwłaszcza gdy partner celowo zrywa trudne negocjacje.

Expeditions: Samurai - czy warto czekać?
Zdecydowanie tak, o ile twórcy wyciągną wnioski z fazy wczesnego dostępu. Zespół Campfire Cabal ma w rękach świetnie napisaną historię i solidne fundamenty taktyczne, które skutecznie przyciągają do ekranu. Planowana na 2027 rok pełna wersja potrzebuje jednak poważnych szlifów technicznych. Jeśli twórcy uproszczą interfejs i poprawią sztuczną inteligencję, Expeditions: Samurai może okazać się jedną z najciekawszych gier w tym gatunku. Na razie to obiecujący plac budowy.
Co zapowiada się dobrze? | Co budzi obawy? |
|---|---|
- ciekawa historia alternatywna | - nieczytelny interfejs użytkownika |
- rozbudowane opcje dyplomatyczne | - zbyt wiele efektów statusu |
- wciągający tryb kooperacyjny | - słaba sztuczna inteligencja |











