W skrócie
- Dark Scrolls to gra typu roguelite w stylu 8-bitowym, która łączy elementy platformówki z gatunkiem shoot'em up.
- Gra oferuje dziewięciu zróżnicowanych bohaterów o unikalnych stylach walki oraz tryb kooperacji lokalnej i sieciowej.
- Rozgrywkę utrudniają błędy, pływająca fizyka ruchu postaci, utrata kontroli po otrzymaniu obrażeń oraz powtarzalne, proceduralnie generowane plansze.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Spis treści:
- Zdrada rycerza i pętla śmierci
- Grupka dziwaków staje do walki
- Pływająca fizyka i utrata kontroli
- Dark Scrolls - werdykt
- Dark Scrolls - dla kogo jest ta gra?
- Dark Scrolls - dla kogo nie jest ta gra?
Twórcy Gato Roboto oraz Gunbrella tym razem zmuszają graczy do nieustannego biegu w prawo. Dark Scrolls na papierze brzmi intrygująco, bo łączy zręcznościową akcję rodem ze starych automatów z bezlitosnymi zasadami roguelite, a do tego dorzuca proceduralną generację poziomów.
Początkowe minuty dają nadzieję na dynamiczną rozwałkę, w której szybki czas reakcji liczy się bardziej niż mozolne uczenie się wzorców ataków na pamięć. Zbieramy pierwsze ulepszenia i pędzimy przed siebie w rytm chiptune'owej ścieżki dźwiękowej. Tyle że za humorystyczną oprawą kryją się błędy, przez które szybko tracimy chęć na kolejne podejścia.
Zdrada rycerza i pętla śmierci
Scenariusz służy tu wyłącznie za pretekst do ciągłego umierania i powracania na pole bitwy. Grupa śmiałków odpowiada na wezwanie tajemniczego rycerza, pokonuje potężnego smoka i po wyczerpującej walce zdobywa legendarny skarb. Zleceniodawca błyskawicznie zdradza awanturników, zabija ich potężnym zaklęciem i przywłaszcza sobie tytułowy magiczny zwój. Zmartwychwstali bohaterowie ruszają w długi pościg, żeby wyrównać rachunki z dawnym sojusznikiem.

Rozgrywka w Dark Scrolls opiera się na ciągłym ruchu w prawą stronę, unikaniu pułapek i walce z nacierającymi przeciwnikami. Bohater dysponuje prostym atakiem podstawowym, ofensywnym podwójnym skokiem oraz uderzeniem specjalnym, aktywowanym po napełnieniu paska gwiazdek.
Struktura roguelite sprawia, że po każdej porażce tracimy zdobyte w trakcie biegu pasywne bonusy, takie jak ogniste pociski, rozrzut wielokierunkowy czy mała lecząca wróżka. Algorytm za każdym razem od nowa zmienia układ plansz, tasując dostępne ścieżki oraz rozwidlenia, by sztucznie podtrzymać wrażenie świeżości.

Pomiędzy kolejnymi próbami odwiedzamy hub, w którym kupujemy nowe moce odblokowywane na stałe. Realizacja wyzwań przypisanych do konkretnych postaci daje z kolei dostęp do zabawnych przedmiotów kosmetycznych.
Grupka dziwaków staje do walki
Najjaśniejszym punktem Dark Scrolls jest zróżnicowana obsada aż dziewięciu grywalnych bohaterów. Bruto jako silny wojownik sprawnie rzuca toporami i miażdży wrogów atakiem z powietrza. Zwinny Esmeraldo polega z kolei na rykoszetujących kulach ognia oraz krótkodystansowym teleporcie (który przy tak kiepskiej fizyce skoków ratuje życie częściej, niż powinien). Wśród dostępnych postaci znajdziemy też strzelającego z łuku amorka, agresywnego psa, rzucającego nożami kucharza, a nawet zagubionego kosmitę. Odkrywanie unikalnych stylów walki poszczególnych herosów to najprzyjemniejszy element zabawy.

Wspólne granie z drugą osobą potrafi uratować wiele krytycznych sytuacji na planszy. Tryb kooperacyjny - dostępny lokalnie i przez sieć - pozwala w dowolnym momencie ożywić powalonego towarzysza, dzięki czemu łatwiejsze stają się przede wszystkim starcia z co trudniejszymi bossami.
Pływająca fizyka i utrata kontroli
Jeden z moich głównych zarzutów wobec Dark Scrolls dotyczy ruchu postaci, który jest nieprzyjemnie pływający - a w grze wymagającej precyzyjnych skoków nad przepaściami to nie lada problem. Kiedy otrzymujemy najmniejsze obrażenia, całkowicie tracimy kontrolę nad bohaterem, który bezwładnie leci w sam środek kolejnej grupy potworów. Większość podstawowych ataków działa wyłącznie w poziomie, więc likwidowanie wrogów znajdujących się wyżej zmusza do niebezpiecznego manewrowania w powietrzu. W takich warunkach nawet proste starcie z podstawowymi przeciwnikami szybko kończy się utratą całego paska zdrowia.

Irytację potęgują projekty poziomów tylko potęgują irytację. Długie korytarze bez wyrazu, chaotyczne areny z nadmiarem efektów cząsteczkowych, potwory materializujące się prosto pod naszymi nogami i wąskie platformy bez miejsca na bezpieczny unik zniechęcają do kolejnych prób. Twórcy nie przygotowali tu zaskakujących wydarzeń, ukrytych sekretów czy przemyślanych celów pobocznych. Przez to proceduralna generacja w Dark Scrolls po zaledwie kilku godzinach staje się zbyt powtarzalna.
Dark Scrolls - werdykt
Dark Scrolls ma świetnych, zróżnicowanych bohaterów i przyjemny tryb kooperacyjny, ale też fatalne sterowanie i powtarzające się szybko - pomimo proceduralnej generacji - plansze. W efekcie zabawa szybko staje się monotonna, a chaotyczna akcja częściej irytuje, niż bawi.

Dark Scrolls - dla kogo jest ta gra?
Dla osób szukających niezobowiązującej rozwałki w lokalnym trybie kooperacyjnym, którym nie przeszkadza wysoki próg wejścia i powtarzalność. Fani ośmiobitowej, humorystycznej oprawy również znajdą tu coś dla siebie.
Dark Scrolls - dla kogo nie jest ta gra?
Dla graczy preferujących zabawę w pojedynkę, którzy cenią sobie precyzyjne platformówki i sprawiedliwie zaprojektowane wyzwania. Zdecydowanie odbiją się od Dark Scrolls fani dopracowanych gier typu roguelite.
- różnorodni bohaterowie
- przyjemna kooperacja
- humorystyczna oprawa
- pływające sterowanie
- powtarzalne poziomy











