Spis treści:
- Świat w dioramie
- Opowieści z zaginionych lądów
- Zbyt troskliwy remake
- Radość kombinowania
- Dragon Quest VII Reimagined - werdykt
- Dragon Quest VII Reimagined - dla kogo jest ta gra?
- Dragon Quest VII Reimagined - dla kogo nie jest ta gra?
W skrócie
- Dragon Quest VII Reimagined oferuje ulepszoną grafikę inspirowaną dioramami oraz system walki z podwójnymi profesjami.
- Gra zachowuje strukturę epizodyczną, umożliwiającą rozgrywanie licznych mniejszych historii, lecz jej powtarzalność może nużyć po wielu godzinach.
- Poziom trudności został znacznie obniżony przez szereg udogodnień, przez co weterani gatunku mogą być zawiedzeni, ale nowi gracze docenią przystępność.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Dragon Quest VII Reimagined jest symbolem tego, jak daleko zaszliśmy w myśleniu o grach wideo. Oryginał z PlayStation to pomnik gatunku, ale też kolos projektanckiej pychy - tytuł, w którym na pierwszy pojedynek czekało się nawet trzy godziny, a całość zajmowała minimum osiemdziesiąt. Był to maraton dla najwytrwalszych. Reimagined staje przed piekielnie trudnym zadaniem: zachować duszę klasyka i jednocześnie uczynić go strawnym dla współczesnego odbiorcy.
Świat w dioramie
Oprawa graficzna Dragon Quest VII Reimagined olśniewa od pierwszej chwili. Twórcy porzucili piksele na rzecz wyjątkowej estetyki inspirowanej dioramami. Postacie wyglądają jak precyzyjnie wykonane i zeskanowane lalki, a ich ubrania mają wręcz wyczuwalną fakturę. Dzięki temu klasyczny, bajkowy styl Akiry Toriyamy zyskuje niemal namacalny wymiar. Efekt potęguje znakomita animacja wody, która sprawia, że morskie podróże to czysta przyjemność dla oczu.

Ścieżka dźwiękowa legendarnego Koichiego Sugiyamy dorównuje grafice. To jedne z jego najlepszych kompozycji - melodie idealnie budujące atmosferę, płynnie przechodzące od sielankowego ciepła do nuty melancholii. Niestety, kompozytor nie ustrzegł się swojej największej wady, czyli powtarzalności. Krótkie, zapętlone motywy muzyczne w miastach potrafią po kilkunastu minutach zwiedzania zirytować.
Opowieści z zaginionych lądów
Pod względem fabuły Dragon Quest VII Reimagined odchodzi od schematu jednej wielkiej przygody. Zamiast tego ma strukturę zbioru opowiadań. Wcielasz się w syna rybaka, który wraz z przyjacielem, księciem Kieferem, odkrywa tajemnicę samotnej wyspy. Okazuje się, że świat rozpadł się na kawałki, a jedynym sposobem na jego odbudowę jest zbieranie kamiennych tablic, podróżowanie w przeszłość i ratowanie kolejnych lądów przed siłami zła.

Taka epizodyczna budowa to zarówno siła, jak i słabość gry. Z jednej strony pozwala twórcom snuć wiele mniejszych, ale niezwykle wciągających historii - poruszających, tragicznych czy komicznych. Z łatwością przywiązujemy się do barwnych postaci, a scenariusz potrafi autentycznie wzruszyć.
Z drugiej strony po kilkudziesięciu godzinach schemat "zbierz fragmenty, cofnij się w czasie, uratuj wyspę, wróć" zaczyna nużyć. Reimagined znacznie usprawnia tempo, ale nie usuwa wszystkich powrotów w te same miejsca. To gra idealna na krótkie sesje, np. w trybie handheld na Nintendo Switch (ja akurat testowałem ją na PlayStation 5 Pro). Siedzenie po kilka godzin może okazać się męczące.

Zbyt troskliwy remake
Największą rewolucję przeszła rozgrywka. Zapomnij o ślimaczym tempie oryginału. Tutaj pierwsza walka ma miejsce w ciągu pół godziny, a całą przygodę można ukończyć w około 40. To efekt nie tylko skondensowania fabuły, ale przede wszystkim wprowadzenia mnóstwa ułatwień. Cele misji są zawsze jasno oznaczone, a w centralnej lokacji specjalny duszek podpowiada, gdzie szukać pominiętych fragmentów tablic. Interfejs jest czytelny, a słabości wrogów wyraźnie wskazane.
Co więcej, poziom trudności możesz regulować w najdrobniejszych szczegółach. Gra dba, byś się nie frustrował: posągi bogini leczące drużynę są wszędzie, polegli towarzysze wracają do życia po walce, a skrzynie ze skarbami widać na mapie. I tu pojawia się problem.

W szlachetnym porywie, by uczynić grę dostępną dla każdego, twórcy poszli jednak o krok za daleko. Miałem wrażenie, że gra prowadzi mnie za rękę zbyt nachalnie. Fani serii, zahartowani w bojach, mogą poczuć się rozczarowani, bo wyzwanie jest tu momentami pozorne.
Radość kombinowania
Na szczęście turowy system walki wynagradza mankamenty. Dragon Quest VII Reimagined wprowadza fantastyczny system podwójnych profesji. Każda postać może rozwijać dwie klasy jednocześnie, a po osiągnięciu mistrzostwa w dwóch uzupełniających się (np. wojownik i mag) odblokowuje potężniejszą, zaawansowaną profesję. Otwiera to furtkę do dziesiątek kombinacji i pozwala tworzyć niesamowicie skuteczne buildy postaci. Eksperymentowanie, wspomagane przez specjalne akcesoria (tzw. dusze potworów), to czysta frajda.

Ta mechanika, w połączeniu z możliwością natychmiastowego pokonywania znacznie słabszych wrogów na mapie, sprawia, że czujemy się potężni. To jednak… kolejny element, który obniża poziom trudności. Przez pierwsze 25 godzin grałem na poziomie normalnym, praktycznie nie napotykając żadnego oporu. Przełączenie się na "trudny" niewiele pomogło.
Dragon Quest VII Reimagined - werdykt
To remake niemal wzorowy: przepiękny wizualnie, z wspaniałą muzyką i genialnym systemem walki. Twórcy pozbyli się największej wady oryginału - potwornych dłużyzn - i tym samym uczynili z Dragon Quest VII grę znacznie bardziej przystępną. Niestety, w tym procesie poszli o krok za daleko, upraszczając rozgrywkę do tego stopnia, że weterani gatunku mogą poczuć niedosyt. Mimo to Reimagined jest wielkim, czarującym japońskim RPG-iem.

Dragon Quest VII Reimagined - dla kogo jest ta gra?
Dla nowicjuszy, którzy chcą poznać tę serię, oraz dla graczy, których odstraszyła legendarna toporność oryginału. To także świetna propozycja dla fanów urokliwych, epizodycznych opowieści i dającego frajdę rozwoju postaci.
Dragon Quest VII Reimagined - dla kogo nie jest ta gra?
Dla wytrawnych fanów gatunku szukających ostrego wyzwania oraz osoby, które nie tolerują powtarzalnej struktury rozgrywki. Weterani oryginału mogą być zawiedzeni zbyt niskim poziomem trudności.
- znacznie płynniejsza i skondensowana przygoda
- wciągające, często wzruszające historie
- sympatyczni, dobrze zbudowani bohaterowie
- rewelacyjny system podwójnych profesji z masą kombinacji
- liczne ułatwienia dla nowych graczy
- olśniewająca oprawa graficzna w stylu dioramy
- powtarzalny gameloop na dłuższą metę męczy
- nadmiar ułatwień sprawia, że gra staje się zbyt prosta
- zapętlone motywy muzyczne bywają irytujące
- wyższy poziom trudności sztucznie wydłuża walki










